Opinie
Krótki link
10716
Subskrybuj nas na

Ministerstwo Zdrowia Ukrainy zezwoliło na prowadzenie testów klinicznych ukraińskich środków leczniczych produkcji zagranicznej. Wynika to z rozporządzenia opublikowanego niedawno na stronie internetowej resortu. Podkreślono, że testy będą prowadzone przez ukraińskich lekarzy i uczonych.

Załączniki do dokumentu zawierają nazwy 96 leków, ze wskazaniem krajów produkcji, a także rodzaje testów klinicznych i grupy odpowiedzialnych za to uczonych i lekarzy. Wśród producentów leków i sponsorów testów klinicznych są Stany Zjednoczone, Niemcy, Francja, Szwecja, Belgia i inne kraje.

Udzielono m.in. zezwolenia na testowanie leków produkcji amerykańskiej na chorych na reumatoidalne zapalenie stawów, zapalenie płuc, a także na schizofrenię. Ponadto, francuska firma AB Science sprawdzi efektywność swych leków na pacjentach, którzy mają nowotwory złośliwe. Z kolei szwedzka spółka farmaceutyczna AstraZeneca AB przeprowadzi testy nowego leku na choroby płuc.

Jak podkreślił w audycji radia Sputnik politolog Aleksander Asafow, podobna praktyka testowania klinicznego leków jest stosowana na całym świecie, lecz do tej pory nie była polityką państwową i nie służyła do uzupełniania budżetu.

 „Widzimy na Ukrainie właśnie taką sytuację. Straszyć może nie tyle to, że potworne leki będą zabijały ludzi, ile fakt, że wielu z tych, którzy będą materiałem doświadczalnym w trakcie tych testów, mogą w ogóle nie wiedzieć o swym udziale w eksperymencie, czyli w danej chwili będą po prostu «królikami doświadczalnymi». Chociaż, z innej strony, istnieje jeszcze jeden czynnik, który koniecznie trzeba brać pod uwagę. Chodzi o to, że dla większości Ukraińców znajdujących się w środku panoszącego się tam kryzysu gospodarczego opieka lekarska jest niedostępna. Dotyczy to zwłaszcza ludzi ciężko chorych, na przykład na raka — dla nich jest to szansą na pokonanie choroby, chociażby w drodze udziału w eksperymencie. W zasadzie problem polega nie tyle na samych testach klinicznych, ile na tym, że władze na szczeblu państwowym, wykorzystując sytuację bez wyjścia, w jakiej znajdują się ciężko chorzy ludzie, wdrażają do realizacji program, aby szerokim gestem zagarnąć budżety tych spółek farmaceutycznych" — powiedział Aleksander Asafow.

Zwrócił on uwagę na to, że w tym przypadku nie ma nawet mowy ani o jakimkolwiek odszkodowaniu pieniężnym, ani tym bardziej o ubezpieczeniu.

„Istnieją grupy kontrolne, do których ludzie przystępują dobrowolnie, i otrzymują za to odszkodowanie finansowe. Ludzie, którzy w tym uczestniczą, są ubezpieczeni. Tutaj natomiast nie ma żadnej mowy ani o odszkodowaniu pieniężnym, ani też o ubezpieczeniu na wypadek komplikacji w trakcie eksperymentu. Największe, co im się obiecuje, ewentualnie, to to, że jakieś dodatkowe leki, uwzględnione w ogólnej kuracji terapeutycznej w odniesieniu do danej choroby, mogą być bezpłatne. Podkreślam — że «mogą być»" — oznajmił politolog.

Przy tym zwrócił on w uwagę na to, że rozporządzenie to pojawiło się właśnie w chwili, gdy minister zdrowia w kraju oficjalnie jeszcze nie jest mianowany.

„Szefa Ministerstwa Zdrowia na Ukrainie na razie nie ma, jest to stanowisko bardzo wymagające w tym kraju. Zakładam, że właśnie jego nieobecność stała się przyczyną tego, co się stało, a wynikiem jest ten dokument. Gdyż jeśli coś się stanie, potem trudno będzie znaleźć osobę odpowiedzialną za to. Jest to cechą specyficzną polityki ukraińskiej — wybierać dobry moment i uchylać się od odpowiedzialności na wszystkich kierunkach" — powiedział na zakończenie Aleksander Asafow.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kto ostrzelał eskortę lidera tureckiej opozycji?
Media dowiedziały się, jak doszło do zatrzymania asekuranta grupy dywersyjnej na Krymie
W Turcji ostrzelano kolumnę z liderem opozycji
Turcja podała warunki wycofania wojsk z Syrii
Rosja: niezapowiedziana kontrola gotowości bojowej wojsk (WIDEO)
Tagi:
eksperyment, choroba, medycyna, leki, UE, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz