08:10 23 Październik 2017
Warszawa+ 8°C
Moskwa0°C
Na żywo
    Chińskie okręty na Morzu Południowochińskim

    NI: jak USA i Chiny mogą rozwiązać konflikt na Morzu Południowochińskim

    © AFP 2017/ Stringer
    Opinie
    Krótki link
    51841540

    Chiny czekają na decyzję międzynarodowego arbitrażu w sporze z Filipinami o wyspy na Morzu Południowochińskim. Eksperci spodziewają się niekorzystnego werdyktu dla Pekinu, co będzie miało negatywne konsekwencje nie tylko dla Azji, ale i Stanów Zjednoczonych – pisze felietonista „The National Interest” Harry J. Kazianis.

    Międzynarodowy Trybunał Prawa Morza wyda werdykt w sprawie sporu terytorialnego między Chinami a Filipinami dwunastego lipca tego roku. Zdaniem autora artykułu, Pekin, który nie uznaje jurysdykcji międzynarodowego arbitrażu w tym sporze, może zareagować na niekorzystną decyzję na kilka sposobów.

    Najmniej prawdopodobne jest to, że Chiny w żaden sposób nie zareagują na decyzję sądu międzynarodowego i nadal będę rozszerzać swoje wpływy na Morzu Południowochińskim: tworzyć sztuczne wyspy, które można wykorzystać jako bazy wojskowe z dużą rotacją floty lotniskowców i najnowszych bombowców. Z czasem Pekin może utworzyć w tym akwenie strefę ograniczonego dostępu lub zakazu dostępu.

    — Taka reakcja, łagodna jak na dzisiejsze chińskie standardy, jest mało prawdopodobna. (…). Stara dobra strategia więcej nie zadziała, bo wielu Chińczyków żąda (od chińskich władz) ostrej odpowiedzi, demonstracji siły – sygnału, że Pekin nie pozwoli zewnętrznym siłom pokonać się na terytorium, którego nie można inaczej nazwać jak strefą chińskich wpływów na Morzu Południowochińskim – pisze Harry J. Kazianis.

    Taka konfiguracja ma dwa możliwe rozwiązania i oba mogą doprowadzić do niebezpiecznej konfrontacji supermocarstw. Waszyngton – przypomina autor – jest związany umowami z Manilą i jest jedynym państwem, które może rzucić wyzwanie Chinom, jeśli dojdzie do kryzysu.

    Bardziej prawdopodobne jest to, że Chiny zdecydują się na utworzenie strefy identyfikacji obrony powietrznej nad całym Morzem Południowochińskim. Podczas publicznych debat większość chińskich urzędników i dyplomatów zaprzecza, by istniał taki plan, ale jednocześnie podkreśla, że w przyszłości jest to możliwe, biorąc pod uwagę wrogie dla Chin środowisko w regionie.

    — Tak strefa, w zależności od jej skali, może sprowokować kryzys regionalny, w który wciągnięte zostaną wszystkie państwa azjatyckie. Waszyngton co najmniej powinien odpowiedzieć, co raczej nie ograniczy się do jednego czy dwóch B-52 (amerykański bombowiec strategiczny) – podkreśla Kazianis.

    Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama i prezydent Rosji Władimir Putin
    © AFP 2017/ Greg Baker
    Najbardziej nieprawdopodobny scenariusz – Chiny oszalały i nakręcają kryzys do ewentualnego kinetycznego konfliktu, napierając na najboleśniejsze miejsce Azji, tj. Morze Wschodniochińskie, gdzie z działań Pekinu niezadowolone jest Tokio, w Cieśninie Tajwańskiej i na rafie Scarborough. Ostatni krok jest najbardziej ryzykowny, biorąc pod uwagę to, że Waszyngton wysyłał tam samoloty szturmowe A-10 Thunderbolt II, by zademonstrować swoją siłę.

    Chiny i wiele krajów regionu nie akceptują granic morskich i stref odpowiedzialności na Morzach Południowochińskim i Wschodniochińskim. ChRL uważa, że wiele państw, m.in. Filipiny i Wietnam, świadomie wykorzystują wsparcie Stanów Zjednoczonych do eskalacji napięcia w regionie.

    W styczniu 2013 roku Filipiny zakwestionowały w Międzynarodowym Trybunale Prawa Morza roszczenia Chin odnośnie wielu regionów na Morzu Południowochińskim. Pekin kategorycznie odrzucił możliwość wydawania werdyktów w tych sprawach przez sąd międzynarodowy.

    Zobacz również:

    Na Syberii znaleziono wrak Ił-76. WIDEO
    Gdzie kupić wina z 1913 roku?
    Sawczenko na ministra obrony Ukrainy
    Tagi:
    Morze Południowochińskie, Chiny, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz