13:41 25 Wrzesień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 13°C
Na żywo
    Otwarcie mostu na trasie Kaliningrad - Mamonowo - granica RP w 2014 roku.

    W czyich interesach zamarł polsko-rosyjski Mały Ruch Graniczny?

    © Sputnik. Igor Zarembo
    Opinie
    Krótki link
    Irina Czajko
    334831065

    „Są ważne przyczyny związane z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa narodowego Polski".

    Jak wiadomo, na początku lipca czasowo zawieszono Mały Ruch Graniczny między Polską a Rosją. Argumentem dla takiej decyzji była troska o bezpieczeństwo kraju w trakcie szczytu NATO w Warszawie i Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Wydarzenia te dawno przebrzmiały, a słowo „czasowo" w tajemniczy sposób również zniknęło. Zaskoczonym polskim obywatelom, którzy prowadzili interesy na Warmii i Mazurach oraz Pomorzu, i którzy z niecierpliwością oczekiwali ponownego otwarcia MRG z Rosją, odpowiedziano, że „ są ważne przyczyny związane z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa narodowego Polski". Ten temat  korespondentka radia Sputnik Irina Czajko poruszyła w rozmowie z Tomaszem Omańskim, redaktorem naczelnym portalu internetowego Polska-Kaliningrad.

     — 5 października w Olsztynie odbędzie się forum w sprawie współpracy obwodu kaliningradzkiego w Federacji Rosyjskiej z przygranicznymi województwami RP. Uczestnicy forum wezmą udział w debatach o transgranicznej współpracy Polski i Rosji do 2020 roku. Czy zdaniem Pana znajdzie się czas na omówienie Małego Ruchu Granicznego?

     — Po pierwsze, cieszy bardzo fakt, że to forum w ogóle się odbędzie. Jest to niewątpliwie bardzo pozytywne, bo w ostatnich miesiącach mamy taką sytuację, że tej współpracy między naszymi krajami jest coraz mniej. Niewątpliwie temat małego ruchu granicznego będzie na tym forum omawiany, ale strona i rosyjska porozmawiają o tym, i w zasadzie to niewiele zmieni. Ponieważ przedstawiciele rządu polskiego nie będą obecni na tym forum. To wszystko pozostaje, zatem, w kategorii pobożnych życzeń. Forum nie przyniesie żadnego przełomu w sprawie MRG

     — Prezes Związku Sadowników Polski pan Mirosław Maliszewski w trakcie Wschodniego Kongresu Gospodarczego w Białymstoku powiedział: „Tuż przy granicy mieliśmy ogromnego partnera, który coraz więcej kupował, coraz więcej płacił za polskie produkty spożywcze." I dalej podkreślił: „Należałoby wrócić do rozmów handlowych z Rosją, trzeba odłożyć politykę i zająć się problemami gospodarki." Co Pan na to?

    — Te słowa jednoznacznie wskazują na to, że w Polsce dalej nie brakuje ludzi rozsądnych, ludzi mądrych.  Wszystkim przedsiębiorcom, sadownikom, rolnikom, którzy ucierpieli na skutek embarga, należałoby powiedzieć tak naprawdę, za o oni płacą. Co Polska osiągnęła w zamian tych sankcji, na których stracili polscy rolnicy, polscy sadownicy? Polska nic nie osiągnęła. Polska płaci za swoje ślepe poparcie dla Stanów Zjednoczonych bezpośrednio i pośrednio dla reżimu w Kijowie, który też jest reżimem marionetkowym, zainstalowanym przeze rząd Stanów Zjednoczonych. Tak wygląda sytuacja.

    Polska popiera to, co więcej, jest w awangardzie poparcia dla działań amerykańskich w Europie Wschodniej. Rząd w Warszawie nawołuje i wręcz błaga Amerykanów, aby zainstalowali w Polsce swoich żołnierzy. W tej chwili mamy już takie deklaracje, że w mieście Orzysz (123 km. od granicy z obwodem kaliningradzkim) będzie stacjonować 800 żołnierzy USA wraz ze sprzętem. To wszystko jest tym, co Polska osiągnęła.

    Czy naszym sadownikom i rolnikom potrzebni są żołnierze Stanów Zjednoczonych w Polsce, którzy mają dbać o ich bezpieczeństwo? To jest argumentacja, która urąga zdrowemu rozsądkowi. I to jest cena, którą nasi przedsiębiorcy polscy, nasi rolnicy muszą płacić, żeby coś takiego się odbywało. Rynek rosyjski, według mnie, jest już dla polskich sadowników stracony raz i na zawsze.

    Nawet, jeśli wyobrazilibyśmy sobie taką sytuację, że po upływie paru lub parunastu lat embarga i sankcji nie będzie, to okaże się nagle, że w Rosji są swoje sady, swoje jabłka, cebula, marchewka itd. I wcale nie gorsze, niż te nasze polskie. I odpadnie potrzeba importu dużych ilości owoców i warzyw z zagranicy.

     — Jaka była reakcja mieszkańców przygranicznych powiatów i województw na decyzję rządu o zawieszeniu Małego Ruchu Granicznego?

     — Ludzie byli zbulwersowani, zniesmaczeni. Jak już mówiłem, te argumenty dotyczące rzekomego niebezpieczeństwa, pozostawiam ocenie słuchaczy i czytelników, czy to się trzyma kupy. Minister spraw wewnętrznych Polski mówi, że te przyczyny jeszcze nie ustąpiły, że to niebezpieczeństwo grozi nam ze strony Rosji. Gdzie logika z tym niebezpieczeństwem?  Przecież Rosja nie ma zamiaru nikogo podbijać, czy atakować swoich sąsiadów. Z tego zdaje sobie sprawę wielu Polaków, ale ta machina propagandowa codziennie karmi nas w Polsce taką „trawą" propagandową najniższej jakości,  że jakoby już, już jutro Rosja nas napadnie, że są plany itd. Ta machina propagandowa robi swoje i są ludzie, którzy, niestety, poddają się temu i obawiają się, że Rosja Putina nas zaatakuje. To jest i śmieszne i żałosne.

     — Jaka jest Pana wizja relacji polsko-rosyjskich?

    — Trzeba będzie rozsądnie spojrzeć na całokształt sytuacji i poczekać. Czas pokaże. Niestety, obawiam się, że na Kremlu już od dawna wiedzą o tym, że w Warszawie nie ma z kim rozmawiać. W związku z czym, z nikim się nie rozmawia. Stosunki polsko- rosyjskie i krótko i długofalowo są nienajlepsze. Chociaż, po pewnym czasie Warszawa może troszeczkę zmieni retorykę, ale czy Moskwa zechce znowu przyjaźnić się z nami, w to wątpię.

    Zobacz również:

    MSZ Rosji nie widzi powodu, by zawieszono MRG między Polską a obwodem kaliningradzkim
    Polska straci 1,5 mld zł w wyniku zawieszenia MRG z Rosją
    Tagi:
    mały ruch graniczny, Kaliningrad, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz