10:11 16 Grudzień 2017
Warszawa+ 1°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Wybory w Rosji

    Przyszłość należy do „bezpośredniej demokracji"

    © REUTERS/ Paweł Rebrow
    Opinie
    Krótki link
    0 160

    W całym rozwiniętym świecie masowe partie w postaci sformowanej w XIX tracą na popularności - pisze Georgij Bowt na stronie gazeta.ru.

    Pomimo zapowiadanego zwycięstwa partii Jedna Rosja, obecne wybory charakteryzowała stosunkowo niska frekwencja wyborcza. Eksperci analizują rezultaty wyborów i frekwencję oraz dają ocenę istniejącemu systemowi politycznemu w Rosji. 

    Partie pozostają jedną z niewielu form „legalnej polityki", aczkolwiek są w opłakanym stanie — pisze Georgij Bowt na portalu gazeta.ru. „Zarówno członkowie partii, jak i elektorat są zarażeni masową apatią polityczną. Nudzi ich własna polityka…".

    Według słów eksperta, liczba chętnych do oddania głosu w obecnych wyborach parlamentarnych w Rosji jest najniższa w całej postradzieckiej historii Rosji — „zwyciężyła Partia Milczącej Większości". 

    Czas dużych ideologii odchodzi w przeszłość na całym świecie — uważa Bowt. Na całym świecie instytut partii politycznych sformowany jeszcze w XIX wieku, przeżywa swój zmierzch.

    Stworzenie w Rosji „ideologicznych" — chrześcijańsko-demokratycznych, socjaldemokratycznych, ludowych, prawicowych i lewicowych partii nie ma sensu. Życie społeczne „bałkanizuje się", rozpada się na spory wokół wartości niepolitycznych, konkretnych problemów i efektywności (lub skorumpowaniu) ich decyzji. Rośnie znaczenie lokalnej agendy (jakość środowiska miejskiego) i odpowiednio poszukiwania optymalnych rozwiązań w zarządzaniu przy zwiększeniu ich transparentności — pisze ekspert. 

    „Ideologiczne zabarwienie" tej czy innej partii ma coraz mniejsze znaczenie ze względu na brak konieczności wyboru między dwiema systemami społecznymi. 

    W USA, gdzie nigdy nie istniała praktyka członkostwa w partiach, liczba zwolenników dwóch czołowych partii od dawna spada, a aktywność w wyborach nie przekracza 65%.

    W Europie po II wojnie światowej także trwa proces „departyzacji". Spada zarówno liczba członków, jak i wolontariuszy i aktywistów, a wyborcy coraz częściej głosują na kandydatów z ramienia różnych partii na różne stanowiska.

    W państwach Europy Zachodniej — takich jak Francja, Austria, Dania, Holandia, Norwegia lub Szwecja — spadek aktywności wyborczej po wojnie był mniej gwałtowny: z 80-90% frekwencji do obecnych 65-75% — podkreśla Bowt. Według niego wyborcy tam widzą jakiś sens w głosowaniu, wierząc, że wpływają na politykę. 

    Za to w państwach Europy Środkowej i Wschodniej — w Czechach, Bułgarii, na Słowacji, Litwie i Łotwie po 20-letnim okresie postkomunistycznym aktywność w wyborach spadała szybciej i nie przekracza 50-60%. 

    „Pozapartyjne formy aktywności społecznej — organizacje niekomercyjne, „grupy jednego żądania" odgrywają coraz większą rolę… Produktem ich koalicji są partie populistyczne i antysystemowe: grecka SYRIZA, włoski Ruch Pięciu Gwiazd, hiszpańska Podemos" — pisze Bowt.

    Przyszłość należy do „bezpośredniej demokracji", niech nawet manipulowanej, do spersonalizowanej polityki i operatywnego reagowania władz na żądania różnych „grup interesów" i organizacji niekomercyjnych, wplecionych w tkaninę społeczną. Do reagowania na opinię publiczną, sondaże niezależnie od cykli wyborczych, które oczywiście nie utracą znaczenia — podsumowuje ekspert. 

    Zobacz również:

    Czy demokracja jest tego warta?
    Volmer: „Putin nie jest „kagankiem” demokracji, ale nie jest również agresorem”
    Tagi:
    demokracja, wybory, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz