Na żywo
    Polska. Postkomunistyczny skansen

    Postkomunistyczny skansen: Dziecko z PiS... probówki

    © Zdjęcie: Agnieszka Barbara Bednarz
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Barbara Bednarz
    4116041056

    Niszczenie pomników przez Polaków w Polsce jest tak samo podłe jak niszczenie ich przez Talibów w Afganistanie. I nie różni się niczym od palenia książek przez hitlerowców. Stało się, decyzja zapadła: w Bornym Sulinowie powstanie „postkomunistyczny skansen".

    — Jakie niebezpieczeństwo wiąże się dla człowieka z faktem posiadania własnego pomnika?— zapytał mnie wujek. I sam sobie odpowiedział: upokorzenie.

    Pomnik Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie
    © Zdjęcie: The press-service of the Embassy of Russia in Poland
    To prawda: trudno człowiekowi zasłużyć na pomnik, ale kiedy już go ma — łatwo go upokorzyć. Stało się, decyzja zapadła: w Bornym Sulinowie powstanie „postkomunistyczny skansen". Jak ulał pasują tu słowa dowódcy Północnej Grupy Wojsk Armii Radzieckiej, gen. Wiktora Dubynina. Podczas pertraktacji na temat wyprowadzenia wojsk radzieckich z Polski, tak spointował jedną z polskich wypowiedzi: „martwego lwa i małpa wytarga za ogon".

    Jestem przeciwniczką siłowego ingerowania w historię. Niszczenie pomników przez Polaków w Polsce jest tak samo podłe jak niszczenie ich przez Talibów w Afganistanie. I nie różni się niczym od palenia książek przez hitlerowców w 1933 r. na dziedzińcach bibliotek miast akademickich.

    Pomysł rozprawienia się z niemodnymi dziś symbolami epoki PRL, dojrzewał jak płód w głowach polskiej klasy politycznej od dawna. Intelektualną ciążę stwierdzono na początku listopada 2014 r., kiedy to komisje sejmowe rozpoczęły procedowanie nad projektami PiS i PO. Nie różniły się zbytnio od siebie: eliminacja pomników, zmiany nazw ulic i budynków. Zygota przemieniła się w dorodnego noworodka pod koniec kwietnia br., kiedy to Senat RP przyjął ustawę nakazującą samorządom zmianę nazw placów, ulic i budynków mogących „gloryfikować" poprzedni ustrój.

    Równolegle toczyły się prace nad eliminacją pomników, płaskorzeźb, popiersi i innych wizualnych dzieł mogących być uznanymi za symbole niesłusznej epoki. Początkowo (styczeń br.) mówiono o ok. 700 pomnikach. Stopniowo liczba ta zmniejszała się (500, 300), by ostatecznie zatrzymać się na poziomie 200. Skąd ta rozbieżność? Nie wszystkie samorządy zainteresowane są oddawaniem swoich pomników.

    Nie wszystkie też monumenty nadają się do demontażu, ze względów konstrukcyjnych i gabarytowych. Ich publiczne niszczenie naraziłoby międzynarodowy wizerunek PiS, a ten i tak jest tragiczny.

    KULISY NARODZIN

    Prace IPN nad odkomuszaniem polskich pomników toczyły się w iście zawrotnym tempie.

    Nie jest to spowodowane ani wybitną niechęcią tej instytucji do pomników, ani wybitną  pracowitością. Rzeczywistość jest znacznie bardziej prozaiczna: trwa konkurs na szefa IPN. W praktyce jest to walka o wpływy u prezesa PiS. Oponenci obecnego kierownictwa wielokrotnie zarzucali mu niezałatwienie sprawy pomników. No to stracili argument. Będzie komunistyczny skansen! Twarz Wodza Polski ma szansę na pokrycie się uśmiechem, fiszbiny na ujrzenie światła dziennego, a autorzy sukcesu na utrzymanie wpływu nad corocznym budżetem na poziomie 270 mln zł. (sic!).

    W wewnętrznych dyskusjach w IPN przeważał pogląd, że skansen należy stworzyć jak najmniejszymi środkami, by oponenci wewnątrz PiS nie mogli zarzucić obecnemu kierownictwu, że wydaje zbyt dużo na upamiętnianie komunistów.

    Z końcem czerwca br. IPN podpisał umowę z władzami niewielkiego miasteczka w woj. zachodniopomorskim, Bornego Sulinowa, na stworzenie tam skansenu komunistycznych posągów.

    BADANIE NOWORODKA

    „Skansen" miał — w początkowych założeniach — spełniać funkcję edukacyjną. Nie będzie jej spełniać. IPN nie zdecydował się na pozyskanie sąsiadującego z terenem posadowienia pomników budynku. Edukację uznał za niepotrzebną.

    Miał być domem wszystkich dzieci niechcianych (ok. 700 pomników — wg wstępnych szacunków), stanie się domem dla 200.

    Pomniki miały znaleźć miejsce godnej ekspozycji. Nie znajdą. Będą umieszczone na powierzchni zaledwie 4 ha.

    IPN stał się prawnym dysponentem działki użyczonej mu przez władze gminy na 25 lat. Długo, zważywszy na brak koncepcji rozwoju projektu.

    Będzie skromnie. Na realizację swojej sztandarowej imprezy Instytut jednorazowo przeznaczy zaledwie 1,5 mln zł, czyli ok. 0,6 proc. swojego rocznego budżetu.

    Chrzciny, czyli otwarcie skansenu, przewidziano na 1 września 2017 r. Termin nie jest przypadkowy — chodzi o możliwość wykorzystania go 17 września.

    DALSZA RODZINA NOWORODKA

    Polski skansen ma swojego dużo starszego, bo ponad 15-letniego kuzyna (ur. 01.04.2001 r.). Nazywa się on Grutas Parkas i znajduje na obrzeżach popularnej litewskiej miejscowości wypoczynkowej — Druskieniki (ok. 50 km. od granicy z Polską). Na obszarze 20 ha wyeksponowano tam ok. 100 pomników okresu stalinizmu z terenu Litwy. Czyli: na obszarze 5 razy większym niż w Polsce zgromadzono dwa razy mniej postumentów.

    Polska. Postkomunistyczny skansen. Borno Sulinowo
    © Zdjęcie: Agnieszka Barbara Bednarz
    Polska. Postkomunistyczny skansen. Borno Sulinowo
    Spełnia on też funkcję edukacyjną. Na terenie znajdują się dwa budynki wykorzystywane m.in. do organizacji prelekcji i pokazów filmowych. Dodajmy do tego, że litewski skansen jest…  własnością prywatną. I perfekcyjną maszynką do zarabiania pieniędzy. Zwiedzający są zawsze. Czasami na 20 ha robi się tłoczno. Koszt jednego biletu — 50 zł. Przy relatywnie bardzo niskich kosztach utrzymania, daje to właścicielowi co roku fortunę i możliwość rozwoju parku (gromadzenie kolejnych eksponatów).

    U nas inaczej. IPN — w warunkach konkursu na stanowisko prezesa Instytutu — bał się czerpać zyski ze znienawidzonych przez PiS symboli minionej epoki. Będzie więc jak zawsze — przaśnie.

    RODZICE BEZ JAJ

    Dziecko o nazwie „komuszy skansen" wydaje się tworem inżynierii genetycznej. Dokładniej zaś uczonych genetyków z PiS, nie ma się więc co dziwić, że jest mutantem. Mutantem, bo ewidentnie ktoś grzebał w jego DNA. Zwykły twór zachowałby w logice ciągłość łańcucha genetycznego. Tutaj tak nie jest.

    Najpierw określono, co dziecko ma zrobić, a później grzebano przy jego fenotypie tak, by noworodek dał radę. Celem zasadniczym rozpłodu jest wygrana obecnie rządzącej IPN ekipy w konkursie na stanowisko Prezesa Instytutu. Będzie to możliwe wyłącznie w przypadku  zadowolenia Nadpolaka, stojącego na czele rządzącej Polską partii.

    Co go może  ucieszyć, do końca nie wiadomo. Zdecydowano się więc na taki dobór cech dziecka, by były uniwersalne. Będzie tanie w utrzymaniu, nienachlanie duże i nie rzucające się specjalnie w oczy. Nie będzie rosło. Jako, że będzie małe, nie będzie musiało na siebie pracować. Ale zawsze kiedy zajdzie taka potrzeba, np.  w kolejne rocznice 17 września, będzie mogło cieszyć lico Prezesa IV RP.

    Kto wie, może też kiedyś stanie tam popiersie Donalda Tuska? Przecież dla PiS też jest symbolem mrocznej epoki. Problem w tym, że Tusk nie ma pomników. Ma je za to zmarły brat Nadobywatela Najjaśniejszej. Jako osoba jeszcze młoda mam szansę dożyć tej chwili.

    Skansen jest mały, pewnie zajmie czyjś cokół lub nawet kilka — z czasem samorządy zaczną pozbywać się tych pomników chętniej niż komuszych.

    Życie pokaże czy będzie to Lenin, Dzierżyński czy Świerczewski.

    Na pewno jednak będzie to godna osoba.

    Agnieszka Barbara Bednarz, polska publicystka, tygodnik „Fakty i Mity"

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Pełczyńska-Nałęcz mówi Moskwie „Do widzenia"
    Rusofobia daje radość z życia
    Polska ambasador została wezwana do MSZ w związku z demontażem pomnika Czerniachowskiego
    Władze Pieniężna zdemontowały pomnik generała Czerniachowskiego
    Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
    Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
    Zagrożenia egzystencjalne ministra Waszczykowskiego
    Tagi:
    Postkomunistyczny skansen, pomnik, Instytut Pamięci Narodowej, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Armia Czerwona, Feliks Dzierżyński, Włodzimierz Lenin, Donald Tusk, PRL, Borne Sulinowo, ZSRR, Afganistan, Litwa, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz