18:45 22 Październik 2018
Na żywo
    Logo Międzynarodowego Funduszu Walutowego

    Ukraina i MFW: po co martwym pieniądze?

    © REUTERS / Kim Kyung-Hoon
    Opinie
    Krótki link
    15670

    Ukraińskie kierownictwo zapałało optymizmem i pośpiesznie podzieliło się z rodakami obiecującymi nadziejami na wznowienie kredytowania MFW. Jednak nie ma wątpliwości co do tego, że fundusz zaostrzył warunki i domaga się od Kijowa kolejnego zaciągnięcia pasa, pisze felietonista Rossija Siegodnia Rościsław Iszczenko.

    W sierpniu ubiegłego roku MFW przestał finansować Ukrainę. Zgodnie z memorandum z marca 2015 roku Ukraina zobowiązała się do obniżenia poziomu inflacji poniżej 10% do połowy 2016 roku, zmniejszenia długu publicznego do 71% PKB do 2020 roku oraz zrezygnowania z subsydiowania i  likwidacji deficytu budżetowego Naftohazu Ukrainy do 2017 roku.

    Obecnie dług publiczny Ukrainy nieco się zmniejszył, bo Kijowi nikt nie pożycza pieniędzy, a Ukraina nadal spłaca raty i odsetki od kredytu MFW.

    Ze względu na drakoński wzrost cen gazu, który pociągnął za sobą trzykrotny wzrost taryf komunalnych, Naftohaz Ukrainy stał się rentowny. Odnośnie inflacji, to, według prognozy MFW, w 2016 roku powinna ona wynieść na Ukrainie 15%. Z kolei Narodowy Bank Ukrainy przewiduje, że ukształtuje się ona na poziomie 12%. Natomiast eksperci mówią o 25%. W każdym razie nie może być mowy o utrzymaniu inflacji na poziomie poniżej 10%.

    — Mimo bardzo rygorystycznych działań podjętych przez ukraińskie władze, w sumie Ukraina nie wypełniła memorandum z marca 2015 roku, i nie ma szans, by je wypełniła – pisze Iszczenko.

    Autor nie ma wątpliwości co do tego, że fundusz zaostrzył warunki i domaga się od Kijowa kolejnego zaciągnięcia pasa. Dowodem na to jest dobrze znana praktyka MFW: nigdy fundusz nie nalegał na złagodzenie polityki monetarnej, przeciwnie — na jej zaostrzenie.

    Iszczenko pisze, że polityka władz spotkała się ze sprzeciwem ze strony radykałów i oligarchów.

    Jeden ze sponsorów  i beneficjantów Majdanu Dmitrij Firtasz pod koniec marca tego roku oświadczył, że nie podoba mu się to, że „Amerykanie rządzą Ukrainą. Ukraina dziś nie jest udanym projektem, Ameryka nie poradziła sobie z tym zadaniem. (…). I gospodarczo, i politycznie, i praktycznie doprowadzili kraj do ubóstwa. Ukrainą powinni rządzić Ukraińcy, a nie zewnętrzne siły. Obecny rząd jest politycznym bankrutem” – twierdzi oligarcha.

    Firtasz – jak pisze Iszczenko – wyraźnie dystansuje się od rządu, od którego „nie można niczego oczekiwać” i który „doprowadził kraj do katastrofy”.

    — Ukraińskie władze rozumieją, że nadzieja na transze MFW jest ich ostatnią szansą. Same nie bardzo wierzą w to, że pieniądze zaraz będą, jak chciałyby do tego przekonać społeczeństwo. Dopóki ludzie będą czekać na pieniądze z funduszu, nastanie jesień, a dla kierownictwa Ukrainy każdy dzień się liczy, bo każdy może być ostatni – podsumował Iszczenko.

    Zobacz również:

    Państwo Islamskie zakazało mieszkańcom opuszczać stolicę kalifatu
    DRL: ukraińska armia ostrzelała przedmieścia Doniecka i Dokuczajewska
    Katastrofa samolotu EgyptAir: potwierdzono informacje o zadymieniu
    Tagi:
    MFW, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz