Widgets Magazine
14:25 24 Sierpień 2019
Grzyb atomowy

Konfrontacja graniczna między USA-NATO a Rosją niesie ze sobą ryzyko wojny jądrowej

© Fotolia / Twindesigner
Opinie
Krótki link
401365

Europę coraz bardziej przeraża zamiar Obamy, by destabilizować Eurazję. Jessica Desvarieux rozmawia z Michaelem Hudsonem.

Prezydent Polski Andrzej Duda na szczycie NATO w Warszawie
© REUTERS / Kacper Pempel
Jessica Desvarieux: — Prezydent Obama spotkał się z liderami NATO w Warszawie, co zostało uznane za potwierdzenie zobowiązań dotyczących obrony Europy. Prezydent wysyła tysiąc żołnierzy do Polski. Jest to jeden z czterech batalionów, które będą stacjonowały w krajach graniczących z Rosją. Czy jest to po prostu taktyka Stanów Zjednoczonych prowadząca do eskalacji napięcia w stosunkach między USA a Rosją?

Teraz dołączył do nas nasz gość Michael Hudson, który pomoże nam w znalezieniu odpowiedzi na to pytanie. Michael jest honorowym profesorem na Uniwersytecie Missouri-Kansas City. Jest również autorem wielu książek, z których ostatnia została zatytułowana „Zabić właściciela: Jak finansowe pasożyty i obciążenia podatkowe niszczą globalną gospodarkę" („Killing the Host: How Financial Parasites and Debt Bondage Destroy the Global Economy").

Michael Hudson: — Jak tylko Obama wypowiedział te słowa, runęła cała lawina oświadczeń w Europie, w których mowa była o tym, że NATO powoduje, iż Europa jest mniej bezpieczna. François Hollande mówił, że nie potrzebujemy NATO. NATO nie ma przypisanej roli w naszych stosunkach z Rosją. Z kolei liderzy dwóch wiodących niemieckich partii — i socjaldemokraci, i chrześcijańscy demokraci — powiedzieli, że NATO zajmuje się podżeganiem do wojen. Następnie pojawił się Gorbaczow, który oświadczył, że świat nigdy nie był tak blisko wybuchu wojny jądrowej jak teraz. William Perry, szef Pentagonu w połowie lat 90., ocenił, że NATO grozi i próbuje sprowokować wojnę jądrową w Europie.

Jeden z czołowych rosyjskich strategów powiedział, że problem polega na tym, iż NATO chce przesunąć bombowce i broń atomową bezpośrednio do granicy z Rosją. Oznacza to: jeśli wystrzelą w naszym kierunku pociski, to na odpowiedź pozostanie nam jedynie kilka sekund. W rzeczywistości dziś ani jeden kraj na świecie — przynajmniej na półkuli północnej — nie ma armii lądowej, która mogłaby dokonać inwazji.

Mi-26
© Sputnik . Alexander Vilf
Spróbujcie wyobrazić sobie, że Kanada napadła na Stany Zjednoczone, lub że to samo zrobił Meksyk na swojej granicy. Nie sposób sobie wyobrazić czegoś podobnego. Jest to niemożliwe. Ani jedna demokracja więcej nie może sobie pozwolić na posiadanie sił lądowych, bo kosztują one zbyt dużo i wydatki na prowadzenie wojny na lądzie po prostu prowadzą do wycieńczenia gospodarki.

W rzeczywistości  NATO próbuje popchnąć Rosję do budowania armii po to, by USA mogły osłabić jej ekonomikę poprzez przekierowanie coraz większej ilości środków z gospodarki do sektora wojskowego. Rosja nie złapała się na ten wybieg. Putin powiedział, że Rosja nie zamierza tworzyć armii lądowej. Sugeruje się, że może ona nawet chcieć okupować kraje bałtyckie i Polskę.

Ale Putin faktycznie powiedział, że Rosja posiada środki odwetowe. Bomby atomowe. Broń jądrowa w rzeczywistości jest defensywna. Ani jeden kraj tak naprawdę nie może podbić innego państwa we współczesnym świecie. Oznacza to, iż Rosja nie może podbić Europy przy pomocy inwazji i okupacji.

W istocie Putin i rosyjscy liderzy oświadczyli: jeśli amerykański samolot nieco zboczy z kursu i znajdzie się nad terytorium Rosji, oni tam nie będą wiedzieć, co to jest, i prawdopodobnie chodzi o atak z użyciem broni jądrowej. Rosja nie może tak ryzykować. Jeśli przeciw nim zostanie podjęty jakiś niewielki ruch, odpowiedzą użyciem bomby wodorowej. Wówczas celami będą Berlin, Frankfurt, Londyn, Manchester, Bruksela.

Dlatego mamy te wszystkie ostrzeżenia. Europa, jak się wydaje, jest coraz bardziej przerażona zamiarem Obamy, by destabilizować Eurazję. Jeszcze bardziej są przerażeni możliwością dojścia do władzy Hillary, która dała do zrozumienia, że chce mianować Michele Flournoy, protegowaną Dicka Cheney'a, na stanowisko sekretarza obrony, a Victorię Nuland — na sekretarza stanu.

Dwukrotnie byłem w Niemczech w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Ludzie tam są faktycznie bardzo zaniepokojeni tym, że, w pewnym sensie, Ameryka mówi Europie: no, walczcie z Rosją! I w istocie jest to kryzys.

Desvarieux: — Chcę wrócić do Pana myśli o tym, jak postrzegamy rozwój narracji o potencjalnej wojnie nuklearnej, majaczącej na horyzoncie. Wydaje się, że to wszystko jest bardzo realistyczne. Amerykańskie i rosyjskie siły zbrojne ostrzegają nas, że wojna jest blisko, jak nigdy wcześniej. Pomówmy więc o interesach. W czyim interesie leży podtrzymywanie tej narracji?

Hudson: — Jedna z tez sformułowanych na spotkaniu NATO polegała na uporczywym apelu do członków sojuszu, by nie mieli zaufania do rosyjskiej broni. Obama domaga się, by kraje NATO wydawały 2% PKB na obronę, na uzbrojenie, i aby nabywały broń głównie od amerykańskich producentów — Raytheon, Boeing i innych.

Ale proszę spojrzeć na to, co dzieje się w Europie. Nie uzyskują wskaźnika 2% z powodu rygorystycznej polityki oszczędzania. W sumie 2% to cały roczny wzrost gospodarczy w Europie. I ta duża kwota powinna być wydana na amerykańską broń. I okazuje się, że pobrzękiwanie szabelką w stronę Rosji jest narzędziem służącym do tego, by zmusić kraje europejskie do płacenia amerykańskim producentom broni za ich towar. A także do tego, by przetrzymywać Europę jako zakładnika i mówić Europejczykom: jeśli nie weźmiecie w tym udziału, to nie będziemy was bronić.

Zestawy przeciwlotnicze Triumf S-400 na lotnisku w mieście Puszkino
© Sputnik . Aleksiej Daniczew
Agnieszka Wołk-Łaniewska
© Zdjęcie : Igor Motowiłow
Europa mówi: nam, w gruncie rzeczy, nie jest potrzebna obrona. Wolelibyśmy utrzymywać relacje gospodarcze z Rosją. Głównie Niemcy mówią o tym, że nie chcą sankcji. Włosi mówią, że nie chcą sankcji. A Amerykanie mówią: nie chcemy, abyście zarabiali na handlu z Rosją. Kupujcie u nas, a nie w Rosji. Kupujcie swoje produkty rolne u nas, inne towary też u nas, albo przynajmniej w krajach w strefie dolara, a nie w strefie rosyjskiej. Właśnie taką treścią Obama napełnił reset. Oznaczało to początek nowej zimnej wojny.

Ale istota tej nowej zimnej wojny polega na tym, by walczyć przy pomocy nowych sposobów — wojny finansowej. Wojsko jest dziś jedynie katalizatorem wojny finansowej Stanów Zjednoczonych.

Pierwszym rezultatem tego resetu było zmuszenie Rosji do zawarcia sojuszu z Chinami. I teraz NATO, ze swoim prawicowym odchyleniem, prawdopodobnie tak bardzo przeceniło karty, że to ruguje Niemcy i Francję z sojuszu. Taki jest rezultat… I może on mieć zgubne konsekwencje.

Desvarieux: — Porozmawiajmy o tym, co zwykli ludzie mogą zrobić, by przeciwstawić się podobnej narracji lub zakwestionować reset zaproponowany przez prezydenta Obamę? Jakie decyzje polityczne mogą być podjęte w celu deeskalacji napięcia?

Hudson: — W sumie trzeba rozwiązać NATO, czego od dawna domaga się Francja. Teraz NATO nie jest potrzebne, bo więcej nie ma zagrożenia napaści zbrojnej. Pamiętajmy, że po II wojnie światowej NATO powołano do życia na podstawie idei, że kraje europejskie nigdy więcej nie będą walczyły ze sobą. Nigdy więcej nie dojdzie do wojny między Francją, Niemcami, Włochami. Ten cel został osiągnięty. Kraje europejskie nigdy nie będą przelewać krwi między sobą.

Druga myśl: co jeśli Rosja znów zaatakuje, jak wówczas, gdy walczyła z Hitlerem? Ale nie ma już niebezpieczeństwa rosyjskiej agresji. W rzeczywistości w latach 90., kiedy rozpadł się ZSRR, Ukraina przyjęła uchwałę, że będzie neutralna i będzie czerpała korzyści ze swojej neutralności, będąc łącznikiem między Rosją a Europą. Następnie USA wydały pięć miliardów dolarów na Ukrainę i przyśpieszyły nacjonalistyczną rewolucję. Stany Zjednoczone potrzebowały 20 lat, by zmienić sytuację i zniszczyć neutralność Ukrainy.

Strategia USA polega na tym, by zapobiegać neutralności. Interes gospodarczy Europy polega na tym, by osiągnąć neutralność w stosunkach z Rosją i uzyskać jedność ekonomiczną. Wówczas jakakolwiek konfrontacja z Rosją będzie mieć niewielkie szanse, jak ma to miejsce w przypadku relacji między krajami europejskimi.

Materiał stanowi fragment wywiadu, który był wyemitowany przez informacyjny serwis internetowy The Real News Network.

Zobacz również:

Dochód z rusofobii - ile USA zarobiły na eksporcie broni?
Pełczyńska-Nałęcz mówi Moskwie „Do widzenia"
Der Spiegel: NATO jest zaniepokojony polską rusofobią
Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
Radek Sikorski się dąsa: Europa to żona z klasą
Tagi:
II Wojna Światowa, bezpieczeństwo, szczyt NATO, NATO, Unia Europejska, Hillary Clinton, Michaił Gorbaczow, Victoria Nuland, Władimir Putin, Barack Obama, François Hollande, Frankfurt nad Menem, Bruksela, Berlin, ZSRR, Londyn, Włochy, Europa, Francja, Niemcy, USA, Rosja, Ukraina, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz