Polska kibicka przed meczem podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej.

Losy macic polskich kobiet

© REUTERS / Kai Pfaffenbach
Opinie
Krótki link
Tadeusz Jasiński
27316

Jest tylko jedna osoba, od której tak naprawdę zależą losy macic polskich kobiet. To, rzecz jasna, prezes PiS Jarosław Kaczyński. Od tego, co każe swoim posłom, zależą losy — zabraniającego wszystkiego, co ma związek z jajeczkiem i plemnikiem — płodu „Ordo Iuris".

Sejm RP
© Zdjęcie : Public domain
Polska kibicka w Marsylii na meczu pomiędzy reprezentacjami Polski i Szwajcarii podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej.
© AP Photo / Thanassis Stavrakis
Znaczy się ustawy pakującej do pudła na 3 lata kobietę, która pozbywa się niechcianej ciąży, tego, kto ją skrobie lub odsysa, albo tego, kto jej dał pigułkę RU 486 lub inną o podobnym działaniu.

Jarosława Kaczyńskiego kwestia aborcji osobiście nie interesuje. Ba, idę o zakład, że gdyby mógł, to nawet byłby za zabiegami na życzenie. Szefuje jednak partii, która aborcję ma zwalczać. A przynajmniej udawać, że ją zwalcza.

Już raz Kaczyńskiemu się udało. 10 lat temu do całkowitego zakazu przerywania ciąży parł ówczesny marszałek Sejmu Marek Jurek. Kaczyński wolał poświęcić Jurka niż przepchnąć zakaz. Dał klubowi wolną rękę w głosowaniu i ustawy nie zmieniono.

Inna sprawa, że wtedy jak lwica za utrzymaniem status quo walczyła żona Lecha Kaczyńskiego. Oberwało jej się za to od Rydzyka, który wyzwał ją publicznie od czarownic. Prezesa to widać wnerwiło i w głosowaniu dał Rydzykowi odpór.

Teraz postawa Jarosława Kaczyńskiego też nie jest jasna. Raz to mówi, że to najlepsza pora, by zaostrzyć ustawę. Raz to głosuje za procedowaniem projektu dopuszczającego aborcję z przyczyn społecznych. Oczywiście to pic na wodę, bo wynik był mu znany wcześniej, ale gest jest gestem.

Chwilę potem bratanica Kaczyńskiego wzbudza aplauz feministek i „Wyborczej", opowiadając się na łamach prasy karnowskiej przeciwko projektowi ustawy i za in vitro. Przypadek? Że niby tak sama z siebie? Nie, cudów nie ma. Marta Kaczyńska mogłaby od siebie pisać o wychowywaniu dzieci lub robieniu makijażu, ale na pewno nie o kwestii rangi stanu. A skoro napisała, co napisała, to widać dostała na to zgodę stryja. Stryj pewnie uznał, że socjalny elektorat PiS jest zakazowi niechętny.

Prezes ma też kontakt z Episkopatem. Tam zaś biskupi boją się, że gdy Polska przyklepie średniowieczne uregulowania, to wkurzy się papież. Nie, żeby coś powiedział oficjalnie, ale posunąć tego bądź innego hierarchę może w każdej chwili. I po co im to?

I nade wszystko prezes wie, że ideologiczny elektorat zostanie przy PiS nawet jak zakaz aborcji nie przejdzie. Bo niby przy kim?

A gdyby redaktor-dyrektor marudził, to zawsze znajdzie się jakaś dotacja czy inne unijne dofinansowanie do zabrania.

Tadeusz Jasiński, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Metafizyka PiS
Draństwo ABW: Co ma piernik do wiatraka?
Opinia: spotkanie Papieża i Patriarchy zostanie skrytykowane przez polityków
ABW po was też przyjdzie
Azja ma swojego Trumpa
Tagi:
aborcja, in vitro, Prawo i Sprawiedliwość, Gazeta Wyborcza, Tadeusz Rydzyk, Marta Kaczyńska, Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz