13:37 23 Październik 2017
Warszawa+ 8°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    „Święto bohaterów” UPA-OUN we Lwowie

    Kwaśniewski, Wałęsa, Komorowski, Cimoszewicz: Miłość przez gwałt

    © Sputnik. Piotr Zadorożnyj
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Barbara Bednarz
    1688431885

    „Do Braci Ukraińców" - to list-apel opublikowany w sieci 4 lipca i podpisany przez grupę 45 polskich polityków. Jego sygnatariuszami są m.in. trzej byli prezydenci Polski i 5 byłych ministrów spraw zagranicznych RP.

    W ich spokojnej wiosce Stefan miał opinię psychopatycznego zbira. Kiedyś wymordował całą rodzinę, której dom chciał przejąć. Z uśmiechem na twarzy zabił dziadków i rodziców 12-letniej Natalki, a ją samą brutalnie zgwałcił na oczach młodszego rodzeństwa. Potem trójkę najmłodszych dzieci zabił: 4-miesięcznym Piotrusiem rzucił o ścianę, 2-letniej Zosi rozdeptał główkę, a w brzuch 9-letniej Oli wbił rozbitą butelkę po bimbrze. Długo umierała, krwawiąc i jęcząc, gdy Stefan kolejny raz gwałcił jej siostrzyczkę. Natalka przeżyła i po wielu latach upomniała się o karę dla oprawcy.

    Zwolennicy OUN-UPA
    © Sputnik. Piotr Zadorożny
    Stefana uniewinniono. Sąd stwierdził, że Stefan jest teraz wrogiem wroga — czyli przyjacielem. Natalce poradzono, by pokochała Stefana, a jego samego przeprosili za bezczelność dziewczyny domagającej się sprawiedliwości. W myśl poprawności przeproszono go też za rany, jakich doznał od broniącej się przed mordem rodziny. Przeproszono w imieniu jego ofiar.

    Domów takich jak Natalki zniszczył „Stefan" ok. 20 tys., mordując w nich ponad 120 tys. niewinnych i bezbronnych ludzi. To nic, że było to dawno — żyją jeszcze świadkowie tych mordów. Zamiast „Stefana" moralnie ukarano „Natalkę"; całkiem niedawno, bo przed kilkoma dniami. Na kilka dni przed uroczystościami mającymi uczcić pamięć tysięcy ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Polakach z terenów Wołynia i Małopolski Wschodniej.

    „Do Braci Ukraińców" — to list-apel opublikowany w sieci 4 lipca i podpisany przez grupę 45 polskich polityków. Są wśród nich duchowni, dyplomaci, przedsiębiorcy, dziennikarze. Jego sygnatariuszami są m.in. trzej byli prezydenci Polski i 5 byłych ministrów spraw zagranicznych RP. Jeden z moich fejsbukowych Znajomych napisał, że list „obraża jego Rodzinę" — ofiary ukraińskich zbrodni. Choć moja rodzina nie ucierpiała podczas krwawych wydarzeń 1943 i 1944 r., rozumiem rozgoryczenie, cierpienie i moralne upodlenie Rodziny mojego Kolegi.

    Apel do Ukraińców jest swoistą odpowiedzią na list wystosowany do Polaków przez grupę polityków ukraińskich na początku czerwca br.

    Tego polskiego, sprzed 2 dni, nie potrafię ocenić inaczej niż jako ruch czysto polityczny, obliczony na doraźny efekt nie w polityce międzynarodowej czy w relacjach z Ukrainą, lecz mający odgrywać „jakąś" rolę na polskiej scenie politycznej. Charakterystycznym jest, że grono 45 sygnatariuszy stanowią osoby tworzące — lub kojarzone — obecne środowisko opozycyjne. Tak jak obecna opozycja krytykuje rządzącą partię Prawo i Sprawiedliwość za taniec na grobach ofiar katastrofy smoleńskiej, tak identyczny zarzut można, a nawet trzeba, postawić pomysłodawcom i sygnatariuszom listu-apelu „Do Braci Ukraińców". Zatańczyliście disco polo na grobach Rodaków.

    List, który tak mnie zbulwersował, jest wyważony, rozmyty, zachowawczy, grzeczny; nawet „pusty" w treści. Ale tylko pozornie pusty. Jego faktyczne przesłanie ukryte jest między gładkimi słowami.

    Poniżej najważniejszy fragment listu, w którym celowo wykreśliłam to, co stanowi nieudolną próbę rozmycia jego faktycznego, podłego przekazu. „Ozdobniki" zaznaczyłam znakami „przekreślenia" (przekreślenia).

    (…)Na rzecz pojednania niestrudzenie działali Jerzy Giedroyc i Jacek Kuroń, a także prezydenci naszych państw. Apelujemy do społeczeństw i parlamentów obu krajów, by nie zapominano o ich naukach. Wina wymaga zadośćuczynienia, którym w relacjach między naszymi narodami jest wykuwanie prawdziwego braterstwa. Na przekór polskiej i ukraińskiej małoduszności, w dobrych, ale też w złych czasach, które, być może, nadchodzą na naszą wspólną Europę, zagrożoną nacjonalizmami i rosyjskim imperializmem.

    Po skrótach przesłanie jest czytelniejsze: „Na rzecz pojednania działali prezydenci naszych państw. Wina wymaga zadośćuczynienia, którym jest wykuwanie prawdziwego braterstwa w czasach, które nadchodzą na naszą wspólną Europę, zagrożoną nacjonalizmami i rosyjskim imperializmem".

    To coś sobie wyjaśnijmy.

    Na rzecz pojednania działali prezydenci naszych państw". Tak, Panie prezydencie Kwaśniewski. Działał też prezydent Ukrainy — Wiktor Juszczenko, którego wspierał Pan, gdy objął władzę po prezydencie Leonidzie Kuczmie. To ten sam prezydent, który podpisał się pod listem, na który teraz Pan odpowiada. I to ten sam prezydent, który w ostatnich dniach swojego urzędowania uhonorował kata Polaków Stepana Banderę tytułem „Bohatera Ukrainy". Pięciokrotnie — jako prezydent RP — przepraszał Pan Ukraińców za „Akcję Wisła". Ile razy Ukraińcy przeprosili nas za Banderę? Nie pamięta Pan? To może Pan Prezydent Komorowski pamięta? Też nie? No właśnie…

    Rozumiem, że pięciokrotnie przepraszać Ukraińców za „Akcję Wisła" było ciężko. Czy to otarciu łez posłużyły Panu ciężkie miliony płynące do pańskiej fundacji AMICUS EUROPAE od ukraińskiego biznesmena Wiktora Pinczuka — prywatnie zięcia byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy?

    Wyjaśnijmy też Polakom: tytułu „Bohatera Ukrainy" został Bandera pozbawiony za prezydentury Wiktora Janukowycza — prezydenta Ukrainy obalonego dzięki zaangażowaniu i Pana, i przynajmniej 10 sygnatariuszy listu, który tak mnie irytuje.

    I dalej: następcą obalonego Wiktora Janukowycza został obecny prezydent Ukrainy — Petro Poroszenko. W ramach działalności „na rzecz pojednania" — przyznał on uprawnienia kombatanckie mordercom Bandery z UPA. To tak ogólnie w temacie „nauk prezydentów".

    Wina wymaga zadośćuczynienia, którym jest wykuwanie prawdziwego braterstwa". Nie znam satyryka, który pokusiłby się o podobną przewrotność. O bezczelność wręcz!

    Leszek Miller
    © Sputnik. Leonid Sviridov
    Panowie prezydenci — Wałęsa, Kwaśniewski, Komorowski, premierze Cimoszewicz: wszyscy macie córki. Namówcie je, by zostały nałożnicami naćpanych zwyrodnialców z batalionów AZOV bądź AIDAR. Jeśli uzurpujecie sobie prawo do „wykuwania braterstwa przez cudze cierpienie", zapytajcie córki o zdanie… I zamilczcie w imię pamięci ponad 100 tys. polskich niewinnych ofiar.

    (…) „w czasach, które nadchodzą na naszą wspólną Europę, zagrożoną nacjonalizmami"  (…). No, zaraz, zaraz. Jestem młoda, ale nie aż tak, żeby nie pamiętać wydarzeń sprzed 2 lat. Czy to właśnie nie nasilający się ukraiński nacjonalizm był zarzewiem wydarzeń donbaskich i krymskich? Czy nie pamiętacie tzw. ustawy językowej zakazującej mniejszościom posługiwania się swoim językiem? Czy to nie portrety Bandery i flagi UPA na kijowskim Majdanie dzieliły ukraińskie społeczeństwo? Czy to obalony Janukowycz uczynił z morderców UPA kombatantów, czy jego następca? Dlaczego upieracie się, że Polacy są idiotami?

    (…) „Europę, zagrożoną (…) rosyjskim imperializmem". Przecież to perfidne, by dla osiągnięcia doraźnych (i bardzo wątpliwych) korzyści na krajowej scenie politycznej szczuć jeden naród na drugi! Panie ministrze Rotfeld: szczuje Pan w imię „pojednania"? Panie premierze Cimoszewicz: czy w kwietniu tego roku nie stanął Pan na czele IZBY TOWARZYSTWA GOSPODARCZEGO POLSKA—ROSJA? Czyżby w ciągu 2 miesięcy wydarzyło się coś szczególnego, by postawić Rosji zarzut „imperializmu"?

    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    © Zdjęcie: Igor Motowiłow
    List „Do Braci Ukraińców" służyć miał — jak rozumiem — pojednaniu Polaków i Ukraińców. Pojednaniu, którego jestem bardzo gorącą zwolenniczką! Dziwi mnie więc, że jedynym państwem — poza Polską i Ukrainą — do którego odwołali się autorzy listu, jest Rosja. Tylko czy za rzezie na Wołyniu i późniejsze rzezie na obszarach Galicji Wschodniej winę ponosi Armia Czerwona, czy UPA, czyli Ukraińska Powstańcza Armia?

    Na koniec uwaga niejako wyprzedzająca ewentualne przyszłe wydarzenia. Tekst swój publikuję w portalu „Sputnik". Rosyjskim portalu.

    Gdyby więc przyszło komuś do głowy polemizować z jego treścią, użyje zapewne znanych i głupich argumentów, które przedstawię hasłowo: „wojna hybrydowa", „terroryzm informacyjny", „V kolumna", „wykorzystywanie starych zaszłości", „jątrzenie", "skłócanie Polaków i Ukraińców".

    OK, niech tak będzie. Pamiętajcie tylko, że żaden Rosjanin nie skłaniał autorów do napisania Listu i nikt z redakcji „Sputnika" nie uczestniczył w jego redagowaniu.

    Agnieszka Barbara Bednarz, polska publicystka

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Waszczykowski: Rosja ... państwem leżącym za Ukrainą
    Ukraina: Naddniestrze w Doniecku, Bandera w Odessie
    Bandera byłby zadowolony
    Rusofobiczne wybryki Macierewicza i Waszczykowskiego
    Między Waszczykowskim i Fellinim
    Chopin, Kennedy, Bandera
    Klucze i gesty Waszczykowskiego
    Tagi:
    rzeź wołyńska, AMICUS EUROPAE, batalion Azow, Sputnik, Gazeta Wyborcza, Armia Czerwona, UPA, Leonid Kuczma, Włodzimierz Cimoszewicz, Wiktor Juszczenko, Stepan Bandera, Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa, Bronisław Komorowski, Petro Poroszenko, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz