21:54 14 Grudzień 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Święto Niepodległości, 11 listopada 2014

    Polska głęboka pogarda wobec Rosjan - półludzi

    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Opinie
    Krótki link
    Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    2522636

    Patrząc na 12-lecie Polski w Unii Europejskiej, można zauważyć, że przynależność unijna okazała się wątpliwym lekarstwem na wyrwanie Polaków z zaklętego kręgu miotania się między poczuciem niższości i wyższości, który przeradza się w narodową cechę - wiecznej szarpaniny między Wschodem a Zachodem.

    Kąpiel koni, Kubań Rosja
    © Sputnik. Walerij Szustow
    Brzemię polskich kompleksów postkolonialnych i kolonialnych rzuca głęboki cień na stosunek do Rosji i wzajemne relacje, które z różnym powodzeniem przenosi się na struktury unijne. I jeśli zastanowimy się nad tym, co Polska wniosła w wianie dwanaście lat temu do UE — to nieodparcie rzuca się w oczy rusofobia i postawa pogardliwej wyższości, kierowana nie tylko w stronę wschodniego sąsiada.

    Francuski filozof i teolog Jacques Maritain, w kontekście utrwalonego w polskiej świadomości mitu przedmurza chrześcijańskiego, skierował gorzkie słowa pod adresem Józefa Czapskiego, współtwórcy paryskiej „Kultury": „Twierdzicie, że jesteście przedmurzem chrześcijańskim, a z drugiej strony uważacie Rosjan za półludzi, macie do nich głęboką pogardę".

    Zwrócili na to zdanie szczególną uwagę znakomity historyk prof. Janusz Tazbir w swojej książce „Polska przedmurzem Europy" (Warszawa, 2004), jak i prof. Maria Janion w „Niesamowitej Słowiańszczyźnie" (Kraków, 2007), stwierdzając: „To zdanie wciąż aktualne".

    Poseł Stanisław Pięta (PiS) w jednym z wywiadów dla katolickich mediów (fronda.pl) mówił: „żadna umowa z Rosją nie jest warta więcej niż papier, na którym została sporządzona. Rosjanie nigdy nie szanowali i nie szanują nadal danego słowa, to jest fundamentem ich antykultury politycznej", „Rosja bez ujarzmiania sąsiadów, gnębienia ludzi, podporządkowania sobie opornych po prostu nie może istnieć". „Ruski agencie, załatwimy cię!", deklarował swego czasu z trybuny sejmowej Zygmuntowi Wrzodakowi, posłowi LPR, Jarosław Kaczyński.

    Dziennikarze nie są lepsi: „Kiedy na jednym krańcu kraju, choćby w Kaliningradzie, jeszcze piją, to na drugim, choćby na Czukotce, już leczą kaca. Federacja rozciąga się przez dziewięć stref czasowych…" — wyjaśniał czytelnikom "Gazety Wyborczej" red. Wacław Radzwinowicz.

    Można na palcach policzyć w ostatnim 12-leciu jakikolwiek pozytywny, czy choćby neutralny materiał o Rosji w polskich mediach.

    We wszelkich sondażach opinii publicznej, jakie prowadzono w tym czasie w Polsce i zaprezentowano w mediach, Rosja i Rosjanie kojarzą się Polakom z: „komuną", Leninem, Putinem, matrioszkami, cerkwiami i kawiorem, korupcją i dziadostwem, Katyniem, zsyłkami i KGB, łamaniem praw człowieka, oligarchami, mafią i imperializmem.

    Rosjanin to wiecznie pijany prostak i cham.

    BRZEMIĘ KOLONIALIZMU

    Pojęcie Polski jako postkolonialnej i kolonialnej przypomniał ostatnio Jarosław Kaczyński. Ale to nie nowość, zjawiskiem tym zajmowali się naukowcy od dawna. Z reguły w odniesieniu do państw z tzw. Trzeciego Świata. Jednemu z najwybitniejszych twórców krytyki postkolonialnej Edwardowi W. Saidowi zarzucano ograniczenie badań i pomijanie państw „Drugiego Świata". Przemilczenie to obejmuje Rosję i jej niedawnych satelitów w Europie i Azji. Fred Hlliday, autor książki: „Islam i mit konfrontacji", zwraca uwagę, że skutków syndromu postkolonializmu nie zauważa się w także Irlandii, gdzie dają się one uwidaczniać. Prof. Janion  wspomina o nich ze względu na to, że bardzo przypominają polski przypadek.

    Takim symptomem postkolonializmu, pojawiającym się w Polsce, wzorem Irlandii jest m.in. „niszczycielska i twórcza rola obcej dominacji i osadnictwa", z tym że ta ambiwalencja jest mniej odczuwana na ziemiach dawnego zaboru rosyjskiego, ocenianego jednoznacznie negatywnie, niż na ziemiach innych zaborów. Polacy skrzętnie wypierają z pamięci historycznej wszelkie pozytywne zjawiska, zwłaszcza w okresie Królestwa Polskiego, utworzonego po wojnach napoleońskich przez carat, jak np. uwłaszczenie chłopów i zniesienie pańszczyzny, utworzenie Uniwersytetu Warszawskiego itp. 

    Kolejnym symptomem są „złudzenia i rozczarowania nacjonalizmem", co wyraźnie rysuje się w okresie „wychodzenia z komunizmu", bowiem w tym czasie kraje postkomunistyczne, jak je określają naukowcy, stały się bardzo podatne na nacjonalizm. W Polsce obserwujemy kreowanie tego nacjonalizmu przez PiS. Widać było jego kreacje także w działalności m.in. „Młodzieży Wszechpolskiej", z jej rodowodem z lat 30. minionego wieku.

    Wrak samolotu Тu-154 na lotnisku w Smoleńsku
    © Sputnik. Oleg Miniejew
    Donald Tusk
    © AFP 2017/ EMMANUEL DUNAND
    Oraz trzecim, szalenie istotnym syndromem, na który zwraca uwagę prof. Janion, jest „trudne połączenie tożsamości narodowej i religijnej z demokracją i równouprawnieniem płci, a w związku z tym piętrzące się przeszkody na drodze integracji europejskiej". Zaznaczają się one wyraźnie w polskiej kulturze, mającej tradycyjny, patriarchalno-katolicki charakter, i objawiającej się, bardzo silnie w ostatnich czasach, w zinstytucjonalizowanej przewadze nad wzorcami europejskimi. Można to było dokładnie prześledzić na postawie Polski w czasie negocjacji nad unijnym Traktatem lizbońskim.

    Prof. Janion uważa, że sytuacja ta konkretyzuje się w fakcie, że jesteśmy Słowianami i należymy do narodów „organicznie niedoskonałych" z punktu widzenia cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Z jednej strony powoduje to, jej zdaniem, „kompleks łaciński", wywłaszcza nas z kultury słowiańskiej, z drugiej strony, wyobrażanie sobie wspólnoty kulturowej z innymi państwami słowiańskimi budzi w Polakach lęk przed „imperialną" Rosją i jej słowianofilstwem, niegdyś urzędowym, obecnie także sygnalizowanym oficjalnie.

    Skupia się nad tym zjawiskiem także Jerzy Pilch. Jeden z felietonów, zawartych w jego książce: „Rozpacz z powodu utraty furmanki" (w której zajmuje się czasami polityczno-mentalnej transformacji po 1989 r. i zwraca uwagę, że przy zmianach politycznych u Polaków zachowała się niezmienność mentalna), opatrzył mottem z Czesława Miłosza: „W cieniu imperium, z kurami, w gaciach prasłowiańskich, naucz się lubić swój wstyd, bo zawsze będzie przy tobie, i nie odstąpi od ciebie, choćbyś zmienił kraj…".

    I choć sytuacja się zmieniła, zwraca uwagę prof. Janion, to „smutek słowiański" został, i tkwi w „zaklętym kręgu podejrzeń, to o rusofilię, to o rusofobię".

    IDEA POLSKIEGO MESJANIZMU

    Dziennikarz Rossiya Segodnya Leonid Swiridow
    © Zdjęcie: MAX LURIE
    Idee mocarstwowego przedmurza reaktywowały się w Polsce w okresie międzywojennym i były oraz są implantowane przez braci Kaczyńskich we współczesnej Polsce.

    Budowanie przeciwwagi — równoleżnikowej unijnej osi gospodarczo-politycznej (Paryż — Berlin —Moskwa) — rozpoczął Lech Kaczyński antyrosyjską osią południkową, od Polski po Gruzję, szczodrze korzystając z pomocy USA. Skończyło się to pięciodniową militarną awanturą na Kaukazie.

    Podobne zapędy ma obecny lider PiS Jarosław Kaczyński i PIS-owski rząd, przyjmując postawę antyrosyjską i usilnie zabiegając o wiodącą rolę w Grupie Wyszehradzkiej, czy też partycypowanie w negocjacjach dot. Ukrainy.

    Jeszcze w czasach II wojny światowej Antoni Słomiński, mający serdecznie dosyć „mocarstwowej młócki", pisał: „Chcemy żyć w zwyczajnym kraju. Nie na szańcach, na bastionie, nie na barbakanie. Nie na przedmurzu, ale w normalnym kraju. Nie chcemy ani misji dziejowych, ani przewodnictwa, ani mocarstwowości, ani imperializmu". Jego słowa można odnieść do dzisiejszej retoryki PiS o polskiej dumie wielkiego narodu.

    ZAWIŁY WZÓR POLSKIEJ MENTALNOŚCI

    We współczesnej świadomości kulturowej Polaków, objawianej także w polskiej kulturze, uważa prof. Maria Janion — wykreował się pewien zawiły wzór. Uważamy mianowicie Polskę za kraj postkolonialny, wyrwany spod hegemonii kolonizatora — Rosji, przy czym odczuwamy wyższość nad nim, co objawiamy, gdzie się tylko da, m.in. infekując tym stosunkiem do Rosji także unijną Europę. W tym momencie „czuliśmy się i czujemy się Europą zmagającą się z azjatyckim barbarzyństwem". Jako Europejczycy, „łacinnicy" związani z cywilizacja śródziemnomorską, nie możemy utożsamiać się ze Słowiańszczyzną, bo to zbliżyłoby nas do Rosji, traktowanej jako "gorszość".

    Jednocześnie w naszej świadomości kulturowej tkwi przeświadczenie, że nie do końca jesteśmy Europejczykami, jesteśmy wtórni, bo odbiło się na nas „rosyjsko-słowiańskie skundlenie".

    Równolegle do brzemienia postkolonialnego, związanego z Rosją, sami jesteśmy kolonizatorami, od wieków, obszarów słowiańskich, obecnej Litwy, Białorusi czy Ukrainy, odnosząc się wobec nich nadal z wyższością.

    W tym całym splocie powikłań i współzależności, co raz ulegając megalomanii i huśtawkom między wielkością a niższością, „gorszością" i „lepszością", skupiamy się w sumie w kręgu władzy i panowania. Tworząc błędne koło dominacji, narzucania, niewolenia, wywyższania i poniżania, „nieustannego pokazu pychy i wyższości". Co czyni nasze polskie życie nieznośnym.

    Wczorajsza pogarda i poczucie wyższości wobec Rosji i Rosjan dzisiaj przeradza się w lęk i poczucie niższości. 

    Pogardzana i silna militarnie Rosja stała się w mentalności polskich polityków, kultywujących idee polskiego mesjanizmu w Europie — zagrożeniem, potencjalnym kolonizatorem. 

    Jednak większość polskiego społeczeństwa nie akceptuje już tych wzorców mentalnych, nie podziela lęków i obaw przed Rosją. Chce żyć, jak pisał Słonimski, w zwyczajnym kraju. „Polska mnie nie rusza", mówi młoda pisarka Marta Dzido, „nie określam się przez narodowość". Część Polaków, zwłaszcza młodych, ucieka z Polski i nie chce wracać. Polska w UE daje im taką możliwość strefą Schengen.

    Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Zagrożenia egzystencjalne ministra Waszczykowskiego
    Rosyjski dziennikarz Leonid Swiridow opuścił Polskę
    Między Waszczykowskim i Fellinim
    MSZ Rosji: Warszawa łamie swoje zobowiązania prześladując rosyjskiego dziennikarza
    Rusofobiczne wybryki Macierewicza i Waszczykowskiego
    Spotkanie Waszczykowski-Andriejew: klucze są w drugiej kieszeni
    Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
    Waszczykowski: Rosja ... państwem leżącym za Ukrainą
    Tagi:
    rusofobia, strefa Schengen, Unia Europejska, Czesław Miłosz, Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński, Wacław Radziwinowicz, USA, Berlin, Paryż, Ukraina, Gruzja, Warszawa, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz