03:13 20 Luty 2020
Opinie
Krótki link
20691
Subskrybuj nas na

Żądania zwiększenia wydatków na obronę ze względu na tzw. rosyjską agresję wywołały falę rusofobii w Europie.

Przy czym zagrożenie ze strony Rosji pod wieloma względami zostało wyolbrzymione, a termin „wojna hybrydowa”, który używa się w kontekście „kampanii informacyjnej Kremla” nie nadaje się do opisania wzajemnych stosunków między Moskwą a europejskimi państwami – pisze szwedzki analityk Torsten Kälvemark na łamach „Aftonbladet”.

— Należy zauważyć, że w naszym regionie (Skandynawia i kraje bałtyckie – przyp. red.) zrzuca się winę na Kreml. Powszechne zjawisko – podkreśla Kälvemark.

Na potwierdzenie swojego punktu widzenia przytacza on niedawne oświadczenie jednej z sieci litewskich supermarketów, która podnosi ceny żywności, twierdząc, że „za bojkotem stoi Rosja”.

Analityk pisze, że to samo działo się w Szwecji, gdy doszło do zapaści infrastruktury wewnętrznej. Telewizyjni eksperci wówczas nie wykluczali, że problemy pojawiły się z winy pewnej zewnętrznej siły, „prawdopodobnie Rosji”.

Zdaniem autora artykułu, tzw. rosyjską propagandą obecnie wyjaśnia się wiele wydarzeń w Europie. Jednak znaczenie „kampanii informacyjnej Kremla” – według niego – zawyża się.

Ponadto analityk zwraca uwagę, że „prawdziwą manipulację opinią publiczną za pośrednictwem wiodących mediów” w Szwecji zastosowano ponad dziesięć lat temu, kiedy szwedzka gazeta „Dagens Nyheter” przeprowadziła największą w historii współczesnej prasy kampanię dezinformacyjną na zlecenie zagranicznych mocarstw.

Wówczas próbowano przekonać Szwedów, że Irak posiada broń jądrową. Kälvemark pisze, że szwedzkie media rozpowszechniały jawne kłamstwa, by nastroić opinię publiczną przeciwko reżimowi Saddama Husajna. I inicjatorem tej kampanii – jak twierdzi autor – był Waszyngton.

— Do kampanii „Dagens Nyheter” w latach 2002-2003 pod każdym względem pasuje definicja propagandy, zamieszczona w specjalnym piśmie NATO wydawanym przez  centrum „strategicznych komunikacji” w Rydze – Startcom – pisze Torsten Kälvemark.

Startcom wojnę propagandową, którą rzekomo prowadzi Rosja, określił w następujący sposób: „obejmuje oszustwo, brak odpowiedzialności, czyste kłamstwo i stworzenie alternatywnej rzeczywistości”.

Dalej autor pisze, że współczesne kampanie informacyjne przeciwko Rosji nazywane są „wojną hybrydową”, choć ten termin nie jest odpowiedni w tym kontekście.

Najbardziej wyczerpujące badania na ten temat przeprowadził niedawno Uniwersytet w Helsinkach. Zaprosił do udziału w nim wielu ekspertów. Wniosek, wyciągnięty po zakończeniu pierwszego etapu, jest następujący: „pojęcie „wojny hybrydowej” nie ma zastosowania jako narzędzie analitycznej oceny potencjału militarnego i zagranicznych celów Rosji. Wynika z tego, że to pojęcie nie powinno być wykorzystywane w procesie podejmowania strategicznych decyzji i planowania obrony”.

Kälvemark przyznaje, że sam śledzi materiały na portalu RT, który, zdaniem zachodnich mediów, jest „główną bronią Kremla” w wojnie informacyjnej. Analityk wyjaśnia, że robi to dlatego, bo stacja zajmuje się tematami, o których „z różnych powodów milczy BBC i CNN”.

Podsumowując: istnieje wiele sposobów – jak pisze Kälvemark – zdobycia informacji, alternatywnego rosyjskiego punktu widzenia. Dlatego bezpodstawne jest oskarżanie Rosji o propagandę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosja wyprowadziła na orbitę satelitę wojskowego
Ławrow: Rosja może się zgodzić na to, by obserwatorzy w Donbasie nosili broń
Burmistrz Kijowa obiecał, że parada równości odbędzie się „normalnie”
Tagi:
wojna hybrydowa, propaganda, Europa, Szwecja, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz