02:49 22 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Aleksander Kwaśniewski

    Banderowski kac Kwaśniewskiego

    © AFP 2017/ Filippo Monteforte
    Opinie
    Krótki link
    Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    33128562794

    Aleksander Kwaśniewski z Władimirem Putinem ma ostro na pieńku. I to od dawna. U Petro Poroszenki natomiast cieszy się olbrzymim prestiżem. Nic dziwnego, skoro jest gorącym orędownikiem, tego, co się aktualnie na Ukrainie wyprawia.

    Maciej Wiśniowski
    © Zdjęcie: Igor Motowiłow
    Czytając i słuchając ostatnich, ale nie tylko, wypowiedzi byłego prezydenta Polski na temat Ukrainy i Rosji zarazem, mam ochotę krzyknąć mu, od serca, po przyjacielsku prosto do ucha: Olek, co Ty do jasnej cholery wyprawiasz?! Whisky już Ci całkowicie postrzeganie świata wypaczyła?

    Dziewięć lat temu, gdy Fakty TVN zademonstrowały publicznie nagranie z „niezbyt płynnym wykładem Kwaśniewskiego na Ukrainie", Aleksander Kwaśniewski tak to wyjaśniał „Faktom": "Może wypiłem jeden kieliszek wina, a może dziesięć. Jestem wolnym człowiekiem". Ale chyba jednak zapomniał, że wolny człowiek odpowiada za to, co robi i co mówi. Mnie się wydaje, że mój młodszy kolega z czasów tworzenia SdRP, a potem SLD, którego znam jeszcze z rządu Mieczysława F. Rakowskiego, nadal nie do końca wytrzeźwiał i nie bardzo do końca wie, co robi i mówi. I tych wypitych kieliszków, zwłaszcza na Ukrainie, jest zdecydowanie za dużo.

    Mam ambiwalentny stosunek do Kwaśniewskiego. Z jednej strony cenię sobie i to bardzo, lata jego zdublowanej prezydentury. To były lata politycznej prosperity dla Polski, mimo sporych konfliktów wewnątrz SLD, stanowiącego jego zaplecze polityczne. Trudny egzamin panowania nad państwem Kwaśniewski przeszedł nader pomyślnie. Doprowadził skutecznie Polskę do Unii Europejskiej.

    Aleksander Kwaśniewski i Zofia Bąbczyńska-Jelonek - Targi Rolnicze w Baszkowicach
    © Zdjęcie: Jerzy Baranowski (archiwum)
    Aleksander Kwaśniewski i Zofia Bąbczyńska-Jelonek - Targi Rolnicze w Baszkowicach
    Z drugiej strony, zaangażowanie się Kwaśniewskiego w „pomarańczową rewolucję" na Ukrainie, budziło moje największe zdziwienie. Wybory prezydenckie 2004r. na Ukrainie wywołały ostre protesty. Na prośbę polityków opozycji z grupy Juszczenki, Aleksander Kwaśniewski podjął się roli mediatora. Mniej było w nim jednak mediatora, a więcej stronnika Juszczenki. Od tego czasu można datować narastającą niechęć Kwaśniewskiego do Rosji i jej prezydenta. Czas pokazuje, że Kwaśniewski nie tylko nie rozumie Rosji, ale już zupełnie nie rozumie tego, co się na Ukrainie faktycznie dzieje. I to mnie zdumiewa najbardziej.

    Przez lata uczestniczyłam w Baltic Bussines Forum w Świnoujściu, ukierunkowanym przede wszystkim na Wschód. Politycy, ministrowie, czy oligarchowie Ukrainy często byli gośćmi tego forum, tak samo jak Aleksander Kwaśniewski. Więc nie może udawać, że nie wie, jaka była i jest nadal Ukraina. Nikt nie ukrywał, że Ukraina to cztery niezintegrowane, kulturowo i mentalnie różne obszary: ciążący ku Rosji autonomiczny Krym, prorosyjskie regiony wschodnie z etnicznymi Rosjanami, prozachodnia zachodnia Ukraina i centrum kijowskie ze skorumpowaną do cna władzą i polem walk oligarchów.  

    Z europejskiego mentora i doradcy, Aleksander Kwaśniewski stał się z biegiem czasu członkiem oligarchicznej Ukrainy i zaczął być reprezentantem jej interesów.

    W rozwiązywaniu konfliktu na Ukrainie Kwaśniewski nie widzi Rosji, lecz wyłącznie presję Niemiec, Francji, całej UE oraz USA. Niedawno sugerował: „Jeśli ta presja będzie osłabiona, a jest osłabiona choćby przez działania premiera Węgier Viktora Orbana, to wtedy należy się spodziewać, że Putin zdecyduje się iść dalej i otworzyć sobie drogę na Krym. Oni pójdą na Mariupol, a wówczas mamy dalszy ciąg tej wojny i wielkie pytanie do Zachodu, jak chce zareagować na złamanie słowa, które było dane". Już to ostatnie zdanie całkowicie ujawnia, że nasz ex-prezydent, ani Rosji, ani Putina i jego stosunku do Ukrainy — nie pojmuje ni w ząb.

    Aleksander Kwaśniewski jest różnymi więzami powiązany z Ukraina, są to więzi nie tylko polityczne, ale i biznesowe. Dwa nazwiska: Pinczuka i Kuczmy — mocno kotwiczą Kwaśniewskiego na Ukrainie. Wiktor Pinczuk, zięć b. prezydenta Leonida Kuczmy, ukraiński oligarcha z branży gazowo-naftowej, inwestujący też w media, uchodzi za jednego z najbogatszych ludzi w Europie. Jego teść reprezentuje oficjalnie rząd Ukrainy w mińskich rozmowach.  Gdyby nie pomoc finansowa, Pinczuka, Fundacja Kwaśniewskiego „Amicus Europae" nie miałaby środków na swoją działalność. W 2006 r. był on jedynym poważnym donatorem fundacji, przekazując na jej konto blisko milion zł. Ciekawostką jest też fakt, że od tamtych lat po chwilę obecną — członkiem fundacji Kwaśniewskiego jest Adam Daniel Rotfeld, członek….rządowego Polsko-Rosyjskiego Centrum Porozumienia i Dialogu.

    Innymi więzami łączącymi Kwaśniewskiego z Pinczukiem jest fundacja oligarchy: Yalta Europe Strategy (YES), gdzie Kwaśniewski piastuje funkcję szefa rady nadzorczej. W radzie zasiadają też b. szef Parlamentu Europejskiego Patrick Cox szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Wolfgang Ischinger, b. wysoki przedstawiciel do spraw wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa i sekretarz generalny Rady Unii Europejskiej — Javier Solana, oczywiście fundator-oligarcha Wiktor Pinczuk i inni.

    Majdan Niezależności w Kijowie
    © Sputnik. Andrei Stenin
    Do 2014 r. coroczne szczyty YES odbywały się na Krymie, tegoroczny, 13-ty zorganizowano z konieczności w Kijowie. Przeglądając listę prelegentów tego spotkania ze zdziwieniem odnotowałam aż dwóch tajniaków z CIA, którzy byli kolejno sekretarzami obrony USA — Roberta Gatesa i Leona E. Panettę, rusofoba, b. sekretarza NATO Andersa Fogha Rasmussena i Carla Bildta, b. szefa szwedzkiej dyplomacji, który razem z Radkiem Sikorskim pracował nad wejściem Ukrainy do UE. Ryszard Czarnecki z PiS, jako członek Parlamentu Europejskiego też trafił na listę prelegentów.

    Przy takim gronie chętnych do budowania przyczółku USA przy zachodniej granicy Rosji, trudno oczekiwać od Kwaśniewskiego racjonalnych ocen sytuacji na Ukrainie czy relacji ukraińsko-rosyjskich.

    Zgodnie z założeniami, YES jest „otwartym forum wymiany poglądów, które pozwalają uczyć się na najlepszych praktykach międzynarodowych. (…) Proponuje i promuje konkretne rozwiązania polityczne". Więc nie dziwmy się wydarzeniom na Ukrainie, skoro praktyki politycznej podczas szczytu YES uczą przedstawicieli ukraińskiego rządu z prezydentem na czele… agenci CIA. I to dzięki m.in. Kwaśniewskiemu!

    Miesiąc przed wydarzeniami na kijowskim Majdanie, w styczniu 2014r. Aleksander Kwaśniewski wszedł w skład tzw. kolegium dyrektorów ukraińskiej spółki naftowo-gazowej Burisma Holding, która posiada 30% rynku prywatnych producentów gazu ziemnego na Ukrainie. Trzy miesiące później, w kwietniu 2014r. do tego grona dołączył syn wiceprezydenta USA — Hunter Biden.

    Na stosunek Kwaśniewskiego do Ukrainy i Rosji zwróciłam baczniejszą uwagę po jego rozmowie z red. Sławomirem Sierakowskim (28 września), w której lamentował nad możliwością wygrania przez Donalda Trumpa wyborów prezydenckich w USA. „Bo reset z Rosją i pewien zachwyt dla Putina to, w moim przekonaniu, dramatyczny fakt dla Ukrainy. Uważam, że jego prezydentura może mieć pierwszą ofiarę w postaci suwerenności Ukrainy. To też zła wiadomość dla Mołdawii, Zakaukazia", uważa Kwaśniewski.

    Woli zdecydowanie Hilary Clinton, która będzie „kontynuatorką linii Billa Clintona, Baracka Obamy", a kontynuacja tej polityki, to „zimne relacje z Rosją, poparcie dla NATO, duże wsparcie dla Ukrainy, duża pasywność w kwestii UE". Trudno, by kolega „w biznesie" syna wiceprezydenta USA, miał akurat inne zdanie!

    Trzeba przyjąć, że Aleksander Kwaśniewski w sprawach Ukrainy reprezentuje stanowisko amerykańskich „demokratów", a uregulowanie kryzysu na wschodniej Ukrainie i jej autentyczne problemy, właściwie go nie interesują, poza utratą możliwości organizowania kolejnego spędu YES na Krymie.

    Zadziałał tu klasyczny syndrom determinizmu ekonomicznego, uwarunkowania ludzkich zachowań i postaw przez czynniki ekonomiczne, co chyba najpełniej oddaje twierdzenie klasyka lewicy, (ale nie tej „kawiorowej"), Karola Marksa, że „byt kształtuje świadomość".  

    Zwłaszcza, gdy ma rekwizyty w postaci pieniędzy i whisky.

    Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Sen Jerzego Urbana. Spełniony
    Ukraina poinformowała o planie odbudowy Donbasu na koszt Rosji
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
    Ukraina: Polska wstrzymuje dostawy gazu
    Tymoszenko: Ukraina może „zniknąć z powierzchni ziemi”
    Ukraina nie pozwoliła Rosji na budowę gazociągu po dnie Bałtyku
    Rusofobia daje radość z życia
    Tagi:
    Yalta Europe Strategy, Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, SLD, TVN 24, NATO, CIA, Hunter Biden, Sławomir Sierakowski, Wiktor Pinczuk, Karol Marks, Donald Trump, Hillary Clinton, Wiktor Juszczenko, Radosław Sikorski, Viktor Orban, Władimir Putin, Aleksander Kwaśniewski, Mołdawia, Krym, Donbas, Francja, Niemcy, USA, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz