Opinie
Krótki link
4718
Subskrybuj nas na

W przededniu szczytu NATO zaplanowanego na 8-9 lipca w Warszawie generalny sekretarz Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg skomentował na antenie Polskiego Radia plany umocnienia wschodniej flanki.

„Umocnienie wschodniej flanki NATO jest odpowiedzią na nowe wyzwania stojące przed Sojuszem, w tym na agresywną politykę Rosji" — oświadczył Jens Stoltenberg.

Sekretarz generalny NATO przypomniał, że decyzja o umocnieniu wschodniej flanki już zapadła, a na szczycie ma być ostatecznie zatwierdzona. Jednocześnie przedstawiciel Sojuszu zapewnił, że umacnianie sił NATO w Europie Wschodniej nie jest próbą sprowokowania konfliktu zbrojnego.

NATO niejednokrotnie mówiło o zagrożeniach ze strony Rosji, usprawiedliwiając tym samym fakt zwiększania sił w Europie Wschodniej. Jens Stoltenberg podkreślił, że mają to być siły międzynarodowe. Ich celem jest wysłanie Rosji sygnału, że atak na jakikolwiek z krajów będzie atakiem na wszystkie kraje Sojuszu.

Zdaniem wiceprzewodniczącego Taurydzkiego Centrum Informacyjno-Analitycznego RISI Siergieja Jermakowa niektóre państwa NATO podają w wątpliwość system bezpieczeństwa zbiorowego.

Prezydent Słupska Robert Biedroń
© AP Photo / Alik Keplicz
Zgodnie z art. 5 Karty NATO w przypadku napaści zbrojnej na jeden z krajów Sojuszu wszystkie pozostałe państwa muszą mu przyjść na pomoc. W tym tkwi sens systemu bezpieczeństwa zbiorowego Sojuszu. Obecnie jednak ten system jest kwestionowany.

Jakkolwiek dziwne może się to wydawać, wszystko zaczęło się od najmłodszych krajów członkowskich, przede wszystkim od krajów bałtyckich i Polski, które to, jeszcze nim rozgorzał konflikt na Ukrainie, zaczęły domagać się dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa. I one same popierały obecność wojskową NATO, a dokładniej Amerykanów, na swoim terytorium. Równocześnie kraje te prowadzą politykę demonizowania Rosji, wymyślając różnego rodzaju niestworzone historie na temat zagrożenia ze strony Rosji.

Natomiast amerykańscy eksperci piszą w prasie, że rosyjska armia jest bardzo silna, i że nosi się z zamiarem zajęcia Europy. Wszystko to przypomina retorykę okresu zimnej wojny. I budowniczymi tej retoryki są znaczące osobistości ze środowiska NATO. Moskwa z kolei niejednokrotnie oświadczała, że nie jest zainteresowana eskalacją napięcia, ale też jest gotowa adekwatnie zareagować na wszelkie działania zaczepne ze strony Zachodu" — podkreślił politolog.

Jednocześnie, jak zauważa ekspert, sam Sojusz nie mówi dzisiaj jednym głosem.

„Wydaje mi się, że kwestia bezpieczeństwa zbiorowego została dziś podniesiona w związku z tym, że sam Sojusz nie mówi jednym głosem, i że musi przekonywać wszystkich sojuszników o w pełni realnej możliwości agresji ze strony Rosji. A NATO ma jakoby określone luki w swoim systemie obronnym, w związku z czym wszyscy członkowie Sojuszu muszą znowu zrzucać się na umocnienie infrastruktury wzdłuż rosyjskich granic.

Z punktu widzenia urzędników i biurokratów NATO rozszerzenie Sojuszu może nie mieć końca — mówią oni o tym wyraźnie w ramach polityki otwartych drzwi. NATO jest przy tym nie tylko organizacją, lecz także narzędziem polityki zagranicznej USA i projektowania tejże polityki na kontynent europejski" — zakończył Siergiej Jermakow.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Gorbaczow o ochłodzeniu stosunków Rosja-Zachód: wszystkiemu winna arogancja USA
Polska. Duda podpisał ustawę nadającą obcym wojskom uprawnienia Sił Zbrojnych RP
Bundeswehra nie może pozwolić sobie na zakup nowych „Leopardów”
Tagi:
system bezpieczeństwa zbiorowego, system obrony przeciwrakietowej, tarcza antyrakietowa, NATO, Jens Stoltenberg, Europa Wschodnia, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz