16:24 30 Marzec 2020
Opinie
Krótki link
18660
Subskrybuj nas na

W syryjskim mieście Haseke trwają starcia między oddziałami kurdyjskich sił samoobrony a armią syryjską.

Zdaniem sprawozdawcy politycznego dziennikarza Hüsnü Mahalli Stany Zjednoczone, zaniepokojone zbliżaniem się Turcji z Rosją i Iranem w kwestii uregulowania konfliktu syryjskiego, postanowiły zaktywizować swych sojuszników w regionie — Kurdów z YPG, stanowiących trzon „Demokratycznych Sił Syrii".

„Poziom zdecydowania Ankary co do utworzenia sojuszu z Moskwą i Teheranem na kierunku syryjskim wyklaruje się po zaplanowanej na ten tydzień wizycie wicepremiera Stanów Zjednoczonych Joe Bidena w Ankarze oraz po wizycie Recepa Erdogana w Iranie" — uważa Hüsnü Mahalli. Swoje stanowisko skomentował on w audycji radia Sputnik:                         

„Do chwili obecnej Rosja i Iran występowały w roli gwarantów utrzymywania przyjaznych stosunków między syryjskimi Kurdami z Partii Unii Demokratycznej a oficjalnymi czynnikami w Damaszku. Za historyczny błąd tej partii można uznać to, że w kwestii współpracy wybrała ona Stany Zjednoczone. Jeśli Kurdowie syryjscy z Partii Unii Demokratycznej i YPG zamierzają skorzystać z sytuacji, jaka ukształtowała się w regionie, dla utworzenia własnego państwa, oznacza to ich gotowość do każdego, najbardziej nawet negatywnego scenariusza rozwoju wydarzeń. Podobne działania mogą spowodować skrajnie niebezpieczny błąd historyczny, którego naprawienie będzie niemożliwe."

Odpowiadając na pytanie, czy wszystkie wysiłki nie zostaną skierowane przeciwko Ankarze, która zamierza zawrzeć porozumienie z Teheranem i Moskwą w kwestii syryjskiej, Hüsnü Mahalli podkreślił:

„W rzeczywistości to właśnie Turcja jest celem dla Zachodu w jego «wielkich rozgrywkach», między innymi w kwestii kurdyjskiej z jednej strony, z innej zaś kierownictwo tureckie, znajdujące się na celowniku islamistów, musi działać błyskawicznie, a jeśli będzie czekać na wybory w Stanach Zjednoczonych, konsekwencje dla Turcji mogą być jak najmniej przewidywalne. Moja największa obawa tkwi w tym, że Turcja zostanie ostatecznie podzielona. Jeśli Zachód w swych szeroko zakrojonych rozgrywkach politycznych nastawiony jest zdecydowanie, a wydarzenia, jakie mają miejsce w Haseke, skłaniają do założenia, że tak właśnie jest, to sytuacja jest bardzo niepokojąca. Ten region jest prawdziwą beczką prochu, korelacja sił w jego ramach może zmieniać się w ciągu kilku zaledwie dni. Wystarczy przypomnieć rozwój wydarzeń w Iraku po inwazji na ten kraj Stanów Zjednoczonych. Kto jednak wspomina o tym? Niech ta sama historia powtarza się w Syrii czy Turcji… Kogo to niepokoi? Bynajmniej nie Zachód…"

Według premiera Turcji Binali Yildirima w Ankarze liczy się na pozytywną odpowiedź Waszyngtonu w kwestii ekstradycji opozycyjnego kaznodziei Fethullaha Gülena, oskarżanego przez tureckie władze o organizację niedawnej próby zamachu stanu.

Rosyjski kolega Hüsnü Mahalli, wicedyrektor Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych Michaił Smolin, uważa, że podczas wizyty Ankarze zostanie wytknięty niemożliwy do zaakceptowania charakter zbliżania się z Moskwą.

„Zmieniły się relacje Rosji z Turcją, dlatego Amerykanie zaczęli się denerwować. Zazwyczaj Joe Biden, człowiek starego autoramentu z czasów zimnej wojny, jest oddelegowywany przez Stany Zjednoczone do wyrażania jakichś sztywnych żądań. Zakładam, że wobec Erdogana nakreślone zostaną te granice, jakich nie powinien on przekraczać. W związku ze zbliżaniem się z Rosją Stany Zjednoczone będą chciały od Erdogana wyjaśnień — w jakiej mierze zmienił on swój kurs. Zostanie też podjęta próba wyjaśnienia mu, że rozwijanie tego kierunku nie leży w jego interesie" — powiedział Michaił Smolin w audycji radia Sputnik.

Ponadto, zdaniem politologa, Amerykanom nie spodobało się to, że podczas próby zamachu stanu w Turcji działalność bazy lotniczej Incirlik praktycznie została zawieszona. To także zostanie wytknięte Ankarze.                              

„Turcy wykazali, że gdy mają do czynienia z problemami wewnętrznymi, to nie obchodzą ich specjalnie ani interesy Stanów Zjednoczonych, ani też zdolność do działania sił NATO. Na pewno ta sprawa także zostanie poruszona przez Bidena, kiedy przyjedzie — chodzi o to, aby Turcy nie przeszkadzali w działaniach krajom  natowskim, w tym także na tureckich lotniskach. Jest to już tradycją anglosaskich dyplomatów i mężów stanu. Nawet gdy zdają sobie sprawę z tego, że ich żądania nie zostaną usłyszane, czy też napotkają na pewną agresję, mimo wszystko formułują swoje stanowisko. Gdyż uważają, że ciągła presja zawsze daje jakieś wyniki" — podkreślił Michaił Smolin. 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Syria nazwała turecką operację naruszeniem suwerenności kraju
Poroszenko: Wszystkiemu winna jest wiara w mityczne braterstwo
Erdogan określił cel tureckiej operacji w Syrii
Bloomberg: Popisówa Rosji w Iranie zakończona
Tagi:
Próba puczu w Turcji, NATO, Fethullah Gülen, Recep Tayyip Erdogan, Joe Biden, Iran, Syria, Turcja, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz