22:26 17 Sierpień 2018
Na żywo
    Wiceadmirał Kułakow

    Wywiad NATO albo spanikował, albo jest do niczego

    © Zdjęcie : Russian Defense Ministry
    Opinie
    Krótki link
    91270

    NATO niedawno poinformowało, że Rosja rzekomo wysłała do Syrii w celu wspierania swoich działań w tym regionie „całą swoją Flotę Północną i większą część floty na Bałtyku".

    Dyplomata, którego nazwiska nie podano, oświadczył w wywiadzie dla agencji Reutera, że jest to największa operacja w zakresie rozmieszczania sił od czasów „zimnej wojny". Według niego takie rozszerzenie obecności u wybrzeży Syrii pozwoli Rosji zwiększyć liczbę samolotów w tym regionie i w ciągu dwóch tygodni rozpocząć końcową operację powietrzną w Aleppo.

    Jednak konkretnych dowodów przedstawiciel NATO nie przytoczył.

    NATO oświadczyło też, że zamierza obserwować ruch rosyjskich okrętów na Morzu Śródziemnym. Jak poinformował RIA Novosti przedstawiciel sojuszu, wyprawa grupy lotniskowej „nie napawa pewnością, że Rosja zmierza w kierunku rozwiązania politycznego konfliktu w Syrii".

    W Internecie pojawiło się nagranie wideo lotniskowca i towarzyszących mu okrętów marynarki wojennej Rosji, która wpłynęły do kanału La Manche. Na nagraniu widać, że okrętom towarzyszy fregata norweska. Wśród rosyjskich okrętów są: lotniskowiec „Admirał Kuzniecow", „Piotr Wielki", „Siewieromorsk" i „Wiceadmirał Kułakow" oraz statki pomocnicze. Serwis prasowy Floty Północnej podał, że wyprawa została przedsięwzięta zgodnie z planem szkolenia bojowego krajowej marynarki wojennej.

    Komentator do spraw wojskowości Wiktor Baraniec w wywiadzie dla radia Sputnik wypowiedział się na ten temat. Podkreślił, że oświadczenia niewymienionego z nazwiska dyplomaty są co najmniej bezpodstawne:

    „Mam wrażenie, że albo dyplomata był zdenerwowany, gdy składał swoje oświadczenie, albo też wywiad Sojuszu Północnoatlantyckiego jest do niczego. Zaledwie kilka miesięcy temu w siedzibie NATO w Mons, w Belgii, jeden z admirałów oświadczył oficjalnie podczas briefingu, że do składu rosyjskiej Floty Północnej należy 45 łodzi podwodnych, dieslowych i o napędzie atomowym, i 39 okrętów nawodnych. Co w zasadzie niezbyt odbiega od rzeczywistości. Gdyby cała ta armada, włącznie ze statkami pomocniczymi, wpłynęła na Morze Śródziemne, to nasze okręty, w tym również podwodne, byłyby przyparte do siebie ciaśniej niż szprotki w puszce. Jednakże prawdą jest, że 15 października w kierunku Morza Śródziemnego wyruszył zarówno „Admirał Kuzniecow", „Piotr Wielki", jak też towarzysząca im grupa okrętów wojennych. Udają się one tam bynajmniej nie w celach turystycznych. Chodzi bowiem o zwiększenie zgrupowania naszych okrętów, już znajdujących się u wybrzeża Syrii, i zabezpieczenie ich od strony powietrznej, oraz, ewentualnie, zaatakowanie terrorystów" — powiedział Wiktor Baraniec.

    Zdaniem eksperta do spraw wojskowości pewne zadania na Morzu Śródziemnym są już postawione wobec rosyjskich okrętów, jednakże charakter tych zadań może się zmienić w zależności od sytuacji w Syrii.

    „Musimy zabezpieczyć zarówno port Tartus, jak też bazę lotniczą Hmeimim w pełnym zakresie. Ponadto rozwija się sytuacja w syryjskim Aleppo i w irackim Mosulu. W Sztabie Generalnym już założono, że gdy z Mosulu zaczną uciekać terroryści, to ruszą oni w kierunku Aleppo, aby połączyć tam siły. Nasze okręty płyną tam po to, by przeciąć im drogę ucieczki. Ponadto nie przeszkodzą one nam także w przecinaniu dróg dostarczania amunicji terrorystom, którzy utkwili w Aleppo" — podkreślił Wiktor Baraniec.

    Zobacz również:

    W Bremie spłonęło 15 ciężarówek Bundeswehry
    Ławrow o sankcjach i polepszeniu stosunków USA z Kubą
    Krym: nieznani sprawcy zrzucili Lenina z postumentu
    Syryjska armia odbiła jednostkę obrony powietrznej w Aleppo
    Błazen się mści. Strona rosyjskiego MSZ zhakowana
    Tagi:
    flota, NATO, Tartus, Hmeimim, La Manche, Morze Śródziemne, Syria, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz