10:29 25 Listopad 2017
Warszawa+ 6°C
Moskwa-6°C
Na żywo
    Manifestacja KOD w Warszawie

    KOD: Putin jest złym wilkiem

    © REUTERS/ Kacper Pempel
    Opinie
    Krótki link
    Mateusz Piskorski
    826521063

    Schemat łudząco podobny do tego, który stosowano podczas kolejnych tzw. majdanów w Kijowie. Używane przez KOD technologie i metody wskazują na to, że w Polsce włączony został w wersji testowej mechanizm tzw. kolorowej rewolucji. Brakuje Donalda Tuska.

    Na scenie brakuje jedynego chyba aktora, który mógłby wykrzesać entuzjazm społeczny — Donalda Tuska, który wybrał spokojną, dobrze płatną posadę w Brukseli.

    Granica, drut kolczasty
    © Fotolia/ Kostyantyn Ivanyshen
    Zastanawiamy się coraz częściej nad fenomenem (?) Komitetu Obrony Demokracji. Ludzie, dalecy od popierania rządzącego aktualnie Prawa i Sprawiedliwości, zaczynają przekonywać się pod wpływem masowej promocji we wszystkich, poza publicznymi, mediach, że to właśnie „spontaniczny", „oddolny" ruch z długowłosym liderem na czele stanowi godną odpowiedź na „dyktaturę" partii Jarosława Kaczyńskiego. Jeszcze niedawno emocje Polaków ogniskowały się na linii barykady PO—PiS. Dziś jedną z tych stron bezapelacyjnie zagospodarował Mateusz Kijowski.

    Zza pleców „spontanicznego" naturszczyka wyzierają jednak doświadczone twarze. Twarz zmęczonego partyjnymi bojami szefa PO Grzegorza Schetyny, który nie tak dawno zasłynął m.in. twierdzeniem, iż obóz koncentracyjny w Oświęcimiu wyzwalały oddziały ukraińskie.

    Twarz niemile zaskoczonej tak krótką karierą na stanowisku szefa rządu Ewy Kopacz.

    Twarz weterana bojów o wolność i demokrację Adama Michnika, który od lat niestrudzenie przekonuje Polaków o monopolu „Gazety Wyborczej" na opiniotwórczość w Polsce.

    Twarz zmęczonego życiem bankowca Ryszarda Petru, który próbuje swoich sił na odcinku politycznym, zaliczając kolejne wpadki świadczące o tym, że poza giełdą i kursami walut niczym się w życiu nie interesował.

    Twarz tęczowej lewicy ramię w ramię z twarzą lewicy pochowanej przez wyborców w ostatnich wyborach parlamentarnych. Obok twarz nacjonalisty Romana Giertycha, który, czując się niepewnie wśród liberalnej gawiedzi, spaceruje w otoczeniu dwóch ochroniarzy.

    Donald Tusk
    © AFP 2017/ EMMANUEL DUNAND
    Słowem, twarze dyżurnych autorytetów, którzy w ciągu ostatnich dwudziestu kilku lat zdążyli się znudzić widowni. Ich spektakl jest niemrawy, pozbawiony akcji i treści. Na scenie brakuje jedynego chyba z ich grona aktora, który mógłby wykrzesać entuzjazm społeczny — Donalda Tuska, który wybrał spokojną, dobrze płatną posadę w Brukseli.

    Pierwszy obrazek z ostatniego marszu KOD: naganiacze organizujący grupy demonstrantów spoza Warszawy blokują przejście tym z uczestników, którzy chcą zamiast maszerować, wybrać się na spacer ulicami stolicy. Dyscyplinują, nadają kierunek pochodu ludziom, którzy, wybierając się na majówkę, liczyli na darmową wycieczkę. Twardo reagują, gdy chcemy przejść w drugą stronę, nie dając nam wiary, że nie jesteśmy uczestnikami demonstracji. Część z zebranych w Warszawie tłumów to zorganizowane i opłacone grupki spoza stolicy. Schemat łudząco podobny do tego, który stosowano podczas kolejnych tzw. majdanów w Kijowie.

    Obrazek drugi: krewcy emeryci okładają kijami od transparentów młodego człowieka, działacza partii Zmiana, który próbował w tłumie zorganizować happening. "To prowokacja!" — krzyczą. "Przysłał go PiS" — twierdzą jedni. "Działa na polecenie Putina" — alarmują drudzy. Poziom prymitywnej agresji nie różni niczym KOD-owców od moherowych tłumów gromadzonych przez PiS. To druga część zebranych, która bezapelacyjnie wierzy, że zgromadziła ich święta wojna o wolność i demokrację, krucjata przeciwko rządom ugrupowania Kaczyńskiego. Nienawidzą głęboko i szczerze, gotowi są gryźć, kopać i bić każdego, kogo posądzą o obronę obecnego rządu. Tak jak to ich gotowe są zatłuc na śmierć tłumy zwolenników PiS gromadzące się przy innych okazjach.

    Polska
    © Sputnik. Filip Klimashevsky
    Donald Tusk
    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Za hasło mobilizujące już dawno nie służy kwestia sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Tak jak na kijowskim majdanie w 2013 i 2014 roku niewielu miało pojęcie o kwestii umowy stowarzyszeniowej Ukraina—Unia Europejska. Reżyserzy polskich emocji zbiorowych są jednak o krok do przodu przed reżyserami ukraińskimi. Straszą, że Kaczyński wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej, że całkiem przeniesie nas z Europy na inny kontynent. Absurdalność takich twierdzeń, choć oczywista, nie ma tu znaczenia. Proste hasło brzmi „albo PiS, albo Europa", bo gdyby powiedzieć szczerze „albo PiS, albo KOD", pewnie rozległyby się gwizdy.

    Uproszczenie komunikatu bardzo przypomina techniki stosowane podczas tzw. kolorowych rewolucji. Aby uczynić zadość wymaganiom poprawności politycznej, liderzy protestu straszą zgromadzonych złym wilkiem, czyhającym na Polskę, jeśli ta odwróci się od Europy — Władimirem Putinem. W ich narracji to on jest tym, który pociąga za sznurki w rządzie PiS.

    Padają złowrogie alternatywy: albo Polska pojedzie europejskim ekspresem, albo koleją transsyberyjską. Albo przyjmie euro, albo płacić będziemy w rublach. Argumentacja jest znów analogiczna do tej wykorzystywanej na masówkach partii rządzącej: przeciwnik ma na pewno niejasne związki z Moskwą, jest pożytecznym idiotą, albo nawet agentem.

    Używane przez KOD technologie i metody wskazują na to, że w Polsce włączony został w wersji testowej mechanizm tzw. kolorowej rewolucji. Zbyt wcześnie, by wskazywać jej potencjalnych mocodawców czy kuratorów. Jedno jest wszak pewne: mamy do czynienia ze starciem dwóch opcji, które różnią się tylko w detalach, a w sprawach podporządkowania polskiej polityki zagranicznej ośrodkom zewnętrznym są w pełni zgodne. To, co ich dzieli, to konflikt o wyznaczenie stref wpływów i interesów. Ich działania sprowadzają polską politykę do poziomu wojny międzyplemiennej. Po upadku osieroconej przez Donalda Tuska PO jednym z rywalizujących plemion będzie najprawdopodobniej to organizowane dziś pod szyldem KOD.

    Mateusz Piskorski, polski politolog, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Waszczykowski: Rosja ... państwem leżącym za Ukrainą
    Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
    Między Waszczykowskim i Fellinim
    Swiridowa wiara w Polskę
    Środkowy palec dla ministra Waszczykowskiego
    Tagi:
    Komitet Obrony Demokracji, Majdan, rubel, Unia Europejska, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Roman Giertych, Ryszard Petru, Mateusz Kijowski, Adam Michnik, Grzegorz Schetyna, Ewa Kopacz, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Władimir Putin, Ukraina, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz