04:35 09 Grudzień 2019
Demonstracja w Warszawie, 2014 rok

Jaka przyszłość czeka stosunki polsko-ukraińskie?

© AP Photo / Czarek Sokolowski
Opinie
Krótki link
Autor
7825
Subskrybuj nas na

Stosunki polsko-ukraińskie wydaja się ostatnio przeżywać poważny kryzys - bowiem historia juz dzieli oba narody.

Świadczy o tym fakt, ze w Radzie Naijwyzszej Ukrainy został zarejestrowany projekt uchwały upamietniającej (według autora projektu) „ofiary ludobójstwa dokonanego prze państwo polskie na ukraińcach w latach 1919-1951. Rozmaiwamy o tym z Konradem Rękasem, politologiem i ekspertem Europejskiego Centrum Analiz Politycznych.

—  Mamy do czynienia właściwie z odwetem na uchwałę polskiego Sejmu o Rzezi Wołyńskiej. Trudno wątpić, że Rada tę uchwałę zaakceptuje, więc co dalej?

— Do tej pory probanderowskie nastawienie władz w Kijowie było nie tylko tolerowane, ale wręcz afirmowane przez władze polskie, ale i przez kraje zachodnie. Gdyby wcześniej zareagowano na renesans banderyzmu na Ukrainie, wówczas być może Kijów przeżyłby mniejszy szok w związku z ustawą polskiego Sejmu o Rzezi Wołyńskiej i sprawa nie zaszłaby aż tak daleko w świadomości historycznej Ukraińców, manipulowanej i sterowanej już od dawna w stronę jednoznacznie szowinistyczną.  Niestety Ukraina pod obecnymi rządami jest niezdolna do refleksji historycznej, do autoekspiacji, jeśli chodzi o bardzo trudną przeszłość swojego narodu. No niestety zabrnęła w ślepą uliczkę, jednoznacznie banderowskie nastawienie junty kijowskiej nie pozwala już dzisiaj przyznać się ekipie Poroszenki do faktu ludobójstwa o treści neonazistowskiej.

Projekt zgłosił nie byle kto, bo niezależny deputowany, były minister zdrowia Ołeh Musij, jeden z przedstawicieli radykalnego skrzydła Majdanu, ale powiązany też z ekipą ekspremiera Jaceniuka w Radzie Najwyższej Ukrainy. To pokazuje, że Kijów mówi jednoznacznie: Nie będziemy mówić prawdy o historii ani też nie będziemy na prawdzie budować i naprawiać naszych relacji międzynarodowych, idziemy jednoznacznie w neonazizm, banderyzm. To na pewno pokazuje, jak wielkie błędy popełniono w przeszłości, ale też jak wielkie, prawdopodobnie, błędy i nieszczęścia czekają Ukrainę w przyszłości. I nie tylko Ukrainę, ale i nasza wzajemne polsko-ukraińskie stosunki.

—  Jaką perspektywę widzi Pan w dalszych stosunkach polsko-ukraińskich, w tym politycznych?

— Kwestie historyczne, o których mówimy, nie mogły być rozpatrywane bez odniesienia się do pewnych mniejszości. Polskie kresowe środowiska patriotyczne zbulwersował fakt, iż ta ustawa sejmowa, o której mówiliśmy parę lat, która potępiła Rzeź Wołyńską i nazwała ją ludobójstwem, była wstrzymywana, ambasada amerykańska też w tym temacie wpływała na partię Prawo i Sprawiedliwość oraz rząd Polski, to wszystko pokazuje, że polska polityka, i zagraniczna, i wewnętrzna, jest bardzo niesamodzielna, podlega tym samym naciskom, co polityka Kijowa. Niestety dopóki oba państwa nie zaczną samodzielnie kierować swoją polityką zagraniczną, a także historyczną, dopóty nie będzie można mówić o naprawianiu stosunków na przyszłość, bo w dalszym ciągu będą wyłącznie instrumentami obcych interesów.

Premier Węgier Victor Orban podczas wystąpienia w Brukseli
© AFP 2019 / Thierry Charlier
Można odwołać do dość smutnego żartu, który w Polsce jest popularny, że Polacy już dokonują na Ukraińcach zemsty za Rzeź Wołyńską, wysłali bowiem na Ukrainę polityków odpowiedzialnych za bezprzykładny regres ekonomii polskiej, najpierw Leszka Balcerowicza, a teraz Sławomira Nowaka, który będzie budował drogi na Ukrainie. To jest polityk, na którym ciążą bardzo poważne zarzuty korupcyjne, jest znany z wielu bulwersujących wypowiedzi i działań, skłonności do obnoszenia się z nie wiadomo skąd pochodzącym bogactwem. Bez wątpienia będzie on mentalnie pasował do oligarchicznej ekipy Poroszenki. Przekierowanie tych dwóch postaci na Ukrainę, szczególnie Nowaka, pokazuje, że Ukraina w dalszym ciągu stanowi taki śmietnik dla narodowych oszustów i ludzi żądnych czerpania tylko osobistych korzyści z tej rozpadającej się gospodarki państwowej. A przykład Balcerowicza z kolei pokazuje, że Ukraina jest w dalszym ciągu kolonią gospodarczą Zachodu i zostanie wewnętrznie wydrenowana.

Równolegle jednak Polska nie może mówić o tym, że na tych szkodach skorzysta, bo pamiętajmy, że nad Polską wisi groźba umowy bezcłowej dotyczącej przede wszystkim produktów rolnych z Ukrainy, a w tym przypadku mimo wojny i fatalnych rządów ciągle jeszcze Ukraina jest potęgą i to zboże, rzepak oraz inne produkty rolne już zostały przyjęte przez wielkie zachodnie koncerny, przede wszystkim producentów żywności genetycznie modyfikowanej. Jeśli żywność ta zaleje rynek polski, będzie to katastrofa dla rynku krajowego.

Trzeba patrzeć bardzo ponuro na przyszłość i politycznych, i gospodarczych stosunków polsko-ukraińskich, do tego doprowadziły nas kolejne rządy. Nawet ostatnia, wymuszona na większości sejmowej, uchwała polskiego sejmu nie wskazuje na to, żeby polskie władze były zdolne wprowadzić w tej kwestii jakiekolwiek pozytywne zmiany, aczkolwiek silny nacisk ze strony społecznej, środowisk patriotycznych w Polsce może w dobrym kierunku korygować politykę Polski wobec Ukrainy, więc jest jeszcze szansa, że te środowiska przyczynią się do uratowania przyszłości stosunków polsko-ukraińskich.            

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Duma Państwowa rozpatrzy projekt rezolucji ws. uznania Rzezi Wołyńskiej za ludobójstwo
Zacharowa odniosła się do słów Macierewicza nt. Rzezi Wołyńskiej
Macierewicz o Rzezi Wołyńskiej: Rosja jest źródłem tego straszliwego nieszczęścia
Akcja w Moskwie: niektórzy są potomkami ofiar rzezi wołyńskiej...
"Zaplanowane ludobójstwo" - Jarosław Kaczyński w 73. rocznicę rzezi na Wołyniu
Marsz ku pamięci ofiar Rzezi Wołyńskiej w Polsce
Tagi:
ludobójstwo, rzeź wołyńska, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Rada Najwyższa, Sławomir Nowak, Leszek Balcerowicz, Leonid Sigan, Konrad Rękas, Petro Poroszenko, Kijów, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz