22:17 19 Sierpień 2017
Warszawa+ 17°C
Moskwa+ 23°C
Na żywo
    Morze Bałtyckie

    „Tallinn płonie" lub antyrosyjska histeria w bałtyckim regionie

    © Sputnik. Vladimir Fedorenko
    Opinie
    Krótki link
    141815753

    Amerykańskie władze wzmacniają obecność wojskową w krajach bałtyckich. Według informacji fińskiej gazety Kaleva, bezpieczeństwo Estonii będzie od teraz strzegło aż 9 tys. amerykańskich wojskowych. Swoimi uwagami na dany temat podzielił się korespondent radia Sputnik w Tallinnie Władimir Barsiegiana.

    Ostatnimi czasy ogarnia mnie dziwne wrażenie. Zresztą nie tylko mnie. Innym także zdaje się, jak gdyby jakiś szalony malarz zamalowywał bogaty barwami bałtycki pejzaż, nadając mu jednolity kolor, bez niuansów i odcieni — kolor khaki. Nikt już nie kojarzy Litwy, Łotwy i Estonii ze świętymi dąbrowami i śpiewnymi świętami, z zimnym i przezroczystym morzem, omywającym biały aksamit piaszczystych plaży, ani też z ulicami pachnącymi świeżą kawą i wypiekami. Jak za dotknięciem różdżki złego czarodzieja odzianego w wojskowy mundur kraje te, niegdyś ceniące niezależność nade wszystko na świecie, przekształciły się w oszałamiającym tempie w miejsce stałego bazowania amerykańskich żołnierzy i sprzętu wojskowego. I ten „wrzód" koloru khaki rośnie nie z każdym dniem, a z każdą godziną, zajmując coraz więcej miejsca, pożerając życie i wolność państw, na której ziemi wyrósł" — zauważa korespondent w Tallinnie.

    Kraje bałtyckie przygotowywane są do roli „ofiarnej owcy" lub też miejsca, gdzie wojska NATO i USA hipotetycznie mogą wstąpić w konflikt wojenny z Rosją. W tym celu na ich terytoriach rozmieszczany jest imponujących rozmiarów i dobrze wyposażony kontyngent wojskowy. Amerykanie zresztą  jak zawsze szykują się do walki, do obrony swoich interesów na cudzej ziemi i za cenę cudzych istnień. Wszystkim tym działanom towarzyszą słowa o tym, jak to wszystko konieczne jest dla osłony bałtyckich sojuszników USA od ich rosyjskiego sąsiada.

    Niekiedy zapewnienia te przyjmują dziwaczne formy. Na jednym z amerykańskich portali pojawił się nie tak dawno artykuł „Nim Tallinn stanie w ogniu". Autor tej epopei zaproponował mieszkańcom krajów bałtyckich zaminować granice z Rosją, aby nie dopuścić do rosyjskiej agresji. Była ona swego rodzaju kontynuacją materiału, który ukazał się pod tytułem „Tallinn płonie". W nim z kolei autorzy fantazjują na temat tego, jak rosyjskie wojska wkraczają do miasta. Zacytuję krótki fragment:

    Średniowieczny zamek Toompea, gdzie obraduje estoński parlament ogarnięty jest ogniem, ratusz miejski z XIV wieku leży w dymiących się ruinach, tallińska wieża telewizyjna złamała się wpół. Sobór Aleksandra Newskiego (nazwanego — tak na marginesie — w cześć rosyjskiego bohatera) nie doznaje co prawda żadnego uszczerbku, ale okrążony jest przez uzbrojonych ludzi. W niebie kłębią się rosyjskie helikoptery. Ulice są puste, dookoła czołgi i pokaleczone ciała".

    Odnosi się wrażenie, jakby tekst napisał autor scenariuszy do amerykańskich blockbusterów — zauważa Władimir Barsiegian.

    Powiedzmy jednak, że poza pragnieniem wzbudzenia strachu wśród Bałtów i stworzenia ogniska napięcia na granicy z Rosją, Amerykanie i ich bałtyjscy sojusznicy kierują się jeszcze jednym motywem — chęcią wzbogacania się na gorączce wojennych przygotowań. Zapach dużych pieniędzy odurza umysły zarówno wojskowych jak i polityków, a pieniędzy tych będzie dużo, bardzo dużo.

    Okręt Iwan Gren w stoczni Jantar
    © Sputnik. Viktor Guseinov
    26 lutego, podczas wystąpienia przed Komitetem Izby Reprezentantów ds. Sił Zbrojnych, głównodowodzący siłami zbrojnymi NATO w Europie Philip Breedlove zażądał czterokrotnego zwiększenia budżetu na potrzeby podporządkowanego mu kontyngentu wojskowego. I wszystko wskazuje na to, że generał dostanie to, czego chce. Wielu jest takich, którzy marzą, by zaczerpnąć z tego finansowego strumienia i część tej „wspólnoty spragnionych" stanowią przedstawiciele bałtyckich sił politycznych opowiadających się za tym, by obecność wojskowa USA i NATO w bałtyckim regionie została wydatnie zwiększona, w tym poprzez stałe rozmieszczenie znaczących sił wojskowych.

    Właśnie tym podyktowane są ich aktywne działania w zakresie popierania amerykańskiej inicjatywy, co stanowi de facto zaprzedanie suwerenności i niezależności swoich państw. Ale czyje serca poruszą takie patetyczne słowa, gdy przed oczami majaczą ogromne pieniądze. A za nie można oddać wiele, wiele poświęcić, w tym także spokojne życie swoich rodaków i przyszłość ich dzieci.

    Zobacz również:

    Opinia: przełomu podczas posiedzenia Rady NATO-Rosja nie należy oczekiwać
    Opinia: na wznowieniu prac w ramach Rady NATO-Rosja skorzysta przede wszystkim Sojusz
    Tagi:
    NATO, Philip Breedlove, Rosja, Stany Zjednoczone, Tallin, Estonia, kraje bałtyckie
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz