19:43 14 Grudzień 2017
Warszawa+ 5°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Wybory do Dumy Państwowej Rosji

    Rosja: Fałszywa wyborcza świadomość PiS

    © Sputnik. Igor Zarembo
    Opinie
    Krótki link
    Pola Powierza
    40620

    Polskie media sympatyzujące z partią rządzącą publikują kolejne zgłoszenia nieprawidłowości wyborczych w Rosji, biorą słowo „wybory" w cudzysłów lub piszą otwarcie: „do Dumy nie dostało się żadne ugrupowanie krytykujące Władimira Putina".

    Jarosław Kaczyński fałszowania wyborów dopatruje się za każdym razem, gdy przebiegają nie po jego myśli. Jeśli wierzyć narracji polskiej prawicy, fałszowano je na Krymie, ale nie w Kosowie. Fałszowano na Białorusi czy Litwie, ale nie przy referendum w sprawie Brexitu. To polityczna logika PiS: gdy wygrywają oponenci, zwykle jest to podejrzane.

    Tymczasem w Rosji zastosowano system mieszany, do którego nieoficjalnie przymierza się sam Jarosław Kaczyński. Partia „dobrej zmiany" doskonale wie, że bez zmiany ordynacji wyborczej może nie przedłużyć rządów o kolejne 4 lata. Jednomandatowe okręgi przemieszane z systemem większościowym to plan PiS, którego wdrożenie komentatorzy wieszczą od dawna. Jednak w przypadku gdy inicjatywa taka wyjdzie od lidera PiS, usłyszymy, że to wyjście naprzeciw zgłaszanym przez Polaków potrzebom uczynienia wyborów bardziej uczciwymi i transparentnymi. Jednak te same przesłanki skłaniają polskie MSZ do nieuznawania wyników wyborów na Krymie.

    W październiku 2015 polski Sąd Najwyższy RP nadał bieg 17 protestom wyborczym, uznając je za zasadne, i tym samym potwierdzając nieprawidłowości proceduralne. Co ciekawe, 4 zgłoszenia wpłynęły „na zapas" jeszcze przed wyborami: niektórzy najwyraźniej o wyborczym oszustwie przekonani byli od początku. Zgłoszeniom tym nie nadano oczywiście oficjalnego biegu. O tym milczy „Gazeta Polska" i prawicowe portale. A to ważny dowód na to, że Jarosław Kaczyński jako żywo stosuje „putinowskie metody". Taką złośliwą tezę spokojnie można postawić, obserwując zachowania polityków partii mającej obecnie większość w polskim parlamencie.

    Jerzy Urban, Redaktor Naczelny NIE
    © AP Photo/ Czarek Sokolowski
    Co więcej, PiS ma długą tradycję dopatrywania się fałszerstw wyborczych. W 2007 roku, gdy w wyniku przyspieszonych wyborów PiS musiał pożegnać się z władzą, Jarosław Kaczyński powiedział wprost, że nawet „przedwyborcze sondaże zostały sfałszowane". Gdy dowiedział się o przegranej, napomknął o „prawdziwym, moralnym zwycięstwie", które odniosła jego partia. Kolejne oskarżenia pojawiły się w 2010 roku, kiedy były europoseł Jarosław Zieliński napisał w swoim blogu: „Stawiam hipotezę, że wybory samorządowe mogły zostać sfałszowane. Wskazuje na to zdumiewająca liczba prawie 2 milionów głosów nieważnych. Niewykluczone, że ktoś je unieważniał już po głosowaniu". Konkretnie — mieli je unieważniać przekupni wójtowie z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

    W kolejnych wyborach samorządowych w 2014 roku PiS grzmiał, że wynik PSL (będącego wówczas w koalicji rządzącej) jest wysoki wyłącznie dlatego, że nazwiska kandydatów tej partii były wyeksponowane na pierwszej stronie, a „komuś zależało na tym, aby karty wyborcze były nieczytelne". Pojawiły się porównania do Białorusi, apelowano o przynoszenie własnych długopisów na wybory, ponieważ tusz z tych rozdawanych w lokalach wyborczych „może zniknąć".

    Po wygranych przez Andrzeja Dudę wyborach prezydenckich zastrzeżeń nie zgłaszano. Podobnie w październiku 2015, gdy PiS miażdżąco pokonało opozycję: „panie prezydencie, melduję wykonanie zadania" — ogłosił Kaczyński, tym razem kierując te słowa do Andrzeja Dudy.

    Tradycją polskiej prawicy jest więc podważanie wyników wyborów nie tylko za granicą, ale również we własnym kraju. Tam, gdzie zwycięstwa odnosi oponent, muszą pojawić się sugestie manipulacji. Te same argumenty o ustawionych wynikach słychać było po referendum odnośnie przynależności Krymu, jednak zupełnie nie wybrzmiały, gdy analogicznego wyboru dokonywała ludność Kosowa.

    Pola Powierza, polska publicystka, Moskwa 

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Między Waszczykowskim i Fellinim
    Rusofobia z grubej rury
    Zacharowa: słowa polskich ministrów o rosyjskim zagrożeniu są „głupie i niebezpieczne”
    Trump zaprzecza, by Rosja chciała wpłynąć na wybory w USA
    Rusofobiczne wybryki Macierewicza i Waszczykowskiego
    Waszczykowski: Najwięcej obaw budzi Rosja
    Wybory w Berlinie. Partia Merkel ponosi porażkę za porażką
    Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
    Tagi:
    ordynacja wyborcza, fałszowanie wyborów, Brexit, wybory parlamentarne, MSZ RP, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), Prawo i Sprawiedliwość, Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda, Władimir Putin, Kosowo, Krym, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz