08:03 24 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
305910
Subskrybuj nas na

Nie brakuje w Polsce ludzi, którym strasznie przeszkadza program "Rodzina 500+" i życzą mu rychłej katastrofy. Niechęć ta ma różne przyczyny. Przeważają typowo klasowe, szczególnie gdy wypowiadają się przedstawiciele stanu średniego albo, co gorsza - ci, którzy do średniactwa usilnie aspirują.

To od nich słyszymy o estetycznym koszmarze, jakim są dzieci z ubogich rodzin, które pierwszy raz pojechały nad Bałtyk, aby zatruwać życie turystom klasy premium, czy o "darmozjadach", którzy kupują teraz litry wódki "za moje podatki".

jaja
© Fotolia / Syda Productions
Sporą grupę stanowią też zwolennicy żelaznej dyscypliny budżetowej, którzy wieszczą załamanie finansów publicznych, spowodowane lekkomyślnym transferem socjalnym. Oczywiście, tym samym zakonnikom neoliberalizmu nie przeszkadzają miliardy oddawane prywatnemu kapitałowi w ramach Specjalnych Stref Ekonomicznych. Okazuje się, że deficyt jest groźny jedynie wtedy, gdy publiczny szmal mają dostać najgorzej sytuowani. I chyba właśnie na tym osadza się ta krytyka: na nienawiści do biednych, odrazie estetycznej i poczuciu wyższości, odziedziczonym jeszcze z czasów postfeudalnej pokraki jaką była II Rzeczpospolita.

Wszyscy ci, którzy żałują pięciu stów polskim gówniarzom, przeżywali chwilę triumfu. Wszystko przez wypowiedź niejakiego Henryka Kowalczyka, niezwykle niefortunnego ministra rządu Beaty Szydło, o którym było głośno ostatnim razem, gdy dał się wystraszyć lobbystom wielkich sieci handlowych podczas "konsultacji" w sprawie stawek podatku handlowego.

Kowalczyk zgodził się wtedy, aby krezusi płacili do budżetu mniejsze stawki kosztem średnich graczy. Ale do rzeczy — minister Kowalczyk wypalił tym razem, że w 2017 roku może być problem ze znalezieniem 5 mld złotych na 500+. Zaraz potem zaznaczył jednak, że program dał sporego kopa konsumpcji wewnętrznej, co przełożyło się na wzrost wpływów podatkowych i tendencja ta powinna się utrzymać. To bardzo prawdopodobna wizja, bowiem wskaźniki z pierwszych dwóch kwartałów pokazują dwucyfrową dynamikę wzrostu przychodów z VAT. Bardzo możliwe zatem, że w połączeniu z ukróceniem machlojstwa fiskalnego w roku przyszłym problemu żadnego z dopięciem budżetu nie będzie. Liberalnym hejterom wystarczyło to jednak do bicia na trwogę. Oto rząd PiS doprowadza kraj do ruiny, a wszystko przez lekkomyślne rozdawnictwo socjalu.

Dla wszystkich, którzy kibicują likwidacji największego w historii III RP programu socjalnego mam jednak złą wiadomość.

Znaczną część beneficjentów 500+ stanowią ludzie, którzy w "Wolnej Polsce" byli kopani przez możnych i ekonomicznie upokarzani na wszelkie możliwe sposoby: przez przymus pracy za głodowe pensje, na śmieciowych umowach, spiralę długów zaciąganych u lichwiarzy, ciągłe poczucie niedostatku i niepewności.

Dla tych rodzin dodatkowy dochód w postaci 500, 1000, a czasem nawet wyższych kwot oznacza ogromne zwiększenie bezpieczeństwa, możliwości konsumpcyjnych i przede wszystkim — umocnienia więzi z państwem, które upomniało się o swoich obywateli. Jest to realna demokratyzacja — inkluzja wielu wykluczonych do sfery obywatelskości.

Jedno jest pewne — ludzie nie dadzą sobie odebrać tego świadczenia, bo dzięki niemu poczuli, jaką moc rozwiązywania codziennych problemów ma gwarantowany przez państwo stały dochód.

Dostrzegają, że ich pociechy mogą osiągać lepsze wyniki w szkole, kiedy mają opłacone korepetycje. Mogą kupić nową pralkę, lepsze buty, z czasem może samochód, który mniej pali. Można pomyśleć o gromadzeniu oszczędności i wysłaniu dzieci na wakacje.

Polscy obywatele, jeśli będzie trzeba, wyjdą na ulice przeciwko tej władzy, która będzie chciała zakończyć funkcjonowanie programu 500+, który przywrócił im godność.

Obojętnie jaka to będzie ekipa: czy pisowska, czy.nowoczesna — będzie musiała znaleźć kasę na realizację potrzeb społeczeństwa, bo inaczej gniew ludu taką władzę zdmuchnie.

Piotr Nowak, polski publicysta,Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Plażowy podział klasowy
Atlantic Council: Dywersja i sabotaże w Rosji - rady dla polskiego rządu
Wojna parawanowa
MSZ o decyzji Polski ws. małego ruchu granicznego: słowa odbiegają od czynów
Doktryna szoku a la PiS
Polskie władze nie zdają sobie sprawy z krzywdy, jaką wyrządziły zwykłym obywatelom...
Tagi:
program 500, budżet, VAT, Nowoczesna, Prawo i Sprawiedliwość, Beata Szydło, Morze Bałtyckie, Bałtyk, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz