19:30 24 Listopad 2017
Warszawa+ 8°C
Moskwa-4°C
Na żywo
    Prezydent Rosji Władimir Putin

    Jarosław Augustyniak: „Ja trzymam kciuki za Putina"

    © Sputnik. Alexei Druzhinin
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    1155352199

    Rosja i jej polityka budzi w Polsce skrajne emocje. Po chwilowym renesansie zapadnictwa, czyli rosyjskiego okcydentializmu w epoce Jelcyna i Gajdara, który prawie skończył się rozpadem Rosji i utratą jej suwerenności, trwa odwrót od tej szkodliwej dla Rosji polityki ideologii.

    Nie jest to może odwrót na z góry upatrzone pozycje, ale konsekwentna próba budowy własnej drogi rozwoju nie opartej na liberalnej demokracji i zasadach tzw. wolnego rynku.

    Siłą rzeczy próba ta musi iść w kierunku odbudowy, w takiej czy innej formie Związku Radzieckiego, co dla jednych jest zarzutem a dla innych nadzieją. Od czasu wojny w Gruzji jesteśmy tego naocznymi świadkami.

    Rosję w niedługim czasie czeka konfrontacja konserwatywno-socjalnych sił skupionych wokół prezydenta Putina z siłami liberalnymi rosyjskich oligarchów. Ja trzymam kciuki za Putina.

    Nieudana asymilacja

    Od początku lat 90 — tych, wraz z upadkiem ZSRR, przyjęta z otwartymi ramionami przez Zachód Rosja (przyjęta, bo słaba i pogrążona w kryzysie gospodarczym, społecznym i politycznym) została poddana swego rodzaju asymilacji z zachodnim kapitalizmem. Przebieg tego procesu był dosyć podobny, ale na większą skalę, do tego co miało miejsce w Polsce. Proces oligarchizacji w Polsce zatrzymał się w czasach rządów AWS. To wtedy zapadły decyzje — sprzedajemy Zachodowi wszystko, jak leci! W Rosji oligarchizacja gospodarki i polityki nie zatrzymała się i do czasu postępowała.

    Przyjmując zasady tzw. wolnego rynku, tzw. wolnej konkurencji i tzw. demokracji Rosja, tak jak i każdy inny kraj Europy Wschodniej musiała z bogatym Zachodem zacząć przegrywać. Opamiętanie nastąpiło dopiero w czasach prezydentury Putina i to w późniejszym jej okresie. Wydaje się, że i Putin, podobnie jak okcydencjaliści, którzy szykowali się do tego, by spełniać rolę komparadorskiej rosyjskiej elity, długo wierzyli w dobrą wole Zachodu. Że w światowym klubie państw bogatych jest i dla niej miejsce. Dopiero Putin w momencie konfliktu w Gruzji, gdy ta wykorzystując obecność amerykańskich wojsk na terenie tego państwa i wspólnych ćwiczeń postanowiła zlikwidować autonomie Abchazji i Osetii Południowej zrozumiał, że dalsza polityka ustępstw wobec Zachodu skończy się rozpadem Rosyjskiej Federacji. Ten konflikt trwa do dziś: ostateczna próba sił, między tymi, którzy za cenę komparadorskich rządów godzili się na uczynienie z Rosji koloni, a tymi, skupionymi wokół Putina, którzy zrozumieli miejsce Rosji w świecie i możliwości jej rozwoju.

    Bo o ile dla nas w ramach tej asymilacji przewidziano role rynku zbytu dla zachodniej produkcji i rezerwuaru taniej siły roboczej, o tyle Rosję Zachód widział też jako rynek zbytu i zaplecze surowcowe dla siebie.

    W tamtym czasie w amerykańskiej prasie i ustach ich polityków zaczęły się pojawiać coraz dalej idące żądania. Mówiono, że to nie może być tak, że jedna Rosja posiada tyle światowych bogactw. Że ta Rosja powinna się nimi podzielić (czytaj: oddać swoje bogactwa zachodnim korporacjom). I w momencie gdy szakale zachodnich korporacji szykowały się już do podzielenia skóry na rosyjskim niedźwiedziu, Putin powiedział — niet!

    Dzisiejsza Rosja

    Współczesna Rosja bardzo się zmieniła w stosunku do czasów Jelcyna. Putin, krok za krokiem, mając za sobą poparcie zdecydowanej większości rosyjskiego społeczeństwa, przywraca temu państwu jego mocarstwową rolę a zwykłym Rosjanom dumę ze swego państwa. Dziś Państwo Rosyjskie sprawuje bezpośrednią kontrolę nad co najmniej 55% rosyjskiej gospodarki.

    Prywatny biznes czy infiltracja przez zachodni kapitał rosyjskiego rynku ograniczone są wieloma warunkami, które te muszą spełnić, by uprawiać swój biznes. Chodzi oczywiście o dobro państwa i społeczeństwa rosyjskiego. W Rosji w przeciwieństwie do Polski nie ma wieloletnich zwolnień od podatków. Wręcz odwrotnie, w Rosji stawia się twarde warunki inwestycji w rosyjska gospodarkę dla tych, którzy w Rosji chcą zarabiać pieniądze. Warto tu w przeciwieństwie do polskiej NATO-lewicy mówiąc o rosyjskiej polityce kłaść nacisk na słowo mocarstwowa, które przez tę „lewicę" jest celowo mylone ze słowem imperialny czy imperialistyczny. To zupełnie dwie różne rzeczy. Rosja jest mocarstwem, ale nie jest imperialistyczna.

    Tych co różnicy nie rozumieją odsyłam do szkoły. Rosję, jej obszar, ludność, potencjał gospodarczy i kultura, a także różne uwarunkowania geopolityczne w sposób naturalny predystynują do roli mocarstwa. Nie każde państwo imperialistyczne jest mocarstwem (patrz choćby Izrael) i nie każde państwo będące mocarstwem jest państwem imperialistycznym.

    Nowe wyzwania przed Rosją i przed Polską

    Kąpiel koni, Kubań Rosja
    © Sputnik. Walerij Szustow
    Rosja w sposób obiektywny, jeśli chce stawiać na swój rozwój i dostatek własnego społeczeństwa, nie może już iść tą drogą, którą kroczyła w czasach Wielkiej Smuty epoki Jelcyna. Nadal tylko silne państwo jest w stanie oprzeć się konkurencji z bogatymi tego świata, w której każdy słaby przegra gdy brak zasad a silniejszy bierze wszystko. Ten klub bogatych ma już zamknięta liczbę członków. Oni nie mają zamiaru się z nikim dzielić, bo nierówny podział bogactw na świecie i drenaż innych państw przez ich kapitał, jest warunkiem ich dobrobytu.

    Póki co nikt jeszcze nie wymyślił skuteczniejszej zapory dla imperializmu niż państwo narodowe. Rosja to rozumie. To właśnie ta erozja państw narodowych w ramach Unii Europejskiej sprawiła, że kraje biedniejsze, jak choćby Polska, zostały już praktycznie ze wszystkiego wywłaszczony stając się marionetkami w rękach zachodnich banków i korporacji, które dyktują nam warunki naszego rozwoju. Rosja nie ma innego wyboru we współczenym świecie zdominowanym przez zachodnie korporacje, niż taki czy inny rodzaj etatystycznej gospodarki i państwa. Tego wyboru nie mamy też my w Polsce. Im szybciej to zrozumiemy tym lepiej dla nas.

    Wydaje się, że nowa polska władza zaczyna to trochę rozumieć. Niestety polityka zagraniczna jaką prowadzi kompletnie temu przeczy.

    Niemożna bowiem stawiać na odbudowę suwerenności własnego kraju opierając się na serwilistycznej polityce wobec Zachodu, który jest przyczyną jej utraty. To tak jakby pożar gasić benzyną.

    Nasze geograficzne położenie, często uważane za nasze przekleństwo, przy rozumnej i pełnej dobrej woli polityce, może i powinno być naszym atutem. Oprócz odbudowy narodowej polskiej gospodarki, która władza zapowiada, potrzeba nam zupełnie innej samodzielnej, zgodnej z nasza racją stanu polityki zagranicznej. Takiej polityki, która zacznie w końcu reprezentować nasz a nie zachodni interes. Temu nie służy sprzyjanie zachodnim korporacjom, czy instalacja w naszym kraju amerykańskich wojsk okupacyjnych, których sama obecność tę nasza suwerenność jeszcze bardziej umniejszy. Nie ma bardziej skutecznego narzędzia polityki, która może zapewnić nam pokój i dobrobyt, niż dobra współpraca na każdym polu ze wszystkimi naszymi sąsiadami.

    Można Rosję lubić lub nie, ale warto brać z niej przykład i przestać się kłaniać Zachodowi. Czas zacząć stawiać mu warunki. Do tego potrzebna jest dywersyfikacja dróg naszego rozwoju, która jest zawsze korzystna i nie uzależniająca od nikogo nadmiernie. Każdy kto chce naszym kosztem robić na nas interesy, musi za to zapłacić. Stawianie takich warunków Zachodowi bez otwarcia na wschód i samodzielnej polityki w tym względzie, nie jest jednak możliwe.

    Jarosław Augustyniak, polski publicysta, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Gdzie Rzym, a gdzie Krym?
    Putin: Zachód próbuje przemilczeć rolę Rosji w syryjskim uregulowaniu
    Putin wyjaśnił przyczynę rewelacji zachodnich mediów na temat rajów podatkowych
    Gdzie Rzym, a gdzie Krym? Część II
    Putin pogratulował Asadowi odbicia Palmyry
    Gdzie Rzym, a gdzie Krym? Część III
    Putin i pokój
    Tagi:
    Jarosław Augustyniak, NATO, Władimir Putin, Izrael, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz