13:08 23 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
2260
Subskrybuj nas na

Z NATO do tej pory nie przyszła odpowiedź w sprawie inicjatywy strony rosyjskiej odnośnie rozpatrzenia zagadnień związanych z lotami samolotów wojskowych nad Bałtykiem z włączonymi transponderami - poinformował dyrektor departamentu do spraw współpracy paneuropejskiej MSZ Federacji Rosyjskiej Andriej Kelin.

Według dyplomaty Moskwa w sposób absolutnie konkretny zaproponowała omówienie tego tematu pod koniec sierpnia czy na początku września, zapraszając wojskowych ekspertów NATO do przybycia w tym celu do rosyjskiej stolicy. Andriej Kelin podkreślił, że rosyjskie samoloty teraz będą latać do Kaliningradu z włączonymi transponderami. Oznajmił, że niebawem w NATO stoczona zostanie skomplikowana walka między tak zwanymi państwami „przyfrontowymi", które domagają się rezygnacji ze wznowienia wszelkich kontaktów na płaszczyźnie wojskowej, a ludźmi o wiele trzeźwiej myślącymi, którzy uważają, że jest to po prostu obiektywną koniecznością.

Wcześniej wiceminister obrony Federacji Rosyjskiej Anatolij Antonow oświadczył, że Rosja jest gotowa do współpracy w zakresie zapobiegania incydentom na morzu i w powietrzu na podstawie porozumień dwustronnych w tej dziedzinie, a także do konsultacji w celu wyeliminowania wzajemnego zaniepokojenia z resortami obrony Łotwy, Litwy, Estonii, Polski, Szwecji i Finlandii.

Zdaniem dyrektora generalnego Instytutu Problemów Regionalnych politologa Dmitrija Żurawlowa w sporach państw NATO wokół tej kwestii zwycięża stanowisko tak zwanych „państw przyfrontowych".

„NATO jest organizacją wojskową i brak przeciwnika bardzo podważa sens jego istnienia, w pierwszej kolejności finansowy. Dla NATO istnienie pewnych napięć jest bardzo korzystne. Jeśli problem zostanie zażegnany, to nasunie się pytanie — czy tak bardzo konieczne jest przelewanie na konta NATO tylu pieniędzy? Sojusz Północnoatlantycki będzie musiał przytaczać dowody na potwierdzenie swej użyteczności. Dlatego właśnie, zakładam, aparat NATO w tym sporze wystąpi po stronie «państw przyfrontowych»" — powiedział Dmitrij Żurawlow w audycji radia Sputnik.

Jego zdaniem właśnie kraje bałtyckie są głównymi oponentami porozumienia w sprawach bezpieczeństwa w regionie.

„Ważne znaczenie dla krajów bałtyckich mają obecnie nie zagadnienia natury technicznej — czy będą włączone transpondery, czy też nie — lecz właśnie zachowanie aspektu wojskowo-politycznego: «Rosjanie nie powinni latać nad krajami bałtyckimi». Jeśli kraje bałtyckie będą omawiały kwestię wyłączenia systemów rozpoznania, to w ten sposób uznają one fakt konieczności takich lotów. I tego właśnie nie mogą zaakceptować. Dla nich nie jest to kwestia natury wojskowo-technicznej, lecz sprawa wojskowo-polityczna" — podkreślił politolog.

Żurawlow uważa, że ta sprawa może zostać rozstrzygnięta jedynie po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

„Realny wpływ na kraje bałtyckie spośród wszystkich członków NATO potrafią wywierać tylko Stany Zjednoczone. One z kolei obecnie nie formułują swego stanowiska, gdyż mają co innego na głowie — czyli wybory. Jeśli wygra kandydat z ramienia Republikanów Donald Trump, to będzie jedno stanowisko, jeśli wygra kandydatka z ramienia demokratów Hillary Clinton — to inne. Amerykańscy dyplomaci nie życzą sobie przedwczesnego formułowania swego stanowiska. Dlatego kwestia transponderów na pokładach samolotów wojskowych zostanie rozstrzygnięta dopiero po wyborach" — uważa Dmitrij żurawlow.     

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ławrow i Steinmeier omówili wznowienie dialogu w formacie normandzkim
Bank Światowy obwinił Kijów o nieprawidłowe gospodarowanie przydzielonymi pieniędzmi
Niemcy wzywają Rosję do wpłynięcia na Asada
Ławrow ma nadzieję na przywrócenie wszystkich mechanizmów współpracy Rosji i UE
Szojgu wyjaśnił, do czego potrzebna jest rosyjska baza wojskowa w Syrii
Tagi:
wybory prezydenckie, samolot, NATO, kraje bałtyckie, Rosja, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz