03:16 11 Grudzień 2017
Warszawa0°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Janusz Korwin-Mikke, europoseł, polityk

    Janusz Korwin-Mikke: o Rosji, PiS, Ukrainie, Clinton, ABW, Krymie ... i Donaldzie Tusku

    © Zdjęcie: Leonid Swiridow
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Swiridow
    31025

    Znany polski europoseł i lider Partii KORWIN Janusz Korwin-Mikke przebywa teraz w Rosji. Popularny polski polityk uprzejmie zgodził się dać ekskluzywny wywiad dla Agencji Sputnik: z Januszem Korwin-Mikke w centrum Moskwy w hotelu „Puszkin" spotkał się nasz komentator Leonid Swiridow.

    — Panie pośle, który już raz jest Pan w Moskwie?

    — Zdaje się, że siódmy. Pierwszy raz byłem w Moskwie chyba w 1958 roku.

    — A w nowej Rosji?

    — Chyba czwarty. A w tej chwili jestem tu przelotem do Czeczenii.

    — Co Pan tam będzie robić?

    — Jadę tam z ciekawości. Chcę zobaczyć, jak wygląda Czeczenia. Bo chodzą sprzeczne informacje. Ja raczej chwalę pana Ramzana Kadyrowa. U nas niektórzy psy na nim wieszają. Dlatego chciałbym na własne oczy zobaczyć, jak to wygląda, usłyszeć, co ludzie mówią.

    — Ostatnio odwiedził Pan Krym…

    — Wie pan, akurat na Krymie trafiłem na zły okres, ponieważ jacyś terroryści przerwali dostawy prądu na półwysep. Więc ludzie byli wściekli.

    Jego ekscelencja pan prezydent Putin pomógł mieszkańcom, dostarczył parę tysięcy generatorów i porozdawał ludności.

    Ale mimo tych trudności nie spotkałem na ulicy człowieka, który powiedziałby, że jest gorzej niż za Ukrainy. Połowa mówiła, że teraz jest lepiej, a druga połowa, że właściwie nie ma żadnej różnicy.

    — W Czeczenii będzie Pan uczestniczył w różnych spotkaniach, może spotka się Pan także z Kadyrowem?

    — Jeżeli mnie zaprosi, to z przyjemnością się spotkam. Dobrze byłoby porozmawiać.

    To naprawdę ciekawy człowiek. Jest bardzo wolnorynkowo nastawiony. To budzi sympatię w moim środowisku, w mojej partii.

    W odróżnieniu od PiS nie niszczy on swoich wrogów, a zaprasza ich do rządu i wciąga w odbudowę regionu. Ramzan Kadyrow to bardzo rozsądny człowiek.

    Donald Tusk
    © AP Photo/ Alik Keplicz
    — Panie pośle, dwa lata temu przeprowadzałem z panem wywiad jeszcze w Warszawie. I wtedy powiedział Pan, że przyszedł do Parlamentu Europejskiego, żeby go zniszczyć i zburzyć.

    — Robię, co mogę.

    Na razie doszło do Brexitu, ale to wzmacnia UE, a nie osłabia.

    Teraz trzeba doprowadzić do dalszych zmian. Jeśli Francja wyszłaby z Unii — to byłoby już coś.

    — Jak Pan uważa: kiedy i jak może być rozwiązany konflikt na Ukrainie? Chodzi o Donbas? Co ze stroną ukraińską?

    — Ja na Ukrainie jestem persona non grata, nie mam prawa wjazdu na Ukrainę, grożą mi dwa lata więzienia na Ukrainie, zresztą bardzo niesłusznie, bo jestem zwolennikiem niepodległości Ukrainy, a to dlatego, że chcę przyjaźni z Rosją.

    Gdyby Rosja połknęła Ukrainę, to by stała się naszym wrogiem, natomiast jak jest daleko, to jest naszym przyjacielem. W związku z tym chcę mieć przyjaźń z Rosją i chcę, żeby Ukraina była niepodległa.

    Oczywiście kwestia Donbasu, Krymu to nie jest mój problem — to jest problem między Ukrainą a Rosją. Natomiast nie chciałbym, żeby Ukraina się rozpadła.

    — Dlaczego tak dużo ludzi w tej chwili w Polsce nie lubi Rosjan?

    — To jest sprawa złożona.

    Od 1905 roku w Polsce rządzi lewica. Umysłami inteligencji rządzi lewica.

    Walonki z symbolami Rosji
    © Sputnik. Aleksej Daniczew
    Inteligencja polska chciała się wyrwać spod zaboru rosyjskiego, po prostu dla siebie. Posady zajmowali Rosjanie, a to oni chcieli je mieć — brać łapówki i rządzić. No i Rosja była wrogiem. Nie wśród ludu oczywiście, który się trochę przekonał do Rosji, natomiast inteligencja Rosjan nie znosiła z tego powodu.

    Robiła powstania, pierwsze nieudane, drugie już absurdalne od samego początku, mówię o powstaniu styczniowym. Potem mieliśmy bolszewików i wojnę z nimi, potem był Stalin, który, delikatnie mówiąc, też nas dobrze nie traktował…

    — Ale cały czas mowa jest o historii, a dlaczego dzisiaj te nastroje dalej się utrzymują?

    — Niestety niektórzy Polacy wysysają nienawiść do Rosjan z mlekiem matki, szczególnie PiS ma takie zacięcie w tej kwestii.

    Przeciętny Polak, zwłaszcza głupi wyborca, nie odróżnia bolszewików od stalinizmu, od caratu, od Breżniewa i od Putina — dla nich to jest jedna wielka Rosja i koniec.

    — Ale nie odróżnia dlaczego, dlatego że tak chce polska władza?

    — Prosty człowiek tego nie rozumie, prosty człowiek głosuje na PiS.

    Natomiast inteligencja — oni właściwie trochę już Rosję lubili, ale wtedy przyszedł „prikaz" z Waszyngtonu i Brukseli: Rosji trzeba nienawidzić, więc ta druga część nienawidzi Rosji na rozkaz.

    — To było jeszcze za czasów PO i Donalda Tuska…

    — Tak, ale w dalszym ciągu to obowiązuje.

    Ja siedzę w tej Brukseli i widzę, wie pan, jak ja muszę się napracować w tej Brukseli, żeby dojść do słowa, ale mi się udało.

    Miałem program w telewizji, dyskutowałem z bardzo dobrym rozmówcą i 71% ludzi powiedziało, że Rosja dla Polski nie jest zagrożeniem. Tak że osiągnąłem duży sukces.

    Niestety polecenia z kręgów zbliżonych do pani Clintonowej są takie, że trzeba zrobić wojnę z Rosją.

    Amerykanie wiedzą, że Chiny, Rosja i Iran rosną w siłę, a Amerykanie są strasznie zadłużeni, więc chcą korzystać, póki mają zdecydowanie silniejszą armię, i wywołać wojnę światową teraz — pretekstem może być Ukraina, Tajwan, Syria.

    Czytałem „Izwiestia" i „Kommiersanta", no i jestem zupełnie zszokowany, to są całkiem inne informacje niż te, które podają u nas w Polsce.

    — To znaczy, że musi Pan więcej czytać po rosyjsku, albo, na przykład, czytać po polsku Sputnika.

    — Oczywiście, ja czytam Lenta.ru, tego typu wiadomości, czytam.

    Ostatnio to zaniedbałem, bo byłem na urlopie. Kiedy przeczytałem, co się tutaj dzieje… Polacy są kompletnie nieświadomi, nie wiedzą, co się w ogóle dzieje.

    — Tak że „rosyjska propaganda", jak mówią w Polsce, ma coś do zrobienia?

    — Tak, no niestety…

    — Ja oczywiście żartuję.

    — Trwa wojna jednak, mimo wszystko, niewypowiedziana, ale wojna na Ukrainie trwa.

    Jak wiadomo, pierwszą ofiarą wojny jest prawda.

    — Panie pośle, wróćmy do tematów polskich. Oczywiście Pan wie, że znany polityk, i Panu znany, Mateusz Piskorski siedzi.  Czy może Pan skomentować, jak w tej chwili wygląda sytuacja?

    — Jak wrócę, podejmę interwencję.

    — Jako europoseł?

    — Tak, bo 3 miesiące czekałem. Uważałem, że go zamknęli, bo jest szczyt NATO, nie chcieli, żeby tam demonstrował itd.

    I myślałem, że po tych 3 miesiącach Mateusza Piskorskiego wypuszczą, ale go nie wypuścili.

    Rozmawiałem wczoraj z jego żoną i jestem zszokowany trochę, że go nie wypuścili.

    Obawiam się, że skończy się to tym, że jak się go wypuści, to Mateusz Piskorski wygra duże odszkodowanie od rządu polskiego.

    — A jak Pan ocenia te argumenty ABW w sprawie Mateusza Piskorskiego?

    — Nie ma żadnych argumentów, właśnie o to chodzi, że nie ma żadnych argumentów.

    Rozprawa była za zamkniętymi drzwiami, nawet jego żona nie ma informacji, jakie argumenty padały.  ABW wydaje sprzeczne komunikaty, że to chiński szpieg, rosyjski.

    Pan Mateusz Piskorski od wielu lat łazi po Polsce i stara się robić wrażenie, że jest szpiegiem rosyjskim, żeby sobie dodać ważności, ale oczywiście tak nie robi żaden szpieg.

    Nie znam żadnego człowieka, który by powierzył tajemnicę państwową człowiekowi, który chodzi po Polsce i robi wrażenie, że jest rosyjskim szpiegiem. Także absolutnie ten pomysł mnie mocno bawi, rosyjscy szpiedzy ostatnie, co robią, to się przyznają do miłości do Rosji.

    Zresztą Mateusz Piskorski nie tyle kocha Rosję, co, moim zdaniem, kocha Związek Radiecki, bo on jest taki mocno lewicowy z ducha. Ale trudno, taki już jest, i to nie jest powód, żeby siedział w więzieniu.

    — No tak, ale tak robi ABW. Ja też jestem takim przykładem draństwa ABW.

    — A Pana wyrzucili z Polski?

    — Tak. Jest sprawa sądowa w Warszawie.

    — Nie ukrywam, że niektóre pomysły naszej ABW…

    — Szkodzą Polsce?

    — Tak, oczywiście. One są po prostu śmieszne. Niektóre oskarżenia są po prostu śmieszne.

    Szkodzą sobie przede wszystkim.  ABW szkodzi sobie.

    Opowiem panu dowcip o tym, jak kiedyś poproszono  Barona Rothschilda, Cesarstwo Austro-Węgier poprosiło go o pożyczkę. On się zgodził i prowadzą go na uroczystość podpisania umowy. Po drodze Minister Spraw Wewnętrznych bierze go pod ramię i mówi: Panie Baronie, mam taką prośbę, pański syn Maurycy tutaj się zadaje z anarchistami, socjalistami, cholera wie, niech pan go lepiej wyśle gdzieś za granicę, bo będziemy go musieli zamknąć.

    Baron kiwnął głową, siada, bierze pióro, myśli, myśli i mówi: „Nie, ja tej pożyczki nie podpiszę". — Jak to, nie ma Pan zaufania do monarchii? „Co to za monarchia, która się boi mojego Mańka?"

    — Panie pośle, wrócimy do tematów polsko-rosyjskich. Jedna z ostatnich decyzji rządu polskiego — to niewznawianie małego ruchu granicznego między obwodem kaliningradzkim i Polską. Po co, dlaczego, jaki jest w tym sens?

    — Na siłę to nie ma żadnego sensu, na siłę chcą rozdrażniać stosunki między Mazurami i Warmią a okręgiem kaliningradzkim, nie ma żadnych problemów spornych, nie ma żadnych napięć granicznych.

    Robimy problemy tam, gdzie ich nie ma.

    PiS to nie jest partia prounijna, ona jest proamerykańska.

    Wiem, jakie kręgi popierają, zbliżone do konserwatystów. Dostają takie zachęty ze Stanów Zjednoczonych i tu chodzi o to, żeby wciągnąć Amerykę do wojny z Rosją.

    Właśnie czytałem opublikowany przez hakerów materiał, gdzie jakiś generał  próbował wciągnąć jego ekscelencję  Baraka Huseina Obamę w wojnę z Rosją, takie kręgi tam są. Kręgi militarne, kręgi zbrojeniowe, neokonserwatyści, którzy chcą zniszczyć Iran przy okazji itd. No i ten przemysł zbrojeniowy.

    To jest w sumie potężne lobby przemysłowe, inne niż Sandersa. Jest to inne lobby, które popiera zrobienie wojny teraz. Ukraina jest pretekstem.

    — Ile jeszcze potrwa ten konflikt polityczny pomiędzy Polską a Rosją?

    Mi-26
    © Sputnik. Alexander Vilf
    — Szczerze mówiąc, miałem nadzieję, że jego ekscelencja Wiktor Orban naleje trochę oleju do głowy prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu.

    Ale Jarek jest odporny, ma tę nienawiść do Rosji wyssaną z mlekiem matki i koniec. On jest piłsudczykiem, a piłsudczycy nienawidzą Rosji.

    Ja tłumaczę Polakom, że zsyłka to nie była katorga, a tak naprawdę ludzie dostawali wypłatę, mieszkali sobie, mieli na utrzymanie. Oni mi po prostu nie wierzą, są przekonani, że zsyłka wyglądała tak, że ludzie siedzieli z uwiązaną kulą do nogi.

    Ludzie mają wpojoną tę propagandę piłsudczykowską.

    Właśnie ci ludzie, którzy robili powstanie styczniowe, potem warszawskie, ci piłsudczycy, taka lewica polska, polska inteligencja, która nienawidzi Rosji.

    Podobnie jak lewica europejska nienawidzi Rosji od dawna, z krótkim okresem na Związek Radziecki, w którym lewica nagle pokochała Rosję.

    — A wracając do pytania — ile to jeszcze potrwa? 10,20, 30 lat?

    — Trudno mi powiedzieć.

    To się oczywiście może skończyć katastrofą w najbliższych miesiącach czy latach.

    Pani Clintonowa jest osobą tak żądną sławy, że może chcieć przejść do historii jako ta, która zniszczyła Rosję, wygrała.

    Jest taka książka de Tocquevilla o demokracji w Ameryce, każdy amerykański polityk ją czytał. I tam, w ostatnim chyba rozdziale, jest taka uwaga, że któregoś dnia Rosja i Ameryka staną do wojny o pierwszeństwo w świecie, i teraz jest na to świetny moment. Potem może być za późno.

    Chcą wojny po prostu, poszczególne kręgi, bo nie cała Ameryka oczywiście. A te kręgi w Ameryce są potężne i mają przełożenie na Polskę.

    Są w PiSie takie osoby, które mówią: „No tak, może tam zniszczą trochę Ameryki, może przy okazji zginie 1/3 Polski, ale wszystkich Rosjan wybijemy do normy. Zburzymy to ogniem atomowym i spokój".

    Tak że tacy ludzie są, którzy po prostu nienawidzą Rosjan i to jest genetyczne.

    Roman Dmowski kiedyś mówił, że są tacy Polacy, którzy bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę, i to jest kliniczny przykład.

    Ja nie zajmuję się kochaniem Rosji, ja kocham Polskę, tylko nie znoszę, jak ktoś robi głupoty, pisze głupoty o historii, bo fałszywa historia jest matką fałszywej polityki.

    Dlatego nie można opierać polityki na nienawiści do Rosji, trzeba odbierać ją taką, jaka jest, a nie tak, jak ktoś sobie wyobraża.

    Oczywiście mamy sprzeczne interesy z Rosją, ale mamy też i wspólne, natomiast ci ludzie nie wyobrażają sobie współpracy z Rosją.

    Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk
    © AFP 2017/ Frederick Florin
    — Pracuje Pan w Brukseli. Jak Pan ocenia Pana Donalda Tuska, szefa Rady Europejskiej — jego pracę?

    — Jak Tusk był w Polsce, to mówiono, że to jest leń, który nic nie lubi robić, a teraz to samo robi w Brukseli, czyli robi mało.

    Zresztą szczerze mówiąc, co on tam właściwie mógłby zrobić? Proszę pamiętać, że UE nie ma ani jednego żołnierza, w związku z tym waga polityczna tego „państwa" jest niewielka. To jest taka sytuacja, jakby USA nie miały armii, tylko poszczególne armie miały Wisconsin, Texas czy Californię. A wtedy ludzie w o wiele mniejszym stopniu słuchaliby Waszyngtonu.

    Mało kto słucha Unii Europejskiej, tym bardziej że gospodarka Unii leży w strzępach, i tam zresztą popełniają głupotę za głupotą.

    — To znaczy że Pan jednak nie lubi Tuska?

    — Uważam Donalda Tuska za zdrajcę. Ten człowiek doszedł do władzy, mówiąc, że jest liberałem, a teraz mówi, że nie jest liberałem, tylko socjaldemokratą.

    No więc proszę wybaczyć, liberałów to my lubimy, ale socjaldemokratów już nie.

    — Panie pośle, bardzo dziękuję za rozmowę.

    Zobacz również:

    Korwin-​Mikke: Unia musi być zniszczona
    Der Spiegel: NATO jest zaniepokojony polską rusofobią
    Janusz Korwin-Mikke o Brexicie
    Korwin-Mikke: W Polsce "buduje się państwo faszystowskie"
    Ławrow: rusofobiczna mniejszość w NATO chce zjednoczyć sojusz na antyrosyjskim fundamencie
    Korwin-Mikke: Polska zdycha pod unijną okupacją
    Rusofobiczne wybryki Macierewicza i Waszczykowskiego
    Korwin-Mikke: „To Ukraina jest wrogiem, a nie Rosja”
    Rusofobia z grubej rury
    Europoseł Janusz Korwin-Mikke: Polska powinna szukać przyjaciół w Rosji
    Tagi:
    Brexit, skandal szpiegowski, szpieg, wojna hybrydowa, wojna, wojna informacyjna, ABW, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Parlament Europejski, Rada Europejska, Unia Europejska, Roman Dmowski, Ramzan Kadyrow, Stalin, Hillary Clinton, Mateusz Piskorski, Leonid Swiridow, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Viktor Orban, Władimir Putin, Barack Obama, Kaliningrad, Czeczenia, Tajwan, Waszyngton, Bruksela, ZSRR, Obwód Kaliningradzki, Chiny, Krym, Syria, Donbas, USA, Rosja, Ukraina, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz