12:33 20 Październik 2018
Na żywo
    Protest kobiet

    CzarnyProtest: pojawiło się słowo "kompromis"

    © Zdjęcie: Maria Strelbicka
    Opinie
    Krótki link
    Jekaterina Biespałowa
    237

    W poniedziałek w Warszawie i w innych polskich miastach odbyły się masowe protesty przeciwko ustawie ws. aborcji. Zapraszamy do lektury wywiadu z Marią Strzelbicką, uczestniczką manifestacji w Warszawie.

    — Co się wczoraj działo? Czy wielu było uczestników? Jak długo tam byłaś?

    — Wczoraj masowy protest w Warszawie rozpoczął się o godz. 8:30. W tym czasie grupa ludzi zebrała się na skrzyżowaniu Marszałkowskiej ze Świętokrzyską w centrum miasta. Początkowo było około 30 osób, ale potem ludzi zaczęło przybywać. Po pół godzinie na piechotę poszliśmy pod siedzibę PiS-u, dokąd szliśmy mniej więcej 40-50 minut spokojnym marszem głównymi ulicami. Kiedy dotarliśmy pod biuro, rozpoczął się miting, wykrzykiwano hasła przez megafon, zwracano się do członków partii, było wielu przedstawicieli mediów. Tutaj też przyszło dużo ludzi, których nie było na Marszałkowskiej. Przyszło bardzo dużo uczniów z gimnazjów i liceów, dużo młodzieży.

    Później pojechałam do mojej dzielnicy, w której wszyscy głosują na PiS. Tam na głównej ulicy  też zorganizowaliśmy niewielką manifestację. Było nas 6 osób. Rozdawaliśmy ulotki, zapraszaliśmy wszystkich na finał strajku na Plac Zamkowy. W tym czasie w całym mieście odbywały się różne akcje, np. w samym centrum w pobliżu wieżowca zebrały się dziewczyny i zrobiły happening „znikające kobiety”: padały na ziemię, stały, trzymały się za ręce. Następnie  Agnieszki Graff, jednak z głównych feministek felietonistek, czytała fragmenty swoich felietonów poświęconych aborcji.

    Kulminacją była manifestacja na Placu Zamkowym. W sumie, według szacunków mediów, przyszło około 30 tys. ludzi. Plac był wypełniony po brzegi, pomimo deszczu. Na około pięć minut uczestnicy protestu zablokowali ruch przy Placu Zamkowego, zagradzając przejazd w tunelu ogromnym czarnym banerem z napisem „granica pogardy”. Robili zdjęcia. Baner do tej pory wisi nad tunelem, nikt go nie zdjął.

    Odbyła się też kontrmanifestacja, w której uczestniczyło około 7 lub 8 osób. Stały po środku placu przy kolumnie Zygmunta, obok dwóch kordonów policji.

    Po mniej więcej 1,5 godzinach ludzie zaczęli przemieszczać się w stronę Sejmu. Demonstranci zatrzymali się w pobliżu Pałacu Prezydenckiego, gwizdali, krzyczeli do prezydenta i kierowali się w stronę Sejmu. O ile mi wiadomo, pod Sejmem akcja zakończyła się między godziną 20 a 21.

    — A jak mężczyźni reagują na to, co się dzieje? Czy dużo było mężczyzn na demonstracji?

    — Mężczyzn było bardzo dużo. Kilku z kawiarni rozdawało gorące napoje. Byli też mężczyźni, którzy sami przygotowali i przywieźli gar zupy, a jeden — kanapki. W ten deszcz nie można było zabrać ze sobą dziecka, dlatego wielu mężczyzn zostało w domu z dziećmi. Wczoraj podczas finału strajku jedną czwartą uczestników stanowili mężczyźni. I w innych akcjach też stanowili liczne grono.

    — Czy można zadać ci osobiste pytanie? Dlaczego wzięłaś udział w proteście? Masz dziecko, nie planujesz powiększenia rodziny. Jeśli kobieta planuje swoją rodzinę, może w różny sposób do tego podejść, nie musi poddawać się aborcji.

    — Obecnie chodzi nie tylko o aborcję, ale o to, że do władzy doszła ultraprawica bardzo silnie związana z Kościołem katolickim, który ingeruje w edukację, opiekę zdrowotną, w absolutnie wszystkie dziedziny życia. Jeśli przepchną ten projekt, to zrozumieją, że zdołają przeforsować absolutnie wszystko. Już pojawiły się głosy, by zakazać pigułek antykoncepcyjnych. To projekt posłów ze skrajnej prawicy. Dlatego jest to ważne, bo, po pierwsze, jesteśmy matkami, mamy dzieci, córki, a po drugie – jeśli uda im się przeprowadzić tę projekt, to poczują siłę, z którą później nie będziemy w stanie walczyć.

    — Co dalej? 

    — Biorąc pod uwagę to, co już od 3-4 dni pokazują media, prorządowe oraz bardziej niezależne, posłowie, którzy głosowali za przyjęciem tego projektu już zaczynają się wycofywać, zaczynają mówić, że potrzebny jest kompromis. Rozumiemy, że prawdopodobnie ten projekt po prostu utknie w komisji. Kolejny Sejm wygrzebie go z komisji, zagłosuje przeciwko i wyrzuci. Jeśli będzie to inny Sejm pod względem rozkładu sił politycznych.

    Zobacz również:

    Niedyplomatyczne wypowiedzi dyplomaty Waszczykowskiego
    Polski Sejm rozpatruje projekt ustawy o „kłamstwie wołyńskim"
    Kolejka do życia w Polsce - fala cudzoziemców z Ukrainy zalewa kraj
    Tagi:
    aborcja, CzarnyProtest, akcja protestacyjna, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz