09:08 14 Grudzień 2017
Warszawa0°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Hillary Clinton

    Posłowi Nitrasowi już dziękujemy. Z Moskwy

    © AP Photo/ Carolyn Kaster
    Opinie
    Krótki link
    Pola Powierza
    6982

    Sławomir Nitras nic nie zrozumiał z ostatnich wyborów do Dumy Państwowej, które obserwował w Moskwie z ramienia OBWE. Może następnym razem Polska wyśle kogoś, kto będzie miał większe pojęcie o realiach kraju, do którego jedzie. Poseł PO powtarza bowiem jedynie zasłyszane komunały.

    Sławomir Nitras przewodniczył siedmioosobowej polskiej delegacji obserwacyjnej OBWE. Wnioski, z którymi wrócił, są zatrważające. Pytany przez dziennikarzy radia RDC przyznał, że nie potrafi odpowiedzieć na pytanie o to, czy Władimir Putin wzmocnił swój obóz polityczny, czy wręcz przeciwnie — dał opozycji większą swobodę. Również kwestia zmiany ordynacji wyborczej na system mieszany umknęła posłowi Platformy Obywatelskiej.

    W zasadzie Nitras potrafił jedynie powiedzieć, że wojna z Ukrainą trwa — i że Władimir Putin „na pewno wykorzystał element solidarności społecznej związanej z wojną. Pytanie czy ten element da się wykorzystać przez najbliższe dwa-trzy lata, czy sytuacja ekonomiczna będzie się poprawiać". Za chwilę jednak poseł zaprzeczył swojej wcześniejszej wypowiedzi, twierdząc, że „ta kampania po prostu nie istniała".

    Wiedział również, że w okręgach, które miał przyjemność obserwować, ludzie głosowali głównie na opozycyjne Jabłoko. Z drugiej strony mówił o zobojętnieniu wyborców i niskiej frekwencji, która w Moskwie nie przekroczyła 25 procent. — Przypominała mi się polityczna Polska lat 80. Wtedy społeczną normą była obojętność wobec procesów politycznych. Najczęściej spotykaną postawą było trzymanie się z daleka od polityki. Mam doświadczenie wielu wyborów w postsowieckiej części świata, ale w Rosji byłem pierwszy raz — powiedział.

    Nie musiał — widać, że poseł nie miał z Rosją i Rosjanami do czynienia. Operuje bowiem jedynie „postsowiecką" kliszą, nie zwracając uwagi na to, że informacje, które podaje, są wewnętrznie sprzeczne.

    Tymczasem Misja obserwacyjna Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR) OBWE potwierdza zaobserwowane zmiany na lepsze pod kątem przejrzystości głosowania i profesjonalizmu Centralnej Komisji Wyborczej.

    Walonki z symbolami Rosji
    © Sputnik. Aleksej Daniczew
    Polski delegat nie może się jednak zdecydować, czy rosyjski problem leży w liczeniu głosów, stronniczości komisji obwodowych, braku frekwencji i zniechęceniu „zwykłych" Rosjan, złej ordynacji uniemożliwiającej opozycji wejście do parlamentu czy też „manipulacje" partii władzy, odwołujące się do społecznej solidarności w obliczu wojny.

    Nitras ma jeszcze jedną hipotezę: „Niektórzy twierdzą, że Kreml zgodził się teraz na obserwację, ponieważ znacznie wcześniej nastroje społeczne zostały spacyfikowane, już na etapie rejestracji kandydatów. Dzięki temu Rosjanie mogli sobie spokojnie na to pozwolić". Poseł PO mówi również o nierównościach społecznych, które podobno grożą wybuchem rychłej rewolucji: „Rosja jest w sytuacji niestabilnej społecznie, z dużymi nierównościami. Z dużym potencjałem społecznego wybuchu. To społeczeństwo jest chore, agresja jest powszechna. Widać ją wszędzie. Jeśli do tego dołożyć trudną sytuację ekonomiczną, to wszystko jest możliwe. To nie jest stabilny kraj".

    Redaktor naczelny Gazety Wyborczej Adam Michnik i redaktor Leonid Swiridow. Warszawa.
    © Sputnik. Leonid Swiridow / Zdjęcie archiwalne
    Tych opinii nie potwierdzają rosyjscy analitycy, również ci krytyczni wobec proprezydenckiej Jednej Rosji. W wypowiedziach polskiego posła brak odniesień do jakichkolwiek konkretów. Z jednej strony dostajemy obraz społeczeństwa, które tylko czeka na impuls, by wyjść na ulice i obalić władze wybrane w wyniku podstępu i manipulacji, ustanowić rok zero i zniwelować nierówności. Z drugiej strony mowa o zobojętnieniu postsowieckich mas znajdujących się w okowach systemu, bez szans na przełamanie wyborczego impasu, z bezsilną opozycją.

    Narracja, jaką zaprezentował poseł Nitras, niebezpiecznie zbliża się w kierunku języka partii rządzącej, to znaczy PiS. Być może zmiana optyki to zapowiedź transferu — nie od dziś wiadomo, że pod rządami nowego przewodniczącego Grzegorza Schetyny ludzie z dawnej ekipy Ewy Kopacz i Donalda Tuska są sekowani.

    Mimo wszystko, najbardziej prawdopodobnym wydaje się, że poseł Nitras na rozmowę o rosyjskich wyborach w radiu RDC jechał po prostu nieprzygotowany.

    Pola Powierza, polska publicystka, Moskwa 

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
    Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
    Środkowy palec dla ministra Waszczykowskiego
    Ambasadorowie krajów unijnych przyjadą do Rosji na wybory do Dumy Państwowej
    Rusofobia z grubej rury
    Zagrożenia egzystencjalne ministra Waszczykowskiego
    Rusofobia daje radość z życia
    Waszczykowski: Nie interesuje mnie opinia KE
    Tagi:
    wybory parlamentarne, ODIHR, RDC, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, OBWE, Sławomir Nitras, Ewa Kopacz, Grzegorz Schetyna, Donald Tusk, Władimir Putin, Rosja, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz