23:50 26 Wrzesień 2017
Warszawa+ 16°C
Moskwa+ 9°C
Na żywo
    Zniszczone domy w Aleppo, Syria

    Amerykańskie resorty rozgrywają różne partie na syryjskiej szachownicy

    © REUTERS/ Abdalrhman Ismail
    Opinie
    Krótki link
    4612440

    Stany Zjednoczone wpadły w sidła swoich własnych resortów: Departament Stanu, Pentagon i służby specjalne rozgrywają swoje własne partie na syryjskiej szachownicy, zaś Obama, który winien odpowiadać za zgodność ich działań bezczynnie im się przypatruje, czekając aż sytuacja rozwiąże się samoistnie.

    W nocy z 19 na 20 września, w rejonie Urum al-Kubra na północny zachód od Aleppo został ostrzelany wspólny konwój Syryjskiego Arabskiego Czerwonego Półksiężyca i organizacji humanitarnych ONZ. Przejazd kolumny pojazdów ku wschodnim rejonom Aleppo był uzgodniony z Damaszkiem i uzbrojoną opozycją. MKCK powiadomił o śmierci jednego z pracowników SARC i o co najmniej 20 ofiarach śmiertelnych wśród cywilów.

    Zdaniem USA, ostrzał został przeprowadzony bądź przez wojska rządowe, bądź przez Siły Powietrzno-Kosmiczne Federacji Rosyjskiej. „Jakkolwiek by było", Waszyngton uważa, że odpowiedzialność ponosi Moskwa.

    Kreml określił te zarzuty jako gołosłowne. Syryjskie siły powietrzne nie mogły zaatakować konwoju humanitarnego pod Aleppo, bowiem nie mają możliwości realizowania wylotów w porze nocnej — oświadczył szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow.

    Natomiast rosyjscy wojskowi przestudiowali kadry z miejsca zdarzenia i nie znaleźli żadnych śladów po pociskach, które miałyby trafić w kolumnę pojazdów. Na nagraniu widać tylko ślady pożaru, który zbiegł się w czasie z rozpoczętą przez bojowników Dżabhat an-Nusry ofensywą na Aleppo.

    Moskwa niejednokrotnie mówiła, że przy wyborze celów nalotów w Syrii, starannie sprawdza napływające dane wywiadowcze. Wysunięte wcześniej zarzuty mówiące, że rosyjskie samoloty bombardują obiekty cywilne nigdy też nie znajdowały potwierdzenia.

    Zdaniem politologa-amerykanisty, profesora Akademii Nauk Wojskowych Siergieja Sudakowa, fakty rzeczywiście zaprzeczają wersji Amerykanów, którzy starają się w ten sposób „nabić sobie punkty". Każdy amerykański resort gra przy tym we własną grę.

    „Dziś Ameryka rozumie, że wpadła w pułapkę, przede wszystkim administracyjną. Wychodzi bowiem na to, że różne resorty w Stanach Zjednoczonych nie uzgadniają swoich stanowisk: Departament Stanu stara się przywrócić pokój, otrzymać od prezydenta wolną rękę, podczas gdy służby specjalne zaczynają własną grę, nie podporządkowując się Departamentowi Stanu. Resort obrony też usiłuje „przeciągnąć kołdrę na swoją stronę". I my widzimy, że z braku surowej koordynacji działań, za którą winien odpowiadać kończący kadencję prezydent USA Barack Obama wszystkie resorty zaczynają rozgrywać swoje partie szachów" — powiedział Siergiej Sudakow.

    Przy tym najbardziej racjonalne stanowisko zajmuje, zdaniem politologa, sekretarz stanu John Kerry, podczas gdy amerykański lider zajął pozycję wyczekującą.

    „W danej sytuacji Kerry, najbardziej poczytalna i rozumiejąca Rosję osoba w państwie, stara się znaleźć zgodę pomiędzy różnymi grupami, ale ciężko mu to idzie, bo nie należy on do zawodników wagi ciężkiej. Do zawodników wagi ciężkiej zaliczają się zawsze służby specjalne i wojskowi. A Obama po prostu czeka, jak to wszystko rozwiąże się samoistnie. Dobrze mu teraz być po prostu obserwatorem, żeby zrozumieć, jakie głowy najłatwiej będzie odsunąć nowemu prezydentowi, w szczególności jeśli to będzie prezydent z ramienia Demokratów. To swego rodzaju papierek lakmusowy przyszłej administracji prezydenta USA" — uważa Siergiej Sudakow.

    Politolog nie wyklucza też, że oskarżając Rosję, USA starają się ukryć własne błędy, i przypomina, jak to 17 września samoloty amerykańskich sił powietrznych i koalicji zbombardowały pozycje armii syryjskiej Deir al-Zor. Według informacji syryjskiego rządu w nalocie zginęło 62 żołnierzy, a około 100 zostało rannych.

    „Trzeba było bardzo szybko zareagować po nalotach USA i koalicji na pozycje armii syryjskiej, w których Amerykanie i koalicjanci dopatrzyli się pozycji „Państwa Islamskiego". I ich reakcja była bardzo prosta: a co, jeśliby oskarżyć Rosję o ostrzał konwoju humanitarnego? Ale my operatywnie przedstawiliśmy ujęcia z naszego drona, który asystował konwojowi. I mamy niewyczerpane dowody na to, że konwój został ostrzelany przez terrorystów. Kiedy samochód z karabinem dużego kalibru podjeżdżał do kolumny pojazdów, usłyszeliśmy słowa terrorystów. To są fakty. A jakie fakty gotowi są przedstawić Amerykanie? Jak na razie żadnych. Gotowi są za to czynić oświadczenia dla swojej prasy. Teraz nabijają sobie punkty w tej potężnej informacyjnej wojnie" — uważa politolog.

    Zobacz również:

    Turcja w ciągu doby zlikwidowała 60 obiektów PI w północnej Syrii
    Rosyjskie MO zdementowało oskarżenia o ostrzał konwoju humanitarnego
    Opinia: Zbombardowanie kogoś przez pomyłkę nie jest powodem, aby się złościć
    Tagi:
    konwój humanitarny, ostrzał, terroryzm, wojna w Syrii, Dżabhat an-Nusra, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, John Kerry, Siergiej Ławrow, Barack Obama, Aleppo, Stany Zjednoczone, Syria, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz