06:20 11 Grudzień 2018
Na żywo
    Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk

    Tusk to nie jakiś Piłsudski. Tusk to tylko Tusk

    © AFP 2018 / Adem Altan
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    4545

    Jedynym motywem sprzeciwu wobec polityki rządu PiS nie jest jakaś szczególnie inna wizja Polski, niż ta Prawa i Sprawiedliwości, ale chęć powrotu do utraconego żłobu. 99% polityków jest fachowcami od niczego.

    Wśród komentatorów życia politycznego w Polsce coraz częściej pojawia się prognoza, zgodnie z którą jedyną szansą dla antypisowskiej opozycji jest zjednoczenie się pod szyldem KOD-u.

    Cała ta parlamentarna opozycja koło żadnej idei nawet nie stała. PO, PSL, a także partii bankierów — Nowoczesnej, nikt o żadne idee też nie posądza. Wszystkie polskie mainstreamowe partie są programowo bezideowe, o czym przekonujemy się po każdej zmianie włądzy. To niestety prawda, że jedynym motywem ich sprzeciwu wobec polityki rządu PiS nie jest jakaś szczególnie inna wizja Polski, niż ta Prawa i Sprawiedliwości, ale chęć powrotu do utraconego żłobu. Polacy dobrze to widzą i nawet jeśli PiS też im się do końca nie podoba, to na pewno nie chcą powrotu Platformy. Po latach straszenia PiS-em przez PO dziś to PiS może rozpocząć straszenie tych, którzy dostali pieniądze z programu 500+, że przyjdzie Platforma i im to odbierze. Opór opozycji napędza także realny strach przed wynikami właśnie rozpoczętego audytu, który dla wczorajszych niepodzielnych włodarzy naszego kraju często będzie kończył się kryminałem.

    Manifestacja KOD w Warszawie
    © REUTERS / Kacper Pempel
    Opozycji nie tylko brak nowych atrakcyjnych twarzy, a te, które są, wielokrotnie się skompromitowały. Nade wszystko brak jej wyrazistego lidera, a na horyzoncie nie widać nawet kandydata na niego. Na pewno nie nadaje się do tej roli Schetyna. Wystarczy na niego popatrzeć, zanim się jeszcze odezwie. Gdy się odezwie, robi się coraz gorzej.

    Nie ma na nią szans ani słabo rozpoznawalny Kosiniak-Kamysz, ani niedouczony Petru. Kijowski, lider KOD-u, nie tylko nie ma charyzmy, ale i organizacyjnego zaplecza. Rola, jaką dają mu na politycznej scenie opozycyjni liderzy, to raczej parawan, za którym chcą stanąć przegrani politycy, by w nowej formule, w przebraniu, powrócić do koryta.

    Pozorna jedność opozycji trzeszczy jednak w szwach w obliczu partykularnych interesów każdej z opozycyjnych partii, które nadal ze sobą konkurują. Na Dolnym Śląsku Platforma Obywatelska praktycznie utraciła swoją strukturę na rzecz Nowoczesnej Ryszarda Petru. A mając na względzie fakt, że członkowie wszystkich największych partii politycznych w Polsce zmieściliby się na Stadionie Narodowym, gdy zainteresowanych przynależnością do partii politycznych w Polsce brak (zwłaszcza wtedy, gdy ta przynależność nie przynosi już członkom tak dużych korzyści materialnych), liderzy zaczynają kłusować w lasach konkurentów. A to oznacza mniej lub bardziej otwartą wojnę o stan posiadania.

    Są też tacy, którzy, jak to u nas w kraju nieraz bywało, oczekują powrotu na białym koniu, tym razem Donalda Tuska. Męża opaczności, który gdy tylko się zjawi, zbawi tych wszystkich outsiderów i przywróci na łono koryta. Jako jedyny uchodzący nadal w kraju za człowieka sukcesu, który po prostu w odpowiednim momencie zwiał do Brukseli, ma on szansę stanąć w szranki z Kaczyńskim. Jednak nie kwapi się on do tego, bo ma świetny etat w Unii Europejskiej. Trzepie tam kasę, o której na polskim podwórku mógłby tylko pomarzyć. Nie wychyla się też za bardzo i stara się nie komentować tego, co robi PiS. Liczy na drugą kadencję. Licząc na nią, musi zabiegać o poparcie polskiego rządu. Przewodniczącego Rady Europejskiej nie wybiera się dlatego, że jest jakimś wybitnym fachowcem (z wykształcenia to mgr historii beż żadnego dorobku naukowego), ale wybory te mają zawsze polityczny charakter. 99% polityków jest fachowcami od niczego.

    W zbiurokratyzowanej i niezbyt demokratycznej Unii Europejskiej stanowiska takie nadaje się obywatelom różnych krajów, by od czasu do czasu ich rządom i mieszkańcom zapewnić złudzenie znaczenia i prestiżu, jakim cieszy się ich kraj. Wyborem Tuska można zadowolić tylko Polskę, albo nikogo, gdy ta tego by nie oczekiwała. Prawdziwa władza, pozbawiona jakiejkolwiek demokratycznej kontroli, to przecież komisja Europejska. Samym zainteresowanym zaś pozwala to tylko zadbać o ich własne interesy.

    Donald Tusk
    © AFP 2018 / EMMANUEL DUNAND
    Także sam Tusk obawia się, że gdy po skończonej kadencji wróci do kraju, może tu czekać na niego cela.

    Z drugiej strony, Kaczyński jest gotów poprzeć go w reelekcji, byleby tylko do domu nie wracał. Na pewno nie jest w jego interesie, by zrobić z Tuska męczennika, a także konkurenta. Lepiej dla niego, by pozostał dalej figurantem w Brukseli i liczył zarobione euro, niż wracał do krajowej polityki.

    Z powrotem Tuska jest jeszcze jeden problem.

    Tusk to nie jakiś Piłsudski. Tusk to tylko Tusk.

    By wrócić na białym koniu, musi posiadać… konia.

    Mateusz Piskorski
    © Zdjęcie : Mateusz Piskorski
    On jednak nie posiada nie tylko białego, ale nawet gniadego czy karego. Bo czy może on tu jeszcze liczyć na jakieś zaplecze? Raczej nie. Jego powrotu do kraju nie oczekuje nie tylko Kaczyński, ale także i Schetyna, który dziś stoi na czele Platformy. Tusk do krajowej polityki już raczej nie powróci. Komuś, kto był „Prezydentem" Europy, nie wypada już stawać na czele upadającej partii.

    Opozycja nie ma ani atrakcyjniejszego dla większości społeczeństwa pomysłu na Polskę, ani tym bardziej po ośmiu latach rządów wiarygodności w tym, co robi. Z taką opozycją Kaczyński może spać spokojnie. A PiS można pokonać tylko wtedy, gdy uderzy się w niego z lewej strony, odpowiadając tym samym na rozbudzone przez PiS w jego strategii walki o władzę socjalne oczekiwania społeczeństwa. Trzeba umieć przekroczyć granice, na których zatrzyma się PiS, który gospodarczo wiele od poprzedniej ekipy nie różni się. Tego zaś może dokonać wyłącznie autentyczna, propracownicza, prosocjalna i antyimperialistyczna lewica, której nie ma, a na którą w Polsce od 25 lat ciągle czekamy.

    Jarosław Augustyniak, polski publicysta, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Merkel i Tusk odwiedzili obóz dla syryjskich uchodźców w Turcji
    Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
    Tusk powiedział, kiedy rozpadnie się strefa Schengen
    Waszczykowski: To Tusk wykluczył Polskę z rozmów w sprawie Ukrainy
    Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
    Mamy w Polsce pierwszego więźnia politycznego
    Tagi:
    Komitet Obrony Demokracji, Unia Europejska, Rada Europejska, Platforma Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), Prawo i Sprawiedliwość, Ryszard Petru, Jarosław Kaczyński, Grzegorz Schetyna, Władysław Kosiniak-Kamysz, Donald Tusk, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz