23:34 21 Październik 2020
Opinie
Krótki link
2513
Subskrybuj nas na

Wygląda na to, że współpraca Ukrainy i Polski, połączonych antyrosyjską retoryką, rozbija się o różnice zdań. Aktywiści odeskiego „Automajdanu" zablokowali polską delegację w jednym z hotelów Odessy, czym pokrzyżowali jej udział w akcji upamiętniającej ofiary tragedii w Domu Związków Zawodowych.

Polscy senatorowie udali się do Odessy, aby zobaczyć, jak posuwa się śledztwo w sprawie tragedii, spotkać się z krewnymi ofiar i świadkami tragedii, a także złożyć kwiaty na Kulikowym Polu.

O przyjeździe polskich parlamentarzystów radykałowie zostali powiadomieni zawczasu. Sądząc po filmie opublikowanym w Internecie przez samych nacjonalistów, aktywiści tropili polityków z samochodu, a następnie wdarli się do budynku restauracji, w której politycy jedli kolację, urządzając na miejscu przesłuchanie. Zajście zrelacjonował Janusz Niedźwiedzki, koordynator misji obserwacyjnej międzynarodowej organizacji społecznej „Inicjatywa polityczna", a zarazem członek partii „Zmiana".

„Robili wszystko, co mogą, żeby nie dopuścić do naszego udziału w akcji pamięci. Chcieli nas zastraszyć i zrobić tak, żebyśmy wyjechali z Odessy. I jeszcze zauważyli, że powinniśmy cieszyć się z tego, że tak po prostu z nami rozmawiają, bo rozmowy z nimi nie zawsze bywają takie przyjemne".

Wcześniej Kijów uprzedził Warszawę, że zgromadzenie parlamentarne Ukraina-Polska, zaplanowane na 16-17 lipca, nie dojdzie do skutku. Dlaczego? Tego nie powiedziano. Eksperci jednak przypuszczają, że na decyzję władz w Kijowie wpłynęła rezolucja polskiego senatu nazywająca Rzeź Wołyńską ludobójstwem Polaków dokonanym rękoma ukraińskich nacjonalistów.

Deputowany Rady Najwyższej III i IV kadencji, członek prezydium „Związku Lewicy" Aleksander Gołub wyraził opinię na antenie radia Sputnik, że aktywiści odeskiego "Automajdanu" działali z inicjatywy ukraińskich władz.

„Nie wydaje mi się, aby była to inicjatywa samych aktywistów "Automajdanu". Bez wątpienia maczały w tym palce władze. A to nasuwa myśl o tym, że może chodzić o świadomą decyzję władz, podyktowaną m.in. tym, że ukraińscy politycy z bólem przyjęli decyzję polskiego senatu w sprawie Rzezi Wołyńskiej. Z jednej strony rezolucja w pełni dyskredytuje kurs kraju na radykalny, nieskrywany nacjonalizm, który jest dzisiaj oficjalnym kursem Ukrainy. Z drugiej strony dokument rzeczywiście podburza te „pozytywne" relacje, jakie zdążyły się zawiązać na rusofobicznym gruncie między polskimi i ukraińskimi parlamentarzystami" — powiedział Aleksander Gołub.

Jego zdaniem, trudno mówić o realnej współpracy między Polską i Ukrainą.

„Polska widzi Ukrainę pod swoim protektoratem — tak już historycznie się złożyło. Ukrainę i polityków wyniesionych do władzy na fali Majdanu Polska rozpatruje tylko pod tym kątem. A Ukraina zademonstrowała właśnie swój stosunek do polskich polityków i do tragicznego zdarzenia w Odessie, w Domu Związków Zawodowych. Przecież do tej pory w sprawie przestępstwa nie przeprowadzono żadnego śledztwa. Sprawców nie podano z nazwisk. To nasuwa myśl, że winni zajmują dzisiaj w Kijowie wysokie stanowiska. Dlatego myślę, że ukraińskie władze nie mogły dopuścić do uczczenia, tym bardziej ze strony Polski, pamięci ofiar, które zginęły w odeskim Domu Związków Zawodowych" — uważa Aleksander Gołub.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Zacharowa odniosła się do słów Macierewicza nt. Rzezi Wołyńskiej
Czy istnieje propolski banderyzm?
Rzeź Wołyńska jeszcze się nie zakończyła - trwa jej trzecia faza
Tagi:
tragedia w Odessie, Zmiana, Automajdan, Odessa, Polska, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz