01:09 22 Październik 2020
Opinie
Krótki link
12462
Subskrybuj nas na

O rezultatach wyborów w Austrii dla Czech i innych państw europejskich, które w najbliższych latach wybiorą prezydenta i parlament. Dlaczego w Europie umacniają się siły zorientowane na obronę suwerenności kraju, skrajnie prawicowi populiści?

Sputnik rozmawiał na ten temat z Danielem Solisem, analitykiem, w przeszłości jednym z założycieli Partii Zielonych w Czechach.

23 maja, kiedy poinformowano o rezultatach wyborów w Austrii, premier Czech Bohuslav Sobotka napisał na Facebooku: „Dzisiejsze ostateczne rezultaty wyborów w Austrii przyniosły mi wielką radość”. Analityk Daniel Solis w wywiadzie dla Sputnika zaznaczył, że jeszcze jest za wcześnie na radość. Po pierwsze — różnica między liderem Wolnościowej Partii Austrii Norbertem Hoferem a byłym szefem Zielonych – Zielonej Alternatywy — Alexandrem Van der Bellenem wyniosła poniżej 1%. Stało się to możliwe dzięki głosom nadesłanym korespondencyjnie. Ale nie to jest najważniejsze. Głosowanie w Austrii miało charakter protestu przeciwko rządzącemu establishmentowi zorientowanemu na Brukselę.

— Praktycznie połowa wyborców, którzy oddali swój głos na Hofera, głosowała, kierując się patriotycznymi pobudkami, na zachowanie swojego kraju, jego suwerenności, przeciw „szeroko otwartym drzwiom” dla migrantów. I choć formalnie wygrał Alexander Van der Bellen, gigantyczny sukces jego konkurenta jest jaskrawym przykładem niezadowolenia z polityki Brukseli, które odczuwają ludzie nie tylko w Austrii, ale i w Czechach, w ogóle w Europie. Mówię głównie o tym, że europejskie władze nie mogą rozwiązać kryzysu migracyjnego, o narzucaniu państwom obowiązkowych limitów na uchodźców. W ubiegłym roku w ośmiomilionowej Austrii wniosek o azyl złożyło 90 tys. migrantów. To dość duża liczba dla tego kraju. Jednym słowem, uważam, że za sukces Norbert Hofer, zdecydowanie nastrojony przeciw jeszcze głębszej eurointegracji, migrantom, powinien przede wszystkim podziękować kierownictwu Unii Europejskiej, jego niezgrabnej w rzeczywistości polityce europejskiej.

— Może teraz Unia Europejska wyciągnie wnioski?

— Bruksela nie wyniesie z tego żadnej lekcji. Upiera się, wbrew interesom większości obywateli 28 państw członkowskich. Ta droga prowadzi w przepaść. Do coraz większego rozziewu między decyzjami Brukseli a tym, czego naprawdę chcą ludzie. Przewiduję bardzo przykre niespodzianki w wyborach parlamentarnych i prezydenckich w najbliższych latach we Francji i Niemczech. Już teraz w sondażach opinii publicznej w Holandii wygrywa skrajnie prawicowa partia Geert Wildes. Ci, których nazywamy „populistami”, „skrajną prawicą”, znajdują się dziś u władzy na Węgrzech, rośnie poparcie dla nich w Danii i Finlandii. Sytuacja w Czechach pod tym względem jest nietypowa. Prezydent Zeman w przeciwieństwie do premiera Sobotki ze wszystkich sił broni interesów narodowych Czechów. Można tę sytuację nazwać „prezydent versus rząd”. Interesujące jest to, że tych, którzy opowiadają się za suwerennością Czech, za zachowaniem tożsamości narodu czeskiego, zalicza się do „agentów rosyjskiej propagandy”, „agentów wpływów Kremla”. Te zarzuty, opłacone przez europejskie struktury medialne, rzucane są pod adresem naszego prezydenta. Próżne wysiłki! Jeśli w nadchodzących wyborach w 2018 roku Milosz Zeman wysunie swoją kandydaturę, to, moim zdaniem, na pewno wygra.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Moskwa jest zaniepokojona niektórymi kierunkami współpracy NATO i UE
Ukraina planuje zbudować do 2020 roku 30 okrętów bojowych
Departement Stanu odrzuca projekt ustawy o sankcjach wobec Rosji
Tagi:
wybory prezydenckie, Unia Europejska, Norbert Hofer, Milosz Zeman, Alexander Van der Bellen, Czechy, Austria
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz