22:31 18 Październik 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Ćwiczenia NATO Anakonda-16 w Polsce

    Gdyby tylko USA przestały podjudzać Europę, zrobiłoby się bezpieczniej

    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Opinie
    Krótki link
    7713440

    NATO to sojusz wojskowy przynoszący korzyść Stanom Zjednoczonym, a nie Europie. To także sojusz, dla którego nie powinno być miejsca w XXI wieku - pisze komentator amerykańskiego dziennika "The Boston Globe" Stephen Kinzer.

    „W piątek, kiedy już liderzy NATO spotkają się na szczycie w Warszawie, będą upierali się przy tym, że ich sojusz jest życiowo ważny, bo rosyjska agresja zagraża Europie. A prawda jest zupełnie inna: to NATO przekształciło się w narzędzie Stanów Zjednoczonych, za którego pomocą te eskalują niebezpieczny konflikt z Rosją".

    Zachodni sojusz wojskowy został powołany do życia w 1949 roku po to, by „amerykańskie wojska mogły ochronić zniszczoną działaniami wojennymi Europę przed stalinowskim ZSRR". Dzisiejsza Europa jest w stanie samodzielnie tworzyć i opłacać własne siły zbrojne, ale z jakichś powodów struktura NATO od dziesiątków lat pozostaje niezmienna. USA muszą przestać pouczać Europę, jak ma strzec swojego bezpieczeństwa" — uważa amerykański komentator.

    „Pozostawione same sobie, [kraje europejskie] prawdopodobnie wrzucą bieg wsteczny i oddalą się od niebezpiecznej konfrontacji z Rosją, do jakiej prowadzi ich NATO" — pisze Kinzer.

    Dziennikarz zauważa, że ze strony Rosji nie płynie w kierunku USA żadne zagrożenie. Na odwrót: Moskwa wspiera Waszyngton w jego walce z międzynarodowym terroryzmem i innymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa światowego. Tym niemniej złaknieni nowych misji amerykańscy generałowie pospieszyli nazwać Rosję „wrogiem". Na szczycie NATO w Warszawie wielu niewątpliwie będzie bić się pięścią w pierś, sypiąc oświadczeniami o „rosyjskim zagrożeniu" i uroczyście poprzysięgając sobie odpowiedzieć na nie, demonstrując siłę wojskową.

    NATO uważa, że konflikt między Rosją i Zachodem jest problemem natury wojskowej, a w rzeczywistości mamy do czynienia z konfliktem czysto politycznym, który trzeba rozwiązać drogą dyplomacji. Oczywiście Europejczycy mogą uważać, że „eskalacja według zasady «oko za oko» jest najlepszą metodą w konfrontacji z Rosją", ale najprawdopodobniej będą gotowi do pojednania z Rosją, i właśnie tego najbardziej obawiają się dowódcy NATO i ich polityczni gospodarze w Waszyngtonie — pisze Kinzer.

    „Taka perspektywa jest nie do przyjęcia dla amerykańskich generałów, polityków i wojskowych zleceniobiorców. Finansując NATO, kupujemy prawo do rozmachiwania bronią na rosyjskiej granicy" — wyjaśnia publicysta.

    Kinzer uważa, że rozpad NATO powinien być kolejnym etapem po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jego zdaniem brytyjskie głosowanie w sprawie Brexitu było potężnym wstrząsem dla zardzewiałego ładu światowego. Teraz, kiedy UE znajduje się na krawędzi rozpadu, przyszła kolej na NATO — pisze amerykański komentator.     

    Zobacz również:

    Szczyt NATO. Szczyt wszystkiego
    Naczelny dowódca Szwecji nazwał Rosję głównym zagrożeniem dla kraju
    Macierewicz z karabinem na Królewiec?
    Tagi:
    szczyt NATO, Brexit, NATO, Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Europa, Rosja, Warszawa
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz