05:21 22 Luty 2017
Na żywo
    Rzeszów

    W Rzeszowie odmówiono udzielenia zgody na usunięcie radzieckiego memoriału

    © Fotolia/ Rochu2008
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    141052480

    Mieszkańcy Rzeszowa nie zamierzają negować historii i nie chcą zezwolić na demontaż pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej, który pozostanie na swoim miejscu.

    Lokalne władze oświadczyły, że „fakt pozostaje faktem: Rzeszów był wyzwolony od faszystów przez Armię Czerwoną, swoje życie oddały tysiące radzieckich żołnierzy i oficerów". Historii nie da się napisać od nowa.

    W Polsce, podobnie jak w krajach bałtyckich i na Ukrainie, trwa proces tzw. „dekomunizacji". Dokonywane są zmiany nazw miast i ulic, demontowane są tablice pamiątkowe i usuwane pomniki. Wszystko to odbywa się w oparciu o normy prawne. Inicjatorami są zazwyczaj organizacje nacjonalistyczne, korzystające z kart blanche władz. Jednak wyniki większości badań opinii publicznej świadczą o wręcz odmiennych nastrojach wśród ludności.  Od 80 do 90 procent mieszkańców Rzeszowa występuje przeciwko usunięciu pomników w ich mieście.

    Solidaryzują się z nimi aktywiści polskiego stowarzyszenia KURSK, którzy z własnej inicjatywy, za własne środki zajmują się restauracją i odbudową pomników wzniesionych ku czci poległych czerwonoarmistów, i nie tylko.

    Akcja usuwania pomników nie tylko przeczy zdrowemu rozsądkowi i jest pozbawiona politycznego sensu, ale też niszczy ważną sferę wzajemnego szacunku między naszymi narodami — uważa politolog z Krakowa Bohdan Piętka. W rozmowie telefonicznej z korespondentką radia Sputnik Iriną Czajko skomentował tzw. „wojnę na pomniki" trwającą obecnie w Polsce.

    Akcję zainicjował prezes Instytutu Pamięci Narodowej doktor Łukasz Kamiński, który proponuje usunięcie ponad 500 pomników żołnierzy Armii Czerwonej, upamiętniających żołnierzy, którzy zginęli podczas wyzwalania ziem polskich w latach 1944-45. Jest to dalsza odsłona tzw. wojny pomnikowej między Polską i Rosją. Przypomnę, że ta wojna zaczęła się od usunięcia przez samorząd Pieniężna pomnika ku czci generała Iwana Czerniachowskiego.

    Wtedy Kamiński uzasadnił swoje stanowisko koniecznością usunięcia, jak się wyraził, „symboli zniewolenia komunistycznego Polski". Należy przede wszystkim zadać sobie pytanie, czy pomniki Armii Czerwonej, które znajdują się na terytorium Polski, na pewno symbolizują, jak to uważa IPN, sowieckie zniewolenie? Nie można nie zauważyć, że są to pomniki upamiętniające frontowych żołnierzy radzieckich, którzy brali bezpośredni udział w walkach. Oni nie ponosili odpowiedzialności ani za politykę Stalina wobec Polski, ani za to, co się działo na tyłach frontu. To byli żołnierze koalicji antyhitlerowskiej. Tak należy traktować zarówno żołnierzy Armii Czerwonej, jak i Wojska Polskiego sformowanego w Związku Radzieckim, o którym jeden z historyków, związanych z obecną władzą, powiedział, że jakoby nie należy do tradycji polskiego oręża. Oczywiście prawdą jest, że na jednej szali mamy wyzwolenie ziem polskich przez Armię Czerwoną, a na drugiej aresztowania AK-owców oraz polityczne podporządkowanie Stalinowi władz utworzonych w Polsce w 1944 roku. Należy jednak dodać jedną bardzo ważną rzecz. Wojna pomnikowa uderza w bardzo czułe miejsce nie tylko Rosji jako państwa, ale również narodu rosyjskiego.

    Udział ZSRR w II wojnie światowej jest w Rosji określany, podobnie jak wcześniej, mianem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Jest to wydarzenie zajmujące szczególne miejsce w najnowszej historii Rosji i innych państw, które wyłoniły się ze Związku Radzieckiego. Wojna Ojczyźniana jest ich wielką świętością. Nie ma bowiem w Rosji rodziny, która by nie straciła na tej wojnie kogoś bliskiego. Są różne szacunki strat, jakie ponieśli w tej wojnie Rosjanie i inne narody ZSRR — wahają się one od 20 do 27 milionów ofiar, w tym 600 tysięcy czerwonoarmistów, którzy zginęli na ziemiach Polski. To są przerażające liczby. I tylko to uświadamia nam, dlaczego dla narodu rosyjskiego pamięć o tych ofiarach jest tak wielką świętością. I tutaj przechodzimy do wymiaru politycznego tej sprawy, tzw. wojny pomnikowej, którą wywołał IPN. Władze polskie zachowują się tak, jakby nie brały pod uwagę tego, że Rosja jest i pozostanie wielkim sąsiadem Polski, z którym trzeba sobie ułożyć stosunki, i że dla zachowania minimum normalności tych stosunków, a przede wszystkim okazania wzajemnego szacunku do siebie, potrzebne jest uszanowanie pamięci historycznej. Nie wiem, co obecne władze polskie chcą osiągnąć przez wojnę pomnikową z Rosją.

    Pomnik Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
    © Zdjęcie: The press-service of the Embassy of Russia in Poland
    Czy ta wojna pomnikowa ma związek, jak przypuszcza ambasador Rosji Andriejew, z konfliktem na Ukrainie, polityką Polski wobec Ukrainy i dosyć silnym lobby ukraińskim, które ma wpływ na tę politykę? Czy też może są inne przyczyny, na przykład lipcowy szczyt NATO? Z nim obecny rząd polski wiąże duże nadzieje. Być może pragnie się jakoś bardziej uwiarygodnić przed sojusznikiem amerykańskim? Takie są moje przypuszczenia, ale oczywiście trudno jest powiedzieć, jaki jest ostateczny cel polityczny tych działań.

    W kontekście tych wydarzeń i ogólnego nastroju w Polsce decyzja władz Rzeszowa i jego mieszkańców jest rzeczywiście przejawem odwagi.

    Swoją wdzięczność Rzeszowianom postanowił wyrazić kaliningradzki dziennikarz Andrej Wypołzow, który na portalu społecznościowym zaapelował do Rosjan i po prostu wszystkich ludzi, którzy występują przeciwko przepisywaniu historii, aby na kartce papieru napisali po polsku słowa: „Dziękuję Rzeszowowi za pamięć". W ciągu kilku dni ten hashstag zdobył dużą popularność i do akcji dołączyły tysiące osób z całej przestrzeni poradzieckiej.

    Już wiadomo, że kolejny radziecki pomnik wdzięczności Armii Czerwonej ma być zburzony w Legnicy. Według sondaży większość mieszkańców jest za pozostawieniem go na miejscu.    

    Zobacz również:

    Polska i USA opracowały wspólną odpowiedź na incydent z Su-24 na Morzu Bałtyckim
    Rosja i Polska wymieniły się zezwoleniami na przewóz ciężarowy
    Polska celowo nie mówi o umowie z 1994 roku, która zobowiązuje ją do ochrony pomników
    Tagi:
    pomnik, NATO, Instytut Pamięci Narodowej, Armia Czerwona, Łukasz Kamiński, Bogdan Piętka, Ukraina, Kraków, Rosja, Rzeszów, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz

    Wszystkie komentarze

    • avatar
      nana
      pan Kamiński może sobie Rosjan nie lubić, jest to jego prywatna sprawa. Na swojej działce nie musi przecież mieć ani jednego pomnika Bohaterskich Żołnierzy Armii Czerwonej. Ale Polska to nie jest prywatny folwark pana Kamińskiego i jego prywatne animozje nie powinny mieć wpływu na jego decyzje związane z całym naszym krajem.
      Jeżeli ipeen to instytut pamięci narodowej, no to wypada wyjaśnić, co to jest za pamięć i czyjego narodu? Bo z Narodem Polskim takie działanie - jak to pana Kamińskiego - nie ma nic wspólnego. Jest to wręcz szkodliwe dla polskiej racji stanu.

      Przecież w zależności od uchwalanej na bieżąco ustawy można z każdego człowieka zrobić przestępcę, bo to dziś nim nie jest - jako że ustawa inna, ale jutro już nim jest - bo ustawę zmieniono. Choć człowiek wciąż ten sam. Do czego to ma doprowadzić? Czy do utrwalenia jakiejś pamięci w ogóle? Przecież to sieje zamieszanie, skłóca Polaków i destabilizuje Polskę. Pan Kamiński decyduje za mnie nie pytając mnie o zdanie i decyduje wbrew mojej woli. Czy to jest demokracja?
    • sbbs
      No i dobrze, że choć w Rzeszowie ktoś pamięta o poległych czerwonoarmistach i nie godzi się na niszczenie świadectwa pamięci - pomników!
    • avatar
      Wistula0
      Pamiętam jak ci co teraz chcą burzyć pomniki i fałszować historię- wyśmiewali nas, że wyjeżdżamy na Ziemie Odzyskane (Kołobrzeg ), bo to Armia Czerwona zdobyła, a teraz sami przyjeżdżają nad Morze Bałtyckie.
    • avatar
      swiecki45
      Tak być powinno,że decydują obywatele a nie kilku oszołomów.
    • Ci żołnierze ginęli na polskiej ziemi i chociażby ze zwykłego szacunku dla poległych nie należy bezmyślnie niszczyć pozostawionych pomników...
    Pokaż nowe komentarze (0)