23:28 22 Listopad 2019
Ukrainian servicemen

Polska-Ukraina: W polityce obowiązuje realizm

© REUTERS / Valentyn Ogirenko
Opinie
Krótki link
Autor
12331
Subskrybuj nas na

Andrzej Duda świętuje na Ukrainie 25. rocznicę uzyskania niepodległości. Czy ta wizyta przyniesie jakieś zmiany w drażliwych ostatnio kwestiach w polsko-ukraińskich stosunkach? Z Mirosławem Orzechowskim rozmawia na ten temat korespondent Sputnika Leonid Sigan.

Redaktor naczelny Gazety Wyborczej Adam Michnik i redaktor Leonid Swiridow. Warszawa.
© Sputnik . Leonid Swiridow / Zdjęcie archiwalne
- Ukraina uroczyście będzie obchodzić 25. rocznicę uzyskania niepodległości. Z tej okazji prezydent Andrzej Duda udaje się z wizytą do Kijowa. Czy należy się spodziewać, że będzie to okazją dla istotnej zmiany w faktycznych stosunkach narodów Polski i Ukrainy, podkreślam — narodów Polski i Ukrainy?

— Myślę, że nadzieję trzeba mieć zawsze. Natomiast w polityce obowiązuje realizm. Pan prezydent Duda ma większą wiedzę niż ja, niż komentatorzy, jaki jest rzeczywisty stan stosunków między Polską i Ukrainą. W naszym oglądzie, tych którzy mają dostęp tylko interpretacyjny, czasem publicystyczny o tym, co się dzieje między obydwoma państwami, jest bardzo duża dysproporcja. Polska hojnie wspiera Ukrainę w każdej postaci. Z kolei Ukraina odpłaca się fetowaniem, gloryfikowaniem bandytów, którzy mordowali Polaków w latach 40., a nawet 50. ubiegłego wieku.

Uważam, że czczenie rocznicy niepodległości, a proklamacja tego faktu miała miejsce 24 sierpnia 1991, oczywiście jest dla Ukrainy rzeczą na swój sposób radosną, bo w niej tkwi nadzieja na to, że dobrobyt i samodzielność będą się dla tego państwa owocnie rozwijać. Natomiast władze Polski mają obowiązek pilnowania polskich interesów.

Przypomnę, że Polska jako pierwsza 2 grudnia 1991 roku uznała niepodległość Ukrainy, a 8 grudnia Ukraina podpisała z Federacją Rosyjską i Białorusią Układ o wspólnocie niepodległych państw. Wtedy wydawało się, że Ukraina pójdzie rozsądną drogą współpracy krajów tego obszaru. Stało się zupełnie inaczej.

Ukraina na drodze wojny domowej obaliła legalne władze. Teraz, można powiedzieć, budzi się znowu anarchia. Nie wiem, jaki będzie efekt tego spotkania. Życzę Ukrainie jak najlepiej, ale panu prezydentowi Dudzie, gdybym mógł doradzić, zalecałbym ostrożną reglamentację autorytetu Polski we wspieraniu Ukrainy, która całkowicie bagatelizuje swoją historię, nie chce się odciąć od banderyzmu. Wręcz przeciwnie, gloryfikuje go właśnie dzisiaj i z tego faktu powinny płynąć dla Polski poważne następstwa.

— Z wywiadu ministra spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkina wiemy, że Duda i Poroszenko mają ponoć podpisać wspólną deklarację polityczną. Jak ta deklaracja może korespondować z uchwałami Sejmu i Senatu RP, a także wcześniejszą Rady Najwyższej Ukrainy dotyczącymi najnowszej historii obu państw?

— Jestem tej deklaracji bardzo ciekaw, bo powstała sytuacja pewnego klinczu po bardzo pięknej i już dawno potrzebnej deklaracji polskiego Sejmu i Senatu, wspierającej pamięć Polaków mordowanych na Wołyniu i we Wschodniej Małopolsce, w obszarze działania band UPA. To spotkało się z bardzo ostrą reakcją Ukraińców, którzy powiedzieli, że ani myślą zamknąć tamtego rozdziału, ani myślą potępić tej czarnej karty w swojej historii. Teraz, oczywiście, będziemy się przyglądać, co ta deklaracja może ze sobą nieść.

Mam nadzieję, że nie będzie w niej mowy o kolejnych miliardach złotych dla Ukrainy, które zaowocują tylko wspieraniem tendencji szowinistycznych w tym państwie. Ukraina będzie zapewne zabiegać o to, żeby poszerzyć jeszcze ten obszar, który został wstępnie zarysowany brygadą polsko-litewsko-ukraińską. Oni są bardzo zainteresowani mobilizacją jeszcze większych sił na swoim obszarze. Polska nie powinna się w to absolutnie angażować, bo my mamy swoje interesy. A w polskim interesie nie leży uczestniczenie w wewnętrznych konfliktach Ukrainy.

—  Polskie władze niezależnie od opcji politycznej konsekwentnie występowały w roli adwokata Ukrainy, nie bacząc na zawirowania na tamtejszej scenie politycznej. Jak Pan sądzi: to zawsze było suwerenne stanowisko?

— Polska często odgrywa tutaj rolę też interesów atlantyckich. Trzeba to jasno powiedzieć. Często jest to interpretowane u nas w kraju w sposób kontrowersyjny. Moje zdanie jest niezmienne: Polska powinna szukać porozumienia z Rosją, a także z Ukrainą i w ogóle ze wszystkimi państwami tego regionu. Nie oglądać się na interesy daleko leżące za Atlantykiem, które mogą mieć tutaj inne plany. Bo Polski plan jest taki, aby mieć zgodę z sąsiadami, jak najlepszą współpracę, bo może się okazać, że pozostaniemy sami. Wszystkie państwa Unii Europejskiej coraz bardziej odzyskują przytomność i rozpoczynają negocjacje z Rosją po to, żeby wyjść w pokojowej gospodarczej współpracy z tego klinczu, który się stworzył właśnie przez wojnę wewnętrzną na Ukrainie. Polska nie powinna stawać po żadnej ze stron, tym bardziej że doświadczenia minionych 25 lat przed tym przestrzegają, bo nie były to udane lata, kiedy polskie władze stawały po stronie buntowników, jacy się tam pojawiali. Zawsze to nam wychodziło bokiem.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Poroszenkę niepokoi sytuacja Ukraińców w Rosji
Krym zażądał od Ukrainy odszkodowania za "20 lat grabieży"
Ukraińcy mają dość. Zbliża się bunt
Czy będzie podpisana polsko-ukraińska deklaracja historyczna?
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz