Widgets Magazine
16:30 23 Sierpień 2019
Żołnierz armii estońskiej w czasie ćwiczeń NATO

Kraje bałtyckie? Dla Rosji to jakiś komar...

© Zdjęcie: U.S. Army Europe Images
Opinie
Krótki link
4702

Zaledwie tydzień po tym, jak prezydent USA Barack Obama oznajmił, że Władimir Putin myli się, nazywając NATO zagrożeniem dla Rosji, blok północnoatlantycki rozpoczął u rosyjskich granic, w regionie Morza Bałtyckiego, nowe manewry, które ochrzczono kryptonimem „Wiosenna Burza" (Spring Storm).

W tych, jak zapowiedziano, zakrojonych na szeroką skalę manewrach, które mają miejsce w Estonii i potrwają trzy tygodnie, bierze udział sześć tysięcy żołnierzy z dziesięciu krajów. Poza jednostkami estońskiej armii w ćwiczeniach uczestniczą oddziały z Niemiec, Polski, Kanady i, co ciekawe, Finlandii. Nowe ćwiczenia wojskowe NATO wzmacniają, co jedynie, wewnętrzną dyscyplinę. Sojusz uzyskuje tym samym doskonały pretekst do zwiększania budżetów wojskowych i wydatków na zakup najnowszego sprzętu. Celem NATO jest utrzymanie sankcji wobec Rosji i konsekwentna realizacja polityki izolacji Moskwy — mówi w wywiadzie dla radia „Sputnik" Miroslav Lazanski, komentator wojskowy i polityczny serbskiej gazety „Polityka".

Sputnik: — Jak wiadomo, końcowa faza manewrów odbędzie się w tych rejonach Estonii, które położone są u samych granic Rosji. Jak Pan to wyjaśni?

Miroslav Lazanski: — NATO chce poprzez te manewry ukazać swoją gotowość do obrony integralności terytorialnej państw członkowskich Sojuszu, w szczególności trzech krajów bałtyckich. Odpowiada to w pełni królującej na Zachodzi antyrosyjskiej histerii, wpisuje się w historie o tym, jak to Rosja żywi wobec krajów bałtyckich agresywne zamiary. A przecież Rosja niczego złego nie knuje wobec krajów wschodnioeuropejskich. Z rzeczywistością nie ma więc to nic wspólnego. Nowe ćwiczenia wojskowe NATO wzmacniają, co jedynie, wewnętrzną dyscyplinę. Sojusz uzyskuje tym samym doskonały pretekst do zwiększania budżetów wojskowych i wydatków na zakup najnowszego sprzętu. Celem NATO jest utrzymanie sankcji wobec Rosji i konsekwentna realizacja polityki izolacji Moskwy.

S: — Niedawno minister spraw zagranicznych Rosji Sergiej Ławrow nazwał Litwę „najbardziej agresywnym, rusofobicznym krajem". Jak Pan uważa, czy Rosja zareaguje na ćwiczenia NATO?

ML: — Zgadzam się z Ławrowem. Cała organizacja państwowa, wojskowa i narodowa krajów bałtyckich opiera się na do głębi antyrosyjskim nastawieniu. Jak Moskwa zareaguje na te ćwiczenia? Myślę, że rosyjskie władze mogą się tylko uśmiechnąć.

W znaczeniu wojskowym, te kraje są dla Rosji po prostu jakimś komarem. Tak naprawdę NATO może się obwarowywać, ile chce u rosyjskich granic — dla Rosji nie stanowi to żadnego problemu. Myślę, że gdy zajdzie taka konieczność, Rosja znajdzie nie jeden sposób, żeby sytuację zneutralizować. Najpewniej ograniczy się teraz oficjalnym oświadczeniem. Jeśli mowa o zachodnich granicach, to Rosja z pełnym na to prawem i z pełną odpowiedzialnością rozbudowuje swoją infrastrukturę wojskową. Tym też zajmuje się druga strona, w danym przypadku NATO.

Zobacz również:

NATO rozpatruje możliwość rozmieszczenia 4 batalionów na wschodzie Europy
Sekretarz generalny NATO: sojusz nie zrezygnuje z broni jądrowej
NATO przygotowuje się do rozmieszczenia w krajach bałtyckich ok. 4 tys. żołnierzy
Tagi:
sankcje antyrosyjskie, manewry, NATO, Rosja, kraje bałtyckie, Estonia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz