Widgets Magazine
22:26 17 Październik 2019
Manifestacja w 2. rocznicę katastrofy smoleńskiej, Warszawa, 10 kwietnia 2012

W „Smoleńsku" modlą się i modlą. Smutno się modlą

© Sputnik . Władimir Piesnia
Opinie
Krótki link
Autor
Śledztwo smoleńskie (108)
14688
Subskrybuj nas na

„Smoleńsk" powstał na życzenie Prezesa Wszystkich Prezesów. Jarosław Kaczyński zażyczył sobie filmu „hollywoodzkiego" i „pokazującego, jak było naprawdę". Ale każdy filmoznawca wie, że istotą „hollywoodzkości" było i jest efektowne, czasem piękne, i cholernie przekonywujące kłamstwo.

„Zbierzmy pieniądze na jeden lub dwa wielkie, hollywoodzkie filmy, które pokażą, jak naprawdę wyglądała wojna w Polsce" — tak Jarosław Kaczyński mobilizował wahających się Wyborców w czasie ostatniej kampanii wyborczej.

Obiecywał im, że polskie kino też wstanie z kolan i zerwie z dotychczasową „dydaktyką wstydu". Aż bitwę o prezydenturę i parlamentarną kampanię październikową zdecydowanie wygrał.

Niestety, dla swych politycznych przeciwników prezes Kaczyński jest politykiem nie tylko pamiętającym składane wyborcze obietnice, ale też dotrzymującym ich. A PiS to nie PO czy SLD. Dlatego zaraz po przejęciu władzy przez ekipę „Dobrej Zmiany" znaleźli się sponsorzy, którzy dowartościowali producenta Macieja Pawlickiego. Pięciomilionową darowizną w intencji cudownego dokończenia filmu „Smoleńsk".

Pierwszej krajowej produkcji „Pollywoodzkiej".

Pomimo uroczystej premiery film został odrzucony i wyśmiany przez mainstreamowych krytyków filmowych i recenzentów. Bezlitośnie obnażających jego słabości. Wielce widoczne zresztą. Ale to zrozumiałe.

Film Maćka Pawlickiego, bo to Pawlicki, jak ujawnił Antoni Krauze — reżyser podwykonawczy, był prawdziwym dyrygentem tej produkcji, autorem scenariusza, a nawet rozdawał aktorom role, jest dziełem z innego świata. Dziełem prawie bożym. Już z nowej „Dobrej Zmiany".

Dlatego wielkim błędem jest traktowanie „Smoleńska" jak zwykłego filmu fabularnego. Ocenianie jakości jego scenariusza, obsady, gry aktorskiej, zdjęć, kostiumów. Bo „Smoleńsk" nie jest przecież zwykłym filmem. To fabularyzowany obrzęd nowej sekty. Wyznawców religii smoleńskiej. Wierzącej w narodziny nowej, niepokalanej zdradą i kolaboracją, Polski.

W IV Rzeczpospolitą. Powstałą z ofiary krwi najlepszych polskich elit poległych w Katyniu i Smoleńsku. Chrystusów prawdziwego narodu polskiego. Sekty odrzucającej zbudowaną na „kłamstwie katyńskim" i kolaboracji ze Stalinem Polskę Ludową. Odrzucającej też, zbudowaną na „kłamstwie smoleńskim" i kolaboracji z Putinem, III Rzeczpospolitą. Jest „Smoleńsk" mszą dla nowych elit kontrrewolucji „Dobrej Zmiany".

Prezes PiS Jarosław Kaczyński przed pałacem prezydenckim w 6. rocznicę katastrofy smoleńskiej. Warszawa, 10 kwietnia 2016
© AFP 2019 / Wojtek Radwanski
Dlatego nie wszyscy zabici w Katyniu i nie wszystkie ofiary katastrofy lotniczej w Smoleńsku dostąpią zaszczytu wstąpienia do grona duchowych założycieli religii smoleńskiej i areopagu patronów elit „Dobrej Zmiany". Pierwszą, symboliczną selekcję przeprowadzono już podczas uroczystej premiery „Smoleńska". Rodziny zabitych lewicowych parlamentarzystów i grupy polityków związanych z Platformą Obywatelską zaproszeń nie dostały. Następnym etapem będzie podział na „poległych" w Smoleńsku i tych jedynie w katastrofie lotniczej „zabitych". Tych drugorzędnych.

Podobnie zbędnym zabiegiem jest ocenianie tego sfilmowanego obrzędu wyznania wiary w rosyjski zamach na polskiego prezydenta wedle kryteriów prawdy historycznej. Ten „Smoleńsk" powstał bowiem na życzenie Prezesa Wszystkich Prezesów. Jarosław Kaczyński zażyczył sobie film „hollywoodzki" i „pokazujący, jak było naprawdę". Czyli chciał niemożliwego.

Bo każdy z dotychczasowych „hollywoodzkich" filmów nigdy historycznej prawdy nie pokazywał. Można znaleźć filmy, które zostały wyprodukowane w tamtejszych studiach, i o taką prawdę otarły się.

Ale każdy filmoznawca wie, że istotą „hollywoodzkości" było i jest efektowne, czasem piękne, i cholernie przekonywujące kłamstwo. Prawdę czasu, prawdę ekranu, wymarzoną przez Prezesa Wszystkich Prezesów, można częściej zobaczyć w filmach europejskich, azjatyckich, afrykańskich i australijskich. Nawet amerykańskich, ale zwykle odbiegających daleko od standardów Hollywoodu.

Warto przypomnieć, że prawdziwe „hollywoody" w prawdziwym „Hollywoodzie" produkowali polscy Żydzi, a teraz robią to ich potomkowie. Bez takich Żydów nie ma prawdziwej „hollywoodzkiej" produkcji. I nawet Maciek Pawlicki, nawet gdyby zechciał się dla dobra Polski zżydzić, to nawet on z krajowej materii prawdziwego „hollywooda" nie ukręci. Oczywiście Polska wielka jest i u nas też można stworzyć własne Hollywood. Skoro nawet „ciapatym" udało się rozsławić na cały świat ich „Bollywood", czemu teraz dumnym i zdolnym synom Lecha i Wandy, która nie chciała Niemca, nie uda się ich „Pollywood"?

Właśnie ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ogłosiło konkurs stypendialny na scenariusz filmu fabularnego o tematyce z historii Polski. Konkurs na opowieść o ważnych wydarzeniach kształtujących współczesną tożsamość Polaków. Konkurs bogaty w bogate stypendia. Wyższe niż w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej. Cierpliwości zatem.

„Dobra Zmiana" zrepolonizuje banki i potem kinematografię. Zacznie się kręcić wreszcie „po naszemu", po „pollywoodzku". Już teraz, po seansie „Smoleńska", widać oryginalny styl pierwszego „Pollywoodu". Różny od swej „hollywoodzkiej" matki i „bollywoodzkiej" siostry.

W filmach „Bollywoodu" bohaterowie bez przerwy tańczą i radośnie śpiewają.  A w „pollywoodskim" „Smoleńsku" modlą się i modlą.

Smutno się modlą.

Bo w tej Polsce nawet modlić się radośnie nie można.

Piotr Gadzinowski, polski publicysta, Warszawa

Tekst pierwotnie został opublikowany na „Strajk.eu".

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Śledztwo smoleńskie (108)

Zobacz również:

Prof. Jan Hartman apeluje o bojkot filmu „Smoleńsk”
Rusofobia z grubej rury
Macierewicz: katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem miała na celu pozbawić państwo władz
Ulotki o katastrofie smoleńskiej na szczycie NATO
„Smoleńsk": Zamach na polskie kino
Rusofobia daje radość z życia
Komorowski o zamachu w Smoleńsku: psucie głów i serc polskich banialukami
Bitwa Smoleńska 1920
Tagi:
Hollywood, kino, katastrofa smoleńska, Instytut Sztuki Filmowej, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, SLD, Maciej Pawlicki, Antoni Krauze, Stalin, Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński, Władimir Putin, Katyń, Smoleńsk, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz