17:52 21 Październik 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 3°C
Na żywo
    Kanclerz Niemiec Angela Merkel

    7 powodów, dlaczego Europejczycy „nienawidzą” UE

    © AP Photo/ Geert Vanden Wijngaert
    Opinie
    Krótki link
    122226922

    Amerykańska gazeta „The Washington Post” w kontekście Brexit pisze o 7 powodach, dlaczego niektórzy Europejczycy mogą negatywnie oceniać Unię Europejską.

    Po pierwsze — konieczność płacenia za europejską biurokrację. Czyli niezwykle wygórowane pensje niektórych przedstawicieli Unii Europejskiej. Autor artykułu, szef brukselskiego oddziału gazety Michael Birnbaum, nie wyjaśnia, o kogo konkretnie chodzi. 

    — Podczas gdy niektóre kraje Europy muszą wprowadzać drastyczne oszczędności, m.in. zmniejszać wynagrodzenia urzędnikom, większość pracowników instytucji unijnych otrzymuje hojne wynagrodzenia, opodatkowane minimalną stawką – pisze Birnbaum.

    Po drugie – drogie wyjazdy. Parlament Europejski musi spotykać się co miesiąc w pełnym składzie w Strasburgu mimo tego, że większość działań UE jest regulowanych z Brukseli.

    — Dlatego na jeden tydzień, co miesiąc, cała instytucja – ustawodawcy, personel pomocniczy, lobbyści, dziennikarze i wszyscy inni,  w sumie 10 tys. osób – przez pięć godzin jadzie do Strasburga – wyjaśnia autor.

    Jak pisze, wydatki na utrzymanie siedziby w Strasburgu i w Brukseli szacuje się na 200 milinów dolarów rocznie.

    Po trzecie – normy UE. Bruksela posuwa się tu zbyt daleko. Birnbaum przypomina o rozporządzeniu Komisji Europejskiej o krzywiźnie banana. Stało się ono symbolem biurokracji Brukseli. Rozporządzenie reguluje krzywiznę tych owoców skierowane było przede wszystkim do producentów i hurtowników.

    Zwolennicy Brexit twierdzą, że Brytyjczycy mogą sami decydować, „jak bardzo zakrzywione będą ich banany”.

    Po czwarte – brak przejrzystości. Unia Europejska podejmuje poważne decyzje za zamkniętymi drzwiami. Liderzy unijni zawierają samodzielnie umowy, po czym informują o swojej decyzji, a dziennikarze muszą „bawić się w detektywów” i wyjaśniać, kto był za, a kto przeciw. 

    Po piąte – UE nie zwraca uwagi na sprzeciw wyborców wobec tej czy innej inicjatywy i w wyniku znajduje drogę, by je przeforsować. Przede wszystkim w 2005 roku wyborcy we Francji i Holandii zagłosowali przeciwko zaproponowanej przez Brukselę konstytucji. Wówczas po paru latach UE zawarła traktat lizboński, który w wielu kwestiach powielał odrzuconą wcześniej konstytucję, ale tym razem nie wymagało to zgody Europejczyków.

    Po szóste – ogromna ilość drogich tłumaczy. – Można w różny sposób odnieść się do dążenia UE do tłumaczenia w zasadzie wszystkiego na wszystkie 24 oficjalne języki – jako dowód międzynarodowego triumfu lub jako marnowanie środków – pisze Birnbaum.

    Autor operuje cyframi: w Komisji Europejskiej pracuje 1750 lingwistów, 600 stałych tłumaczy i trzy tysiące niezależnych tłumaczy.

    Po siódme – nadmierna biurokracja. Każdy kraj członkowski dostaje swego komisarza, którego główne zadanie polega na kierowaniu określoną sferą działalności (poprzez analogię z ministrami). W miarę tego, jak UE rozszerzała się, Bruksela musiała tworzyć nowe resorty, by ich liczba odpowiadała liczbie komisarzy.

    Dlatego UE ma odrębne komisje rozwoju, promocji i współpracy międzynarodowej, ds. handlu, wzrostu gospodarczego, inwestycji i konkurencyjności itp.

    Wcześniej „The Washington Post” opublikował listę krajów, które mogą opuścić Unię Europejską w ślad za Wielką Brytanią. Znalazły się na niej Szwecja, Grecja, Dania, Holandia, Węgry i Francja.

    Zobacz również:

    Made in Russia: Zobaczcie pierwszy na świecie latający ornitopter!
    Ambasador Rosji: Moskwa i Rzym utworzą grupę roboczą ds. wyzwań i zagrożeń
    Iracka armia wyzwoliła Falludżę z rąk Państwa Islamskiego
    Tagi:
    Unia Europejska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz