13:45 26 Styczeń 2020
Opinie
Krótki link
4702
Subskrybuj nas na

Zaledwie tydzień po tym, jak prezydent USA Barack Obama oznajmił, że Władimir Putin myli się, nazywając NATO zagrożeniem dla Rosji, blok północnoatlantycki rozpoczął u rosyjskich granic, w regionie Morza Bałtyckiego, nowe manewry, które ochrzczono kryptonimem „Wiosenna Burza" (Spring Storm).

W tych, jak zapowiedziano, zakrojonych na szeroką skalę manewrach, które mają miejsce w Estonii i potrwają trzy tygodnie, bierze udział sześć tysięcy żołnierzy z dziesięciu krajów. Poza jednostkami estońskiej armii w ćwiczeniach uczestniczą oddziały z Niemiec, Polski, Kanady i, co ciekawe, Finlandii. Nowe ćwiczenia wojskowe NATO wzmacniają, co jedynie, wewnętrzną dyscyplinę. Sojusz uzyskuje tym samym doskonały pretekst do zwiększania budżetów wojskowych i wydatków na zakup najnowszego sprzętu. Celem NATO jest utrzymanie sankcji wobec Rosji i konsekwentna realizacja polityki izolacji Moskwy — mówi w wywiadzie dla radia „Sputnik" Miroslav Lazanski, komentator wojskowy i polityczny serbskiej gazety „Polityka".

Sputnik: — Jak wiadomo, końcowa faza manewrów odbędzie się w tych rejonach Estonii, które położone są u samych granic Rosji. Jak Pan to wyjaśni?

Miroslav Lazanski: — NATO chce poprzez te manewry ukazać swoją gotowość do obrony integralności terytorialnej państw członkowskich Sojuszu, w szczególności trzech krajów bałtyckich. Odpowiada to w pełni królującej na Zachodzi antyrosyjskiej histerii, wpisuje się w historie o tym, jak to Rosja żywi wobec krajów bałtyckich agresywne zamiary. A przecież Rosja niczego złego nie knuje wobec krajów wschodnioeuropejskich. Z rzeczywistością nie ma więc to nic wspólnego. Nowe ćwiczenia wojskowe NATO wzmacniają, co jedynie, wewnętrzną dyscyplinę. Sojusz uzyskuje tym samym doskonały pretekst do zwiększania budżetów wojskowych i wydatków na zakup najnowszego sprzętu. Celem NATO jest utrzymanie sankcji wobec Rosji i konsekwentna realizacja polityki izolacji Moskwy.

S: — Niedawno minister spraw zagranicznych Rosji Sergiej Ławrow nazwał Litwę „najbardziej agresywnym, rusofobicznym krajem". Jak Pan uważa, czy Rosja zareaguje na ćwiczenia NATO?

ML: — Zgadzam się z Ławrowem. Cała organizacja państwowa, wojskowa i narodowa krajów bałtyckich opiera się na do głębi antyrosyjskim nastawieniu. Jak Moskwa zareaguje na te ćwiczenia? Myślę, że rosyjskie władze mogą się tylko uśmiechnąć.

W znaczeniu wojskowym, te kraje są dla Rosji po prostu jakimś komarem. Tak naprawdę NATO może się obwarowywać, ile chce u rosyjskich granic — dla Rosji nie stanowi to żadnego problemu. Myślę, że gdy zajdzie taka konieczność, Rosja znajdzie nie jeden sposób, żeby sytuację zneutralizować. Najpewniej ograniczy się teraz oficjalnym oświadczeniem. Jeśli mowa o zachodnich granicach, to Rosja z pełnym na to prawem i z pełną odpowiedzialnością rozbudowuje swoją infrastrukturę wojskową. Tym też zajmuje się druga strona, w danym przypadku NATO.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

NATO rozpatruje możliwość rozmieszczenia 4 batalionów na wschodzie Europy
Sekretarz generalny NATO: sojusz nie zrezygnuje z broni jądrowej
NATO przygotowuje się do rozmieszczenia w krajach bałtyckich ok. 4 tys. żołnierzy
Tagi:
sankcje antyrosyjskie, manewry, NATO, Rosja, kraje bałtyckie, Estonia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz