Opinie
Krótki link
3790
Subskrybuj nas na

Amerykańskie siły zbrojne są w stanie „zabijać i niszczyć”, a nie osiągać polityczne cele, i dlatego nie mogą być nazywane najlepszymi na świecie, pisze magazyn "The Nation".

Prezydent USA Barack Obama, występując w tym roku z przemówieniem dla Kongresu, nazwał amerykańskie wojska „najpotężniejszą siłą bojową w historii”. W 2001 roku z podobną wypowiedzią wystąpił George W. Bush.

„W ciągu tych lat, które upłynęły pomiędzy tymi dwoma momentami wzniosłej retoryki, Stany Zjednoczone wzięły udział w dziewięciu konfliktach. I oto właśnie taki rekord ustanowiła najpotężniejsza siła bojowa w historii USA: zero zwycięstw, dwie porażki, a siedem skończyło się «niczym»” — zaznacza autor artykułu Nick Turse.

Emerytowany pułkownik USA, profesor historii Andrew Bacevich, komentując „przygnębiające” dane analityczne Dowództwa Operacji Specjalnych USA (SOCOM), zwraca uwagę, że choć tacy politycy jak Hillary Clinton mówią, że podobno Stany Zjednoczone mają „największe siły zbrojne”, milczą na temat, co właściwie udało się osiągnąć Waszyngtonowi poprzez jego inwazje.

Kolejnym wymownym dowodem niedoskonałości amerykańskich sił zbrojnych stało się, na przykład, niedawne wstrzymanie eksploatacji 10 myśliwców piątej generacji F-35 z powodu wykrytych defektów. O tym poinformowała pod koniec ubiegłego tygodnia stacja telewizyjna CNN.

Decyzja o czasowym zawieszeniu eksploatacji została podjęta miesiąc po deklaracji, że myśliwce są „zdolne do walki”. Jednak, według danych stacji, ujawniono, że „materiał izolacyjny w układzie chłodzenia zbiorników paliwa łuszczy się i kruszy”. Siły Powietrzne USA nazwały podjęte środki „czasowym wstrzymaniem lotów”. Wady wykryto w sumie w 57 samolotach. 15 z nich zostało oddanych na zbrojenie, a 10 uznano za gotowe do walki.

Pentagon planuje w przyszłości wydać do 400 miliardów dolarów na zakup 2,5 tysiąca samolotów F-35. Tylko w 2017 roku zaplanowano zakup 63 maszyn za kwotę ponad 8 miliardów dolarów. Twórcy samolotu zderzyli się z wieloma trudnościami, wydali setki miliardów dolarów więcej, niż planowano, i spóźnili się z wprowadzeniem samolotów do eksploatacji co najmniej o siedem lat.

Komentator wojskowy, emerytowany pułkownik Wiktor Baraniec na antenie radia Sputnik zauważył, że amerykańscy eksperci w rzeczywistości chcieli przechytrzyć naukę.

„Amerykanie chcieli przechytrzyć i prawa fizyki, i jeden z najważniejszych problemów lotniczych związanych z wytrzymałością zbiorników paliwowych. Zamiast zrobić je z metalu, oni wykonali je z materiałów kompozytowych, które mają jedną ważną właściwość — przy dużych przeciążeniach zaczynają się kruszyć. I teraz ich konstruktorzy i inżynierowie łamią sobie głowy, co robić — czy nadal trzymać się linii kompozytowych baków, czy przejść na np. zbiorniki tytanowe. Ale zmusi to do przerobienia całego przemysłu producentów baków, a to jest bardzo ponura i kosztowna sprawa, i zwiększa cenę samolotu” — powiedział Wiktor Baraniec.

Według Wiktora Barańca ujawnienie podobnych faktów nie może nie wpłynąć na reputację F-35 u potencjalnych nabywców.

Jest to bardzo poważny sygnał. Nikt nie będzie chciał kupować trefnego produktu, chociaż i dobrze rozreklamowanego. Nie chcę tutaj być złośliwym i mówić, że wszystkie F-35 należy wyrzucić na śmietnik — dzisiaj wszystko zostanie ukierunkowane na to, aby rozwiązać problem. Ale oni sami sobie porządnie popsuli reputację z tym samolotem, który jest u nich obecnie reklamowany jako produkt wojskowy „numer jeden” — podsumował analityk wojskowy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Na Zachodzie uznali, że F-35 nie ma szans przeciwko Su-35
National Interest: F-35 może okazać się łatwym celem dla rosyjskiej tarczy
Amerykanka oskarżona o próbę przemytu silników dla F-35 do Chin
Fiscal Times: „mózg” F-35 ma poważne problemy
Opinie o F-35: nie trzeba wycinać lasu skalpelem, a operacji robić toporem
Tagi:
F-35, siły zbrojne, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz