Widgets Magazine
10:49 15 Wrzesień 2019
Andrzej Wajda

Andrzej Wajda powinien raz na zawsze zamilknąć

© Sputnik . Władimir Wiatkin
Opinie
Krótki link
Autor Bojan Stanisławski
2110313
Subskrybuj nas na

Słynny reżyser, który zrobił karierę dzięki PRL, a później był animatorem IPN-owskiej polityki historycznej jako twórca rozmaitych antykomunistycznych wideo-paszkwili, dziś zmienia front. Andrzej Wajda krytykuje za granicą PiS za działania i idee, którym do całkiem niedawna ostentacyjnie hołdował.

Nie o taką Polskę walczyliśmy" — głosi tytuł wywiadu z polskim reżyserem opublikowany w niemieckim dzienniku „Die Welt". Oczywiście najważniejszym problemem, który wzbudza górnolotnie wyrażane oburzenie Wajdy, jest kryptokomunizm Prawa i Sprawiedliwości.

— Wiele z tego, co się obecnie dzieje, widzieliśmy już przed 1989 rokiem. Jedna partia wyznacza konkretnych ludzi na konkretne stanowiska. To, czy dana osoba posiada kwalifikacje, nie ma znaczenia (…) Chodzi o to, aby podporządkować cały kraj jednej konkretnej partii politycznej — stwierdza między innymi Wajda.

Tego rodzaju banalne dykteryjki i fałszywy kontekst oraz interpretacja to najważniejsza treść wywiadu.

Ornamentykę zaś stanowią westchnienia o odradzającym się faszyzmie oraz ochy i achy pod adresem „minionego ćwierćwiecza", które Wajda uważał za dostateczny okres do „umocnienia ładu liberalno-demokratycznego", ale pomylił się. Swoimi pomyłkami Wajda nie jest jednakowoż ani trochę rozczarowany.

Pretensje ma, zgodnie z nową KOD-owską narracją, wyłącznie do Kaczyńskiego. Zgodnie z nią Wajda broni też pokalanego przez IPN honoru Wałęsy, a swoje obawy o wzbierającą dyktaturę przeniesie na show biznes i popkulturę.

W odpowiedzi na pytanie dziennikarzy, czy obawia się cenzury, w zawoalowany sposób odpowiada, że owszem, tak, lecz natychmiast asekuracyjnie dodaje, że: „nie zawsze najgorsze obawy muszą się sprawdzać". Dostaje się też od Wajdy tzw. narodowi polskiemu, który „daje się omamić obietnicom rządzących".

KOMENTARZ

Pomnik ofiar represji politycznych w Katyniu
© Sputnik . Iliya Pitalev
Maciej Wiśniowski
© Zdjęcie : Igor Motowiłow
Jest w polskiej przestrzeni publicznej co najmniej kilkanaście osób, które powinny raz na zawsze zamilknąć. Andrzej Wajda jest jednym z nich. Każde kolejne jego wystąpienie to pal sześć, że kompromitacja, ale też ewidentna obraza inteligencji i poczucia estetyki. Indywiduum to zasługuje również na najwyższą antypatię z powodu swojego relatywistycznego, rzec można, ekstremizmu.

Oto człowiek, któremu moralność pozwalała kiedyś być PRL-owską maskotką, której władza zezwoliła na soft opozycjonizm, spijanie transformacyjnych konfitur na zoologicznie antykomunistycznym agit propie i rusofobicznym obłędzie (vide: „Katyń"), a teraz obrócenie się przeciw najzajadlejszym wszak antykomunistom i dołączenie do nowego eurokomsomołu Tuska, Merkel i KOD-u, maszerując w ich szeregi wprost ze szpalt niemieckiej prasy.

Dostojeństwo etyczne takiego diapazonu zasługuje na wyróżnienie. Być może Leszek Balcerowicz znajdzie dla Wajdy jakąś fuchę w ukraińskim resorcie kultury?

Bojan Stanisławski, polski publicysta, gazeta internetowa Strajk.eu

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Prowokacyjne „pojednanie": „Rzeczpospolita" to potwierdza
Zagrożenia egzystencjalne ministra Waszczykowskiego
Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
Spotkanie Waszczykowski-Andriejew: klucze są w drugiej kieszeni
Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
Rusofobia daje radość z życia
Tagi:
Komitet Obrony Demokracji, Katyń, PRL, Leszek Balcerowicz, Angela Merkel, Donald Tusk, Andrzej Wajda, Rosja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz