13:01 24 Czerwiec 2019
Nadieżda Sawczenko

Miłość przez gwałt - cd.

© REUTERS / Jonathan Ernst
Opinie
Krótki link
Agnieszka Barbara Bednarz
271074

W Sejmie RP gościła morderczyni z Donbasu - N. Sawczenko. Podjęto ją z honorami, a prezydent RP ucałował jej dłoń.

Wyraziła — podobnie jak prezydent jej kraju — ubolewania z powodu tragicznych wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Żadne z nich jednak nie potępiło tych mordów, a jest to dla nas — Polaków — podstawa do dalszego dialogu.

Przed tygodniem redakcja „Sputnika" opublikowała mój tekst „Kwaśniewski, Wałęsa, Komorowski, Cimoszewicz: Miłość przez gwałt". Liczba komentarzy, dziesiątki emaili wysłanych do redakcji oraz kilkadziesiąt listów, które odebrałam jako autorka, każą mi powrócić do tematu i odnieść się do kilku poruszonych w nich kwestii.

Przede wszystkim wyjaśnienie: nie jestem wrogiem Ukraińców i Ukrainy! Nie mam nic przeciwko kształceniu się w Polsce młodzieży ukraińskiej. Studenci z Ukrainy stanowią obecnie połowę zagranicznych studentów pobierających nauki w Polsce (23 tysiące z ogólnej liczby 46 tysięcy). To dobrze. Poznawajmy się, rozmawiajmy. Popieram faktyczne otwarcie polskiego rynku pracy dla Ukraińców. Nasi rodacy pracują na rzecz państw „starej Unii", przybysze ze wschodu znakomicie wypełniają tę lukę. Popieram faktyczną abolicję dla Ukraińców pragnących zalegalizować swój pobyt w RP. Nikt nie zna ich dokładnej liczby. Jest ich od 450 tys. do 1 mln (ta ostatnia liczba to szacunki ambasady Ukrainy w Warszawie). Nie odczuwam dyskomfortu z powodu ich obecności, nie odczuwam strachu. Popieram wszystkie projekty mające na celu ułatwienie im funkcjonowania w Polsce, np. poprzez możliwość płacenia podatków w naszym kraju.

Zwolennicy OUN-UPA
© Sputnik . Piotr Zadorożny
Jestem wrogiem procesów zachodzących na Ukrainie. Brzydzę się korupcją, która jest stałą cechą wszystkich kolejnych ekip rządzących tym krajem. Nienawidzę ich nacjonalizmu i szowinizmu!

Nie popieram polityki 2 ostatnich rządów RP w stosunkach polsko-ukraińskich. Wstyd mi, że uczestniczyliśmy w krwawym przewrocie, który obalił legalnie i demokratycznie wybrane władze Ukrainy (wyniki wyborów uznane były przez organizacje międzynarodowe, w tym OBWE).

Jestem przeciwniczką sztucznego utrzymywania przy władzy ekipy rządzącej Ukrainą poprzez kredytowanie faktycznego bankruta.

Jestem przeciwniczką zaangażowania Polski w wojnę domową tocząca się w tym kraju.

Jestem przeciwniczką gloryfikowania ich przestępców wojennych.

Jestem w końcu zwolenniczką dialogu historycznego, który mógłby z czasem doprowadzić do znacznej poprawy relacji między naszymi narodami.

W każdym państwie, które odzyskuje niezależność, dochodzą do głosu środowiska skrajne. Tak było w Polsce przed 26 laty, tak było w Litwie, Łotwie, w Estonii. Tak stało się też w Ukrainie. Rozumiem, że ideolodzy „nowego państwa" szukali symboli, na których mogliby oprzeć proces budowy świadomości narodowej. Miast sięgnąć do pięknych i niezwykle bogatych intelektualnie tradycji Rusi Kijowskiej, sięgnięto do awanturniczych tradycji kozaków (w j. tureckim słowo quazzāq znaczy „awanturnik") i morderców Polaków spod sztandarów Bandery i Szuchewycza.

Bez niespodzianek minął w Polsce 11 lipca — symboliczny dzień pamięci o ofiarach zbrodni UPA na polskich Kresach Wschodnich. Nie zebrał się Sejm i nie uczcił tego dnia stosowną ustawą. Do posunięcia takiego wezwała izba wyższa polskiego parlamentu — Senat, apel ten jednak pozostał bez odpowiedzi. Wydarzenia kilku dni bezpośrednio poprzedzających tę datę wypełnione były próbami przekonania nas — Polaków, że stosunek do wydarzeń z lat 1942-47 już nas nie różni.

Goszczący w Warszawie na szczycie NATO prezydent Ukrainy Petro Poroszenko złożył kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym ofiary Rzezi Wołyńskiej. To miły gest. Niestety, nie towarzyszyło mu cofnięcie jego własnego rozporządzenia nadającego sprawcom tego ludobójstwa uprawnień kombatanckich. Żeby „zrównoważyć" ten gest, Rada Miejska Kijowa postanowiła nadać dwum dużym ulicom nazwy oprawców Polaków: Bandery i Szuchewycza.

W Sejmie RP gościła morderczyni z Donbasu — N. Sawczenko. Podjęto ją z honorami, a prezydent RP ucałował jej dłoń. Wyraziła — podobnie jak prezydent jej kraju — ubolewania z powodu tragicznych wydarzeń na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Żadne z nich jednak nie potępiło tych mordów, a jest to dla nas — Polaków — podstawa do dalszego dialogu.

Żeby „zrównoważyć" i ten pusty gest ukraińskiej morderczyni, ukraiński Instytut Pamięci Narodowej opublikował blisko 400 dokumentów z archiwów KGB i Mykoły Łebedia, działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Są to od lat znane polskim historykom „fałszywki". Mają one dowodzić, że to Polacy wywołali „wojnę polsko-ukraińską" i dopuścili się przestępstw wobec Ukraińców. To jest droga do dialogu i pojednania?

W ukraińskich sklepach pojawiła się nowa kiełbasa pod nazwą „Banderowska". Cóż, marketingowcy doskonale wiedzą, na jaki towar czekaja odbiorcy, czyli społeczeństwo.

Aby nie drażnić Ukraińców, głos w sprawie ofiar Rzezi Wołyńskiej zabrał minister obrony narodowej RP — Antoni Macierewicz. Z charakterystycznym dla siebie głębokim przekonaniem wskazał winnych zbrodni — Rosję i Związek Radziecki.

Jest to element pisania przez partię rządzącą — PiS — nowej historii Polski. Nie opiera się ona na prawdzie, lecz aktualnych potrzebach politycznych. Internet zasypywany jest wręcz memami opisującymi zasługi lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego. Dowiadujemy się z nich, że to on zawieszał polską flagę nad Berlinem w 1945 r., przeprowadził pierwszy w Polsce przeszczep serca, a nawet przed 400 mln lat był pierwszym bezkręgowcem, który wyszedł z morza na ląd. Kiedy jednak mówimy o odpowiedzialności za śmierć ponad 100 tys. Polaków, kończą się żarty.

Środowiska kresowian zjednoczone w Patriotycznym Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich zwróciły się do władz RP o upamiętnienie ofiar Rzezi Wołyńskiej poprzez ustawowe uczynienie dnia 11 lipca dniem pamięci. Ponadto domagają się przyjęcia — w formie jednolitego aktu legislacyjnego lub formie aktów dodatkowych — ustaw, które nakładają sankcje karne na osoby, które dopuszczają się:

a/ negowania ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich;

b/ heroizowania przywódców i członków nazistowskiej formacji SS „Galizien" oraz kolaborującej z hitlerowcami Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii;

c/ używania na terenie Rzeczypospolitej Polskiej — występującej w różnych stylizacjach — nazistowskiej symboliki, stosowanej przez działające na Ukrainie i w innych państwach ugrupowania neobanderowskie.

Czy w propozycjach Związku jest cokolwiek, co kłóciłoby się z tzw. polską racją stanu? Milczenie rządzącej większości dowodzi, że jest.

W myśl zasady, że wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem, dalej będziemy wspierać nacjonalistyczną Ukrainę tylko dlatego, że walczy z Rosją, która z kolei jest wrogiem USA. Miast święta 11 lipca, ludobójstwo naszych rodaków będziemy obchodzić 17 września, zaś obchodom z pewnością towarzyszyć będzie „apel smoleński" wskazujący winnych wszystkich polskich tragedii — Putina i Tuska.

Z czasem możemy się też dowiedzieć, że Jarosław Kaczyński stał w latach 1942-45 na czele wspólnej polsko-ukraińskiej partyzantki broniącej mieszkańców polskich Kresów Wschodnich przed Armią Czerwoną i Putinem. Niemożliwe? Możliwe, skoro był pierwszym bezkręgowcem…

Agnieszka Barbara Bednarz, polska publicystka

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Akcja w Moskwie: niektórzy są potomkami ofiar rzezi wołyńskiej...
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Marsz i Apel Wołyński w Warszawie
Ukraina nie działa
Rzeź Wołyńska: Pretekst do wysuwania żądań terytorialnych względem Ukrainy
Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
Kijów: Przeprosimy za Rzeź Wołyńską, pod warunkiem że...
Tagi:
Wołyń, rzeź wołyńska, Senat RP, szczyt NATO, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, OUN, Armia Czerwona, UPA, NATO, OBWE, Nadieżda Sawczenko, Adolf Hitler, Włodzimierz Cimoszewicz, Roman Szuchewycz, Stepan Bandera, Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda, Wiktor Janukowycz, Władimir Putin, Aleksander Kwaśniewski, Lech Wałęsa, Bronisław Komorowski, Berlin, Donbas, USA, Rosja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz