02:57 24 Sierpień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 17°C
Na żywo
    Mateusz Piskorski

    Draństwo ABW: Co ma piernik do wiatraka?

    © East News/ Anna Abako
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    1046372775

    Sąd w Warszawie 10 sierpnia zdecyduje o tym, czy przystać na żądanie prokuratury i przedłużyć areszt tymczasowy lidera Zmiany Mateusza Piskorskiego, któremu bezpieka zarzuca szpiegostwo na rzecz Chin, Rosji i Iraku, czy też więzień polityczny wyjdzie wreszcie na wolność.

    Jak każda sprawa, tak i ta przycicha.

    Mateusz Piskorski
    © Sputnik. Igor Maslov
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    © Zdjęcie: Igor Motowiłow
    Nie chodzi tu tylko o niestety „normalny" proces powszednienia draństwa, ale i fakt, że władza i usłużne jej media sprawę uwięzienia Piskorskiego starają się przemilczać.

    Kilka tygodni temu do Prezydenta RP Andrzeja Dudy napisało list kilkunastu posłów Europarlamentu z frakcji Lewicy i GUE/NGL.

    W liście domagają się oni poszanowania przez Polskę wolności słowa i przekonań oraz natychmiastowego zwolnienia zatrzymanego. Listu nie opublikowała żadna polska gazeta i nie wspomniała o nim żadna polska telewizja. Prezydent, mainstreamowi politycy i media po prostu udają, że żadnego listu nie ma.

    Sprawę Piskorskiego prowadzi prokurator Anna Karlińska, ale co ciekawe i bez wątpienia nieprzypadkowe, swoją nominację na to stanowisko od Ministra Sprawiedliwości otrzymała ona na miesiąc przed pojmaniem przez bezpiekę lidera Zmiany.

    W polskim systemie wymiaru sprawiedliwości nie ma praktycznie żadnych realnych gwarancji niezależności prokuratury, a po „reformie" uchwalonej przez PiS ta niezależność jest już zupełną fikcją. Do odpowiednich spraw, oczekując z góry założonych wyników, rząd może delegować dyspozycyjnych prokuratorów. Za posłuszeństwo nagradzać awansami, a za jego brak karać degradacją czy wysłaniem na prowincję.

    Piskorski jest w tej chwili poddawany swego rodzaju deprywacji. Pozbawiony dostępu do świata zewnętrznego i kontaktów ze współpracownikami oraz swoimi bliskimi, od miesiąca jest pozbawiony również towarzystwa współwięźniów.

    Święto Niepodległości, 11 listopada 2014
    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Mateusz Piskorski siedzi w celi sam i również sam wychodzi na więzienny spacerniak. Są to te same metody mające pozbawić więźnia kontaktów ze światem zewnętrznym i poczucia czasu, które w skrajnej formie mogą prowadzić do depresji i załamania. Metody te stosowano w znacznie ostrzejszej formie w latach 70. w Argentynie w czasach krwawej dyktatury, co opisywała Naomi Klein w swojej bestselerowej książce — „Doktryna szoku". W tej ostrzejszej formie metody te mogłyby doprowadzić do tego, że Piskorski przyznałby się, że szpieguje na rzecz Reptilian.

    W odpowiedzi na skargę Piskorskiego na bezpodstawną izolację prokurator Zalewska odpowiedziała, że izolację zastosowała po przeczytaniu jego listów, z których wywnioskowała, że obawia się on o swoje życie. Nie czytała zapewne ze zrozumieniem, bo jeśli Piskorski obawia się o swoje życie, to na pewno nie ze strony współwięźniów, wśród których, ale także i straży więziennej, spotyka się z sympatią i w różny sposób okazywanymi wyrazami solidarności.

    Dokładnie tak samo było w czasach II RP, której więzienia pękały w szwach od osadzonych tam więźniów politycznych. Piskorski jest osadzony w polskim więzieniu, w którym, jak dobrze wiemy, szaleją „seryjni samobójcy".

    W swoich cenzurowanych przez bezpiekę listach Mateusz Piskorski na szczęście podkreśla, że nie zamierza popełniać samobójstwa, pracuje nad książką i snuje plany działań jego partii po wyjściu na wolność.

    Lada dzień Piskorski ma zostać przeniesiony do aresztu na warszawskiej Białołęce lub wywieziony do radomskiego aresztu, co władze więzienne tłumaczą likwidacją słynnego aresztu na Rakowieckiej, ponieważ pisowska władza chce w tym więzieniu urządzić muzeum tzw. żołnierzy wyklętych, takich jak ci, co po wojnie strzelali do chłopów, którzy przyjęli ziemię z reformy rolnej. 

    Niebawem miną trzy miesiące od aresztowania Piskorskiego, a prokuratura nadal nie przedstawiła żadnych dowodów na zarzucane mu rzekome szpiegostwo. Z mojej wiedzy wynika, że skupia się ona na trzech zarzutach.

    Po pierwsze, o czym ABW przeczytała po prostu w internecie i prasie, zarzuca mu się wzięcie udziału w międzynarodowej grupie obserwatorów w referendum na Krymie. Właściwie nie wiadomo, dlaczego czyni się z tego zarzut, bo gdzie jest powiedziane, że nie wolno? W każdym bądź razie zarówno prokuratura, jak i bezpieka uznają to za działanie na szkodę Polski. W jaki sposób? Mam nadzieję, że wyjaśnią.

    Drugim zarzutem jest sprawa, o której polska bezpieka dowiedziała się tym razem z ukraińskiej prasy. Ponoć na początku ubiegłego roku doszło na Ukrainie do zniszczenia pomnika zbrodniarza Bandery. Piskorskiemu zarzuca się czy to podżeganie, nakłanianie, czy też sprawstwo tego czynu. O dowodach na razie nic nie wiadomo, ale trudno zaprzeczyć, że polski wymiar tzw. sprawiedliwości działał tu chyba przeciwko polskiemu obywatelowi na zlecenie ukraińskiego SBU?

    Ostatni zarzut jest chyba najbardziej absurdalny, ponieważ dotyczy on organizacji pod ambasadą Ukrainy demonstracji na rzecz federalizacji Ukrainy. Polska bezpieka chyba nie ma świadomości, że federalizacja jest jednym z ustaleń mińskich porozumień, które oprócz Putina podpisali tez polscy sojusznicy, Holland i Merkel. Chciałoby się zapytać panią prokurator — co ma piernik do wiatraka? Co przedstawione powyżej negatywne polityczne oceny proamerykańskiej partii PiS mają wspólnego z ciężkimi oskarżeniami — w rzeczywistości jawnymi pomówieniami — wytaczanymi przeciwko Piskorskiemu?

    Czy w tej sytuacji możemy liczyć na to, że sąd może nie zgodzić się na przedłużenie tymczasowego aresztowania?

    Teoretycznie tak, ponieważ pozycja sędziego w systemie jest znacznie bardziej niezależna niż prokuratora. Podpisujący się pod politycznym zamówieniem partii rządzącej sędzia ma świadomość, że PiS też przeminie, a wtedy za bezprawne działania może zostać rozliczony. Adwokaci Piskorskiego będą wnosić o jego uwolnienie, a co najmniej zastosowanie innego nieizolacyjnego środka zabezpieczającego do czasu przedstawienia aktu oskarżenia (dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju, poręczenie itp.).

    Nawet bezpieka, która nie ujawniła do tej pory żadnych dowodów uzasadniających stosowane represje i nie potrafi wskazać przyczyn dla stosowania najbardziej drastycznego środka zabezpieczającego, jakim jest tymczasowe aresztowanie w areszcie wydobywczym, zaczyna panikować i chwytać się brzytwy, szukając na oślep jakichkolwiek poszlak.

    Mateusz Piskorski
    © Zdjęcie: Mateusz Piskorski
    Granica, drut kolczasty
    © Fotolia/ Kostyantyn Ivanyshen
    Ostatnio do administratorów strony Zmiany na Facebooku napisała kobieta, którą bezpieka wezwała na przesłuchanie tylko dlatego, że choć Piskorskiego nie zna i nie jest członkiem jego partii, a kierując się jedynie ludzkim odruchem, napisała do niego list z wyrazami solidarności.

    Nie poddają się też członkowie Zmiany. Oni też są przesłuchiwani i nękani na inne sposoby, np. poprzez dalszą odmowę zwrotu części zagrabionego w maju w biurze Zmiany mienia.

    Zdarzały się też przypadki, że członkowie związanego ze Zmianą Związku Zawodowego „Zmiana — Jedność Pracownicza" byli wzywani na policję i niedwuznacznie nakłaniani do opuszczenia jego szeregów.

    Organizują w różnych miastach punkty informacyjne, poprzez które nagłaśniają w społeczeństwie fakt uwięzienia Piskorskiego. W tę sobotę z okazji 5. rocznicy śmierci Andrzeja Leppera w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zorganizowali marsz poświęcony jego pamięci. Spod tablicy pamiątkowej poświęconej Lepperowi przemaszerowali pod gmach Ministerstwa Sprawiedliwości, poraz kolejny żądając tam uwolnienia swego przewodniczącego.

    Rozprawa odbędzie się 10.08, ale z tego, co wiem, rozprawa w „demokratycznym państwie prawa" odbędzie się bez udziału samego zainteresowanego i znów za zamkniętymi drzwiami.

    Może on co prawda wnieść żądanie o swój udział w rozprawie, ale jak to już bywało w sprawie innych jego żądań, są one rozpatrywane dopiero po fakcie.

    Jedyne, co możemy teraz zrobić, to nadal pisać listy z wyrazami solidarności z krzywdzonym i represjonowanym przez państwo człowiekiem, które wiem, że po ocenzurowaniu jednak do niego dochodzą.

    W sytuacji pełnej izolacji pomagają mu one przetrwać i nie wpaść w depresję.

    Jarosław Augustyniak, polski publicysta, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Mój przyjaciel Mateusz Piskorski
    Waszczykowski: Rosja ... państwem leżącym za Ukrainą
    Znany "szpieg" Mateusz Piskorski. Dzisiaj chiński "szpieg"
    Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
    Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
    Zagrożenia egzystencjalne ministra Waszczykowskiego
    Rusofobia daje radość z życia
    Między Waszczykowskim i Fellinim
    Tagi:
    więzienie, ABW, Prawo i Sprawiedliwość, Parlament Europejski, Anna Karlińska, Andrzej Lepper, Stepan Bandera, Mateusz Piskorski, Andrzej Duda, Władimir Putin, Angela Merkel, François Hollande, Argentyna, Irak, Chiny, Niemcy, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz