16:41 20 Październik 2018
Na żywo
    Pełnomocnik MSZ Francji ds. rozwoju relacji z Rosją Jean-Pierre Chevenement

    Francuski polityk: rusofobia w mediach bierze się z ignorancji i niewiedzy

    © AFP 2018 / Patrick Kovarik
    Opinie
    Krótki link
    13380

    Zgromadzenie Narodowe Francji (izba niższa parlamentu) omówiło w czwartek kwestię zniesienia sankcji wobec Rosji. W przededniu dyskusji pełnomocnik francuskiego rządu ds. rozwoju relacji z Rosją Jean-Pierre Chevènement rozmawiał z korespondentem RIA Novosti w Paryżu o zniesieniu sankcji i o tym, jak rozwijają się relacje Paryża i Moskwy.

    —  Porozmawiajmy na początku o sankcjach.

    — Zawsze mówiłem, że sankcje były wprowadzone nie tylko przeciw Rosji, ale też przeciw Europie. Ukraiński kryzys doprowadził do pewnych wypaczeń w zakresie prawa międzynarodowego. Ale można było tego kryzysu uniknąć, i trzeba go było uniknąć.

    O sankcjach nie można mówić z pominięciem faktu, że na Europę wywierana jest silna presja ze strony państw powiązanych ze Stanami Zjednoczonymi, które to kraje stanowią w Unii Europejskiej większość. A nie wydaje się, by USA były gotowe do zniesienia sankcji… Warunkiem jest wprowadzenie w życie porozumień z Mińska, ale te nie zostały jeszcze obrócone w czyn. Nierozwiązana pozostaje też kwestia Krymu. Trzeba znaleźć prawne rozwiązanie tego problemu.

    —  Co Pan myśli na temat dyskusji parlamentarnych wokół zniesienia sankcji?

    — Myślę, że osłabienie więzi pomiędzy Rosją i Europą Zachodnią zaszkodziło obydwu stronom. Widzę przy tym, że francuskie przedsiębiorstwa nie przestają inwestować w Rosji, i są nadal równie szeroko reprezentowane w tym kraju jak przed wprowadzeniem sankcji. Naturalnie dziś większość z nich patrzy na swoją działalność, buduje plany na przyszłość, zakładając brak sankcji. Ostatecznie do tego dojdzie. I im wcześniej to nastąpi, tym lepiej. Ale faktem jest, że mińskie porozumienia pozostają w stanie zastoju. Ukraińskie władze mówią o naruszeniach reżimu zawieszenia broni, ale, w mojej ocenie, nierespektowana jest przede wszystkim polityczna część tych porozumień — i stąd wszystkie problemy. Rada Najwyższa musi ratyfikować reformę konstytucyjną, która przyzna Donbasowi specjalny status poprzez decentralizację władzy w regionie.

    —  Co Pan sądzi na temat wzmocnienia obecności NATO w Europie?  Czy rzeczywiście jest to tak potrzebne?

    — Sądzę, że scenariusz konfliktu zbrojnego w Europie jest pozbawiony sensu. Trzeba zauważyć, że wzmocnienie NATO dokonuje się w ograniczonym stopniu i równa się jednej brygadzie — połowie amerykańskiej dywizji. Do Europy ma przybyć kolejne pięć tysięcy żołnierzy. Tym samym liczba amerykańskich wojskowych wzrośnie do 60 tys. Rosyjska armia to armia, która dowiodła swojej siły i skuteczności. Amerykańskich sił też nie należy nie doceniać. Nikt jednak nie chce konfliktu zbrojnego. To jakiś surrealizm.

    Uważam, że bezpieczeństwo zostanie zapewnione poprzez zaprowadzenie równowagi przy pełnym zaufaniu obu stron. Jeśli mnie pamięć nie myli, w 2008 roku Dmitrij Miedwiediew wystąpił z propozycją w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa w Europie. Myślę, że dobrze byłoby do tej propozycji wrócić.

    —  Wróćmy jednak do Francji i Rosji. Skąd bierze się rusofobia we francuskich mediach? Czy jest ona w Pana ocenie realna?

    — Francję i Rosję łączą szczególne stosunki. Nie możemy zapominać, że przez długie lata byliśmy sojusznikami, zarówno przed i w czasie I wojny światowej, jak i w czasie II wojny światowej, po tym, jak naziści napadli na Związek Radziecki. I my pamiętamy, ile jesteśmy winni radzieckim żołnierzom. Nie zapomnimy Stalingradu. Takie uczucia panują we francuskim społeczeństwie, ale niekoniecznie to samo odczuwają francuskie elity, które przez długi czas stawiały antykomunistyczne idee ponad wszelkie geopolityczne wyobrażenia mające związek z interesem narodowym. Dlatego jesteśmy w sytuacji, w której myślących ludzi jest zaledwie garstka.

    Warto zauważyć, że dziś niewiedza jest zjawiskiem powszechnym, i w tej ignorancji właśnie tkwi przyczyna rusofobii, którą można zaobserwować w mediach, niezorientowanych w historii i obecnej sytuacji. Dlatego myślę, że ta rusofobia jest bezpodstawna, bo Francja i Rosja to dwa duże europejskie kraje, niezmiernie ważne dla utrzymania równowagi w Europie. Nie ma europejskiej Europy, ani Europy przejętej własnym interesem i sprawującej kontrolę nad swoimi działaniami, jeśli Francja i Rosja nie prowadzą dialogu. W tym kontekście jestem bardzo rad planowanej wizycie prezydenta Rosji Putina w stolicy Francji. Ma on przyjechać na uroczystość otwarcia cerkwi prawosławnej w Paryżu i być może uda się także pod Reims, gdzie w 1914 roku miała miejsce historyczna bitwa.

    Zobacz również:

    W Austrii zwycięstwo odnosi zwolennik rosyjskiego Krymu
    Obama: świat i USA potrzebują silnej Europy
    Na Ukrainie może pojawić się agencja zakazująca występów niewygodnym artystom
    Tagi:
    sankcje, Unia Europejska, Władimir Putin, Jean-Pierre Chevenement, Rosja, Francja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz