07:41 17 Październik 2018
Na żywo
    Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow i sekretarz stanu USA John Kerry

    Pentagon i Obama nie mogą uzgodnić pozycji ws. Syrii. Czy uda się to nowemu prezydentowi?

    © Sputnik . Iliya Pitalev
    Opinie
    Krótki link
    1230

    Rosja i USA nie zdołają osiągnąć przełomowego porozumienia ws. Syrii do zakończenia kampanii wyborczej w Ameryce – uważa szef Komitetu Międzynarodowego Rady Federacji Konstantin Kosaczew.

    Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow i sekretarz stanu USA John Kerry w trakcie rozmów wielokrotnie znajdowali wspólną płaszczyznę porozumienia w sprawie Syrii. Ale jak tylko Kerry zabierał się do realizacji zawartych porozumień, z Waszyngtonu napływały jakieś zmiany lub wyznania, że porozumienia nie są realizowane, twierdzi Kosaczew.

    W wyniku Rosja raz za razem ma do czynienia z sytuacją, gdy amerykańskie gałęzie władzy i agencje mają różne przepisy na rozwiązanie syryjskiego kryzysu. Swoją opinią na temat tego, dlaczego amerykańska administracja nie może skoordynować swego stanowiska podzielił się w wywiadzie ze Sputnikiem politolog, publicysta czasopisma „Ekspert” Kework Mirzojan.

    Damaszek, Syria
    © AFP 2018 / Abd Doumany
    — Problem polega na tym, że Pentagon uważa prezydenta Obamę za słabeusza, twierdząc, że nie może on podejmować trudnych decyzji. W wyniku stale wycofuje się, co szkodzi interesom Stanów Zjednoczonych. Pentagon już od dawna domaga się od Obamy rozpoczęcia operacji wojskowej w Syrii, podczas gdy politycy doskonale zdają siebie sprawę z całego awanturnictwa i niebezpiecznych konsekwencji takich działań.  Natarczywość wojskowych w zasadzie doprowadziła do konfliktu z Białym Domem. Tak poważnego, że Obama nawet zakazał, by wspominano w jego obecności o możliwości wojny w Syrii. Ale teraz Pentagon czuje, że Obama jest słaby, że o niczym nie decyduje, i próbuje coś robić za jego plecami. Na obecnym etapie syryjskiego konfliktu za rozmowami z Rosją aktywnie opowiada się sekretarz stanu Kerry, który włożył w to niemało starań, a Obama go popiera. Ale w wyniku końcowym wszystkie zawarte z takim trudem porozumienia spaliły na panewce, bo administracja Obamy obecnie, niestety, nie kontroluje resortów siłowych i swoich sojuszników. Dlatego okazuje się, że aktualnie nie ma sensu dogadywać się z obecną amerykańską administracją. Nie dlatego, że mamy zły stosunek do USA, a dlatego, iż w tej rzeczywistości Amerykanie nie są w stanie realizować ustaleń.

    Czy taka sytuacja nie doprowadzi jednak do całkowitego braku zrozumienia między stronami i wdrożenia przez Pentagon  tzw. „planu B” w sprawie Syrii. Pod pojęciem „plan B”, jak wiadomo, kryją się naloty na pozycje wojsk syryjskich. I zbombardowanie pozycji armii Asada pod Dajr az-Zaur na tle takich wiadomości wydają się być debiutem, choć USA nadal uparcie zapewniają, iż był to „przypadkowy błąd”. Wielu analityków zwraca uwagę na to, że Pentagon dopuszcza i analizuje tzw. „eskalację na rzecz deeskalacji”.

    Szef Komitetu Spraw Zagranicznych Rady Federacji Konstantin Kosaczow
    © Sputnik . Aleksander Szalgin
    — Tak, u zbyt wielu w Pentagonie w tej sytuacji swędzą ręce, by przejść do militarnego rozwiązania konfliktu. Dlatego niebezpieczeństwo eskalacji jest rzeczywiście bardzo duże, — ocenił Kework Mirzojan. – Prezydent Putin dał do zrozumienia plutonowym „ultimatum”, że należy w jakiś sposób pohamować histerię i odczekać jakiś czas. Przecież jeśli Amerykanie mimo wszystko zaryzykują naloty na pozycje wojsk syryjskich, m.in. na bazę Hmeimim, gdzie gwarancja, że nie zestrzelą rosyjskiego samolotu? A w odpowiedzi nie zostanie zestrzelony amerykański? Ale jeśli konflikt dwóch mocarstw jądrowych przynajmniej w pewnym stopniu urośnie do poziomu kryzysu kubańskiego, nie sądzę, by europejscy sojusznicy poparli siłowe rozwiązanie Amerykanów. Prawdopodobnie będą mówić, że USA są same sobie winne, że dążyły do eskalacji sytuacji, bo nikt nie chce żyć w świecie, w którym dochodzi do tak ostrej konfrontacji dwóch mocarstw jądrowych.

    Ale przejście do nowej rundy negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi obecnie nie ma sensu. I, pomimo rozgoryczenia z powodu zerwania rozejmu, w tym, że USA na tym etapie wycofały się z negocjacji, można znaleźć coś pozytywnego. Szansa powrotu do jakiegoś przełomowego rozwiązania syryjskiego konfliktu może pojawić się za nowej administracji Białego Domu. Być może ten optymizm jest nadmierny, bo i Clinton, i Trump różnią się bardzo restrykcyjnym podejściem do polityki zagranicznej. Ale następcy Obamy, niezależnie od tego, kto nim zostanie, łatwiej będzie coś zmienić w kwestii syryjskiej, twierdzi Mirzojan.

    — Czy będzie to Clinton, a może Trump – dla Rosji nie ma to zbytniego znaczenia. Najważniejsze, że pojawią się nowi ludzie, który będą nie tylko podejmować, ale i realizować swoje decyzje. Nie demonizowałbym zbyt mocno Hillary Clinton. Ma ona swoje zdanie i ostry punt widzenia na sytuację. Ale kiedy dojdzie do władzy, może zmienić go na bardziej zdroworozsądkowy. Odpowiednio, wraz ze zmianą władz, Pentagon też może zmienić swoją wojującą pozycję. Wówczas będzie nam łatwiej znowu wrócić do dialogu, bo osobiście widzę, że Rosja i USA w Syrii mają wspólny interes: zakończyć wojnę domową. Oczywiste jest to, że każdy na swoich warunkach. Ale wiadomo jedno: ani Rosja, ani Stany Zjednoczone nie chcą bardziej angażować się w syryjską wojnę, chcą stamtąd wycofać się.

    Przecież każdego kolejnego miesiąca zaangażowania Amerykanów w syryjski konflikt, USA tylko przegrywają i bardzo szkodzą swojemu wizerunkowi. Nie wiedzą więcej, na kim mogą polegać, dlatego we wspólnych interesach Rosji i USA leży kompromis w Syrii, podsumował  Kework Mirzojan.

    Zobacz również:

    Francja: Senat kontynuuje prace nad zniesieniem sankcji wobec Rosji
    Bundestag potwierdził plany wprowadzenia nowych sankcji wobec Rosji
    Amerykańscy sportowcy w ciągu roku otrzymali 583 pozwolenia na doping
    Tagi:
    wojna domowa, Donald Trump, Hillary Clinton, Siergiej Ławrow, Barack Obama, Syria, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz