21:22 22 Styczeń 2018
Warszawa-5°C
Moskwa-10°C
Na żywo
    Antoni Macierewicz podczas spotkania z ministrem obrony Łotwy Raimondsem Bergmanisem, Warszawa 14.03.2016

    Bartłomiej Misiewicz - powrót legendy

    © AP Photo/ Czarek Sokolowski
    Opinie
    Krótki link
    Antonina Świst
    112812

    Ulubieniec ministra obrony narodowej RP Antoniego Macierewicza znowu wyskoczył jak diabeł z pudełka - najpierw okazało się, że wcale nie zawieszono go w obowiązkach w Ministerstwie Obrony Narodowej, ale również wysłano na studia - na zaprzyjaźnionej uczelni ojca Rydzyka w Toruniu.

    Bartłomiej Misiewicz — to nazwisko jest już w Polsce legendą.

    Stało się metaforą partyjniactwa i obsadzania państwowych urzędów ludźmi niekompetentnymi i zupełnie nieprzygotowanymi do pełnienia swoich funkcji, za to będącymi wiernymi żołnierzami Prawa i Sprawiedliwości.

    Bartłomiej Misiewicz najpierw otrzymał posadę rzecznika w Ministerstwie Obrony Narodowej, potem intratną posadę w Polskiej Grupie Zbrojeniowej.

    I mimo, że ma tylko 26 lat i jego kariera zawodowa nie była do tej pory związana z obronnością (pracował w aptece w Łomiankach, co stało się również obiektem powszechnych kpin) — to jego Antoni Macierewicz uznał za godnego zaufania współpracownika.

    Misiewicz już jako młody, 16-letni chłopak związał się z PiS.

    Całymi latami pracował na zaufanie ministra obrony. Był szefem jego gabinetu politycznego. Kiedy został rzecznikiem MON, a potem członkiem rady nadzorczej PGZ, Platforma Obywatelska natychmiast złożyła zawiadomienie do prokuratury: okazało się, że Misiewicz nie miał ani wymaganego wyższego wykształcenia, ani ukończonego kursu, pozwalającego zasiadać w radach nadzorczych spółek.

    Po burzy rozpętanej przez PO Misiewicz zwrócił się o zawieszenie go w obowiązkach w MON.

    Antoni Macierewicz zasugerował opinii publicznej, że tak właśnie się stanie. Tymczasem w zeszłym tygodniu okazało się, ze wcale nie zamierza rezygnować z jego pomocy w ministerstwie.

    Prezydent Polski Andrzej Duda
    © REUTERS/ Eduardo Munoz
    Misiewicz zajmuje się teraz „analizą dezinformacji medialnej zagrażającej bezpieczeństwu państwa".

    W dodatku łaskawy szef MON umożliwił mu uzupełnienie wykształcenia: na inauguracji nowego roku akademickiego na uczelni Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka w Toruniu nowego studenta serdecznie uściskali Antoni Macierewicz oraz Mariusz Błaszczak. Minister obrony stwierdził, że pan Misiewicz będzie pracował tak długo, jak długo da rade pogodzić to ze studiowaniem.

    Misiewicz próbował szczęścia na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Został jednak skreślony z listy studentów. Od 7 lat usiłuje skończyć 3-letnie studia licencjackie — bez skutku.

    Oto ludzie potrzebni polskiej obronności!

    Antonina Świst, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Macierewicz z karabinem na Królewiec?
    Macierewicz znowu straszy Putina
    ABW po was też przyjdzie
    Macierewicz: wojska NATO przyszły na wschodnią flankę dzięki PiS!
    Kolejny polityczny "sukces" ABW. Ale jaja!
    Macierewicz: Egipt sprzedał Mistrale Rosji za dolara
    Iskandery w Kaliningradzie. Macierewicz odpowiada
    Tagi:
    uniwersytet, Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ), MON, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Tadeusz Rydzyk, Mariusz Błaszczak, Bartłomiej Misiewicz, Antoni Macierewicz, Toruń, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz