03:59 11 Grudzień 2019
Kijowski aktywista z plakatem Nie słuchajcie rosyjskiej propagandy

Pogrzeb zachodniego mainstreamu

© AP Photo / Efrem Lukatsky
Opinie
Krótki link
Autor
7651
Subskrybuj nas na

Bierzemy udział w pogrzebie zachodniego mainstreamu. Rusofobiczne ataki przybrały teraz aż tak urojoną formę, że wywołują odwrotny efekt. Zamiast nienawiści wywołują one ciekawość. Zamiast pogardy - podziw.

Ponieważ wszystko to opiera się głównie na próbach zdyskredytowania osobowości Władymira Putina, to okazuje się, że wzrost międzynarodowej popularności rosyjskiego lidera przekształca się w straszną porażkę, auto-da-fe zachodniego dziennikarstwa.

Zachodnie centra monitorowania opinii publicznej odnotowują oznaki dużego niezadowolenia i niepokoju. Wydaje się, że niewidoczne wojska tysięcy zachodnich propagandystów nie są już w stanie wyprodukować wystarczającej ilości jadu, aby zatruć europejską opinię publiczną. Informacja, która płynie „od wrogiej strony”, wydaje się wzbudzać coraz więcej zaufania. Pomimo faktu, że Putin otwarcie nazywany jest zabójcą (stale powtarzana lista jego ofiar: Politkowska, Litwinienko, Niemcow, ofiary katastrofy malezyjskiego Boeinga, bombardowań Aleppo itd.), skorumpowanym (za jego rzekome konta bankowe w rajach podatkowych), agresywnym ekspansjonistą (za „okupację” Ukrainy i „aneksję” Krymu), potencjalnym agresorem (za jego zamiar opanowania republik bałtyckich), okazuje się, że zachodni czytelnicy i widzowie, europejski człowiek z ulicy raczej czuje podziw w stosunku do niego niż odrzucenie.

Na przykład coraz szerszej publice wydaje się coraz bardziej oczywiste, że Rosja stała się decydującym czynnikiem w klęsce tzw. Państwa Islamskiego w Iraku i Syrii. Oznacza to, że Rosja pomogła Europie w walce z międzynarodowym terroryzmem.

A więc Putin jest przyjacielem, a nie wrogiem. „Opłaceni” mordercy Putina nadal pozostali w umysłach czytelników/widzów, ale dla wielu ludzi (i ich liczba rośnie) oni stali się wynalazkiem mediów, nie potwierdzonym żadnymi dowodami, ponadto wyraźnie nie pasującym do rzeczywistości. Bajka o stałej agresji Rosji na Morzu Bałtyckim i w Polsce wpływa tylko częściowo nawet na populację tych krajów, ale wydaje się śmieszna niepracującym milionom Europejczyków. Nikt w Europie nie chce antyrosyjskich sankcje, a wielu z nich nie potrafi pojąć, dlaczego europejscy przywódcy podjęli tę decyzję wbrew własnym interesom gospodarczym.

Ogólnie rzecz biorąc fakty przeczą uprzedzeniom. I wtedy nie pozostaje nic innego, niż zwiększyć dawkę propagandy, aż do manii prześladowczej Joe Bidena, amerykańskiego wiceprezydenta, który oskarżył w telewizji Rosję nawet o to, że ona chce i może „znacząco ingerować” w wynik wyborów prezydenckich. Jest to już strzał do własnej bramki, który pokazuje, że Ameryka stała się ofiarą technologicznej agresji ze strony Rosji. Wiarygodność tego oskarżenia dąży do zera (tym bardziej, że każdy wie, że oskarżenie pochodzi z kraju, który wynalazł „kolorowe rewolucje” w kilkudziesięciu państwach).

Wszystkie serwisy społecznościowe są amerykańskie, wszystkie działają na korzyść Zachodu, ale teraz także one rozpowszechniają sprzeczne informacje. Istnieje RT. W Europie istnieją jeszcze niezależne mózgi. Tak więc faktycznie skończył się monopol informacyjno-komunikacyjny. I oto mainstream rzuca nowy główny nurt ataku: „blokować propagandę” Kremla, biorąc pod uwagę to, że nasza propaganda nie działa jak powinna. Dlatego przede wszystkim trzeba wzmocnić tezę, że wszystko, co pochodzi „z tego kraju”, to propaganda. Drugi punkt: zakazać działania wrogich kanałów, nastręczając im technicznych, politycznych, administracyjnych, prawnych i policyjnych problemów; zatrzymując nieprzyjacielskich dziennikarzy (albo zabijając ich, jak to miało miejsce na Ukrainie); zamykając rachunki bankowe RT w Wielkiej Brytanii; przerywając transmisję radiową i telewizyjną tam, gdzie na antenie pojawiają się kremlowskie herezje.

Jesteśmy świadkami wprowadzania cenzury na Zachodzie, który był dumny ze swojej wolności słowa i pluralizmu. Strony zamieniły się miejscami. Konkurencja idei, nawet bardzo twarda, ale konieczna dla zrozumienia różnic, została zastąpiona zakazem. Na Zachodzie zaczyna działać orwellowskie „Ministerstwo Prawdy”, a jeśli ktoś nie stał się jego częścią, to musi zostać zatrzymany, zniszczony, odsunięty.

Na tym polega właśnie pogrzeb, który widzimy i w którym bierzemy udział. Pogrzeb zasad, które uczyniły Zachód silnym i które teraz wydają się mu przestarzałe.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ukraina: liczne przypadki przemocy wobec dziennikarzy
USA przygotowują litewskich dziennikarzy do walki z „rosyjską propagandą"
Czechy stworzyły jednostkę do walki z „rosyjską propagandą”
Tagi:
Zachód, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz