11:28 20 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 12°C
Na żywo
    Minister obrony Polski Antoni Macierewicz

    Macierewicz planuje, a pan Kowalski zapłaci?

    © AFP 2017/ Thierry Charlier
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    341773734

    Rozmowa z Tomaszem Jankowskim, ekspertem Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych.

     Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz ogłosił wszem i wobec, że powiększy polską armię co najmniej o połowę — czyli zawodowców i ochotników Obrony Terytorialnej ma być minimum 150 tysięcy. Jak wiadomo, wojsko zawodowe jest kosztowne. Wzrosną wydatki osobowe i na nowy sprzęt. Więc nasuwa się pytanie — kto zapłaci? Czy Pan Kowalski będzie musiał sięgnąć po sakiewkę?

    — I tak, i nie. Najpewniej będzie to w ten sposób skonstruowane, że będziemy musieli więcej wyłożyć. Przy czym to nie byłoby jeszcze takie złe. Najgorszy jest w tym wszystkim fakt, że najprawdopodobniej — bo raczej do tego zmierza rząd PiS — cały zakup sprzętu i modernizacja polskiej armii są wymyślone tylko po to, by kupować sprzęt amerykański, najczęściej przestarzały, nieużywany już przez amerykańską armię, którego ta musi się pozbyć.

    Na razie nie znamy szczegółów, ale najpewniej jest to realizacja zamówień amerykańskich korporacji militarnych, całego przemysłu zbrojeniowego, który po prostu musi z czegoś żyć.

    Minister, oczywiście, korzysta z tego klimatu, który Prawo i Sprawiedliwość — zresztą Platforma Obywatelska też — od lat tworzył, klimatu stałego oszukiwania polskiego społeczeństwa, że grozi nam wojna, oczywiście w domyśle z Rosją, że trzeba się zbroić, zapewnić swoją obronność. I kluczowym tego aspektem jest obecność wojsk USA w Polsce.

    Tylko przypomnę, że dosłownie trzy dni temu ten sam minister Macierewicz w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" bez ogródek powiedział, że minister spraw zagranicznych Niemiec wraz z szefem Pentagonu stwierdzili, że w Polsce muszą stacjonować wojska amerykańskie.

    To tak jakby sam potwierdzał, że to Niemcy i Amerykanie decydują o możliwości stacjonowania w Polsce obcych wojsk, a to w zasadzie jest przyznanie, że jesteśmy pod okupacją. A jeżeli jesteśmy pod okupacją, to ja nie mam wątpliwości, że decyzja o powiększeniu wojska nie jest tak naprawdę decyzją samodzielną, tylko jest to próba przykrycia decyzji o wydawaniu miliardów z polskiego budżetu na amerykański sprzęt.

    Żyrafa na premierze Programu Noworocznego Cyrku Dużych Zwierząt w Sokolnikach.
    © Sputnik. Ramil Sitdikov
     Z zapowiedzi ministra Macierewicza wynika, że główne siły zostaną zainstalowane na „wschodniej flance". Jak może na te plany zareagować Rosja?

    — Ja myślę, że na szczęście Rosja jest odporna na tego typu prowokacje.

    Wojska rosyjskie są na tyle zawansowane, o czym można było przekonać się ostatnio na podstawie interwencji rosyjskiej w Syrii, że Rosja nie musi obawiać się jakichkolwiek kroków ze strony Polski.

    O ile ja nie jestem pewny zdrowia psychicznego ministra Macierewicza i w ogóle ludzi z rządu Prawa i Sprawiedliwości, o tyle jestem pewny, że Zachód nie pójdzie na żadną konfrontację z Rosją. Więc jest to tylko taka propaganda ze strony rządu skierowana ku temu, żeby jeszcze bardziej podsycać nastroje wojenne, żeby ludzie rzeczywiście wierzyli, że tego rodzaju wydatki z budżetu państwa są faktycznie konieczne, że to jest priorytet obecnej polityki zagranicznej Polski. Ale wróćmy do samego terminu „wschodniej flanki".

    Należy zadać pytanie: wschodnia flanka, ale czego? Flanka nie Polski, lecz NATO. Oni otwarcie o tym mówią, że Polska jest tylko terenem, na którym operuje sobie jakiś sojusz militarny, a Polska nie ma nad nim żadnej kontroli. I to jest tu kluczowe.

    Kąpiel koni, Kubań Rosja
    © Sputnik. Walerij Szustow
    Wyrażenie "wschodnia flanka" jest wyraźną prowokacją wobec Rosji. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że obecnie w Polsce trwa kampania prowojenna w stosunku do Rosji na tle tego, że rosyjskie samoloty przeleciały nad amerykańskimi statkami. Otóż, Rosja, która jest państwem mającym dostęp do Morza Bałtyckiego, ma jak najbardziej prawo kontrolować ten teren.

    Natomiast wypowiedzi różnych oficjeli i politologów sprowadzają się do tego, że Rosja jest państwem agresywnym.

    Nikt nie zadaje pytania, co robi na Morzu Bałtyckim amerykański okręt? Okręt kraju, który jest na drugim krańcu świata. To jest cały czas element tej samej retoryki.

    Temu samemu służy to wyrażenie: „wschodnia flanka". Oba słowa mają kluczowe znaczenie — wschodnia jako prowokacja wobec Rosji i „flanka" jako pośrednie przyznanie, że Polska jest tylko przedmiotem rozgrywek NATO, przedmiotem rozgrywek korporacji amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, który potrzebuje rynków zbytu.

    Zobacz również:

    Rusofobiczne wybryki Macierewicza i Waszczykowskiego
    Środkowy palec dla ministra Waszczykowskiego
    Macierewicz wierny sobie
    Waszczykowski: Rosja nie rozumie, czym jest NATO
    Macierewicz: raport Millera ws. katastrofy smoleńskiej został sfałszowany
    Tagi:
    Rzeczpospolita", Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, bazy NATO, NATO, Antoni Macierewicz, Syria, Rosja, Niemcy, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz