Widgets Magazine
05:27 20 Wrzesień 2019
Polowanie na czarownice

Kryzys społeczno-polityczny w USA, czyli polowanie na rosyjskie czarownice

© Zdjęcie : Pixabay
Opinie
Krótki link
6290
Subskrybuj nas na

Putin wykorzystuje Donalda Trumpa do „kolorowej rewolucji po amerykańsku"- taki zarzut wysunął jeden z redaktorów gazety „The Washington Post" w swoim artykule „Putin chce wzniecić w USA protesty w europejsko-azjatyckim stylu".

W artykule publicysta „The Washington Post" pisze o tym, że Putin ma zamiar „zemścić się" na Waszyngtonie za „kolorowe rewolucje", które, jego zdaniem, urządzały USA, i pragnie teraz odpłacić się tym samym. Do tego celu rosyjski przywódca wykorzystuje rzekomo Donalda Trumpa, przekonując, że skorumpowane elity nie dopuszczają go do władzy i prowadzą „nieczystą" grę. W ten sposób kandydat autsajder rozsiewa antyrządowe nastroje w amerykańskim społeczeństwie — przekonuje autor artykułu.

Sputnik poprosił o komentarz odnośnie artykułu w „The Washington Post" redaktora naczelnego czasopisma „Rosja w globalnej polityce" Fiodora Łukianowa:

„Wydaje mi się, że nie ma sensu brać na poważnie podobnych wypowiedzi. Jedno jest pewne: świat robi się coraz mniej zrozumiały i sterowny dla tych, którym wydaje się, że mogą i powinni nim sterować. Wyssane z palca teorie o wrogach z zewnątrz i spiskach zdejmują część odpowiedzialności za powstały chaos. To odbywa się wszędzie, ale aż strach patrzeć, że to samo dzieje się dzisiaj w USA. Ameryka zawsze była krajem samowystarczalnym i pewnym siebie. Nigdy nie zniżała się do takich teorii. Dlatego jest to bardzo zadziwiające.

Na Forum Wałdajskim rosyjski prezydent nazwał «zupełnym idiotyzmem» teorię wspierania Donalda Trumpa przez Kreml. Putin argumentował to tym, że USA to «wielka potęga, a nie bananowa republika». A przekonując świat do tego, że Rosja wtrąca się w amerykańskie wybory, Amerykanie potwierdzają tak jakby, że USA reprezentuje poziom właśnie «bananowej republiki». Można mieć różny stosunek do USA, ale Amerykanie nigdy nie mieli kompleksu niższości. A tu nagle pojawia się coś podobnego. Do tego zaczęła się jeszcze «informacyjna przymiarka» istniejących stereotypów, jak, na przykład, kolorowe rewolucje. Sądzę, że to wszystko to tak naprawdę wynik politycznego zakłopotania — nie wiadomo, jak się zachować, kiedy coś idzie nie tak, jak zaplanowano. I zaczyna się wyszukiwanie spisków — uważa Łukianow.

„Putin już niejednokrotnie oświadczał, że Kreml będzie zadowolony z każdego kandydata, który wyrazi chęć poprawienia stosunków z Moskwą. Pojawienie się takiego artykułu jak ten w «The Washington Post» — to reakcja na nieoczekiwane zmiany w amerykańskim społeczeństwie, które zaskoczyły elity. Są one zmuszone działać w stylu «polowań na czarownice», charakterystycznych dla czasów makkartyzmu, gdyż w kampanii prezydenckiej wszystko poszło nie tak, jak miało pójść" — uważa politolog.

„Pojawienie się w wyborach prezydenckich USA takiej kandydatury jak Trump jest fenomenem. Wydaje się, że on w ogóle nigdy nie powinien był zajść tak daleko. Możliwe, że to zszokowało amerykańskie elity. Zaczęły się oskarżenia pod adresem Rosji. A kiedy zaczęły się pomówienia, że Putin spiskuje z Trumpem przeciw Clinton… Nie przypominam sobie czegoś podobnego w USA od czasów makkartyzmu. I naprawdę można odnieść wrażenie, że Amerykanie mają jakąś paranoję".

Ankieta

Czy Zachód faktycznie widzi w Rosji zagrożenie?
  • Tak, Bruksela i Waszyngton boją się Moskwy
    12.5% (205)
  • Nie, Zachód chce w ten sposób wywrzeć nacisk na Rosję i coś na tym zyskać
    19.5% (321)
  • Nie, USA i UE obrały taką taktykę, żeby mieć pretekst do inwestowania w zbrojenia
    65.9% (1086)
  • Nie wiem
    2.1% (34)
Głosowało: 3
Ale takie sytuacje niosą za sobą nie tylko rozczarowanie kandydatami na prezydenta, uważa Fiodor Łukianow:

„Myślę, że USA zbliżyły się do zmiany paradygmatu systemowego już dawno istniejącego modelu. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że USA pokonają ten wewnętrzny kryzys, ale odradzać się będą już na nowych zasadach.

I chociaż rozwój amerykańskiej gospodarki w porównaniu z innymi państwami idzie całkiem dobrze, to USA przeżywają obecnie pewien moment załamania. I to, co obserwujemy, to dopiero początek. Tak naprawdę nieważne, kto wygra wybory prezydenckie, to niczego nie zmieni. Trzeba zastanowić się, jaka powinna być współczesna Ameryka i jej rola na świecie".

Fiodor Łukianow nie chce prognozować, kto zostanie przyszłym prezydentem USA, ale przypuszcza, że z kilku powodów to Hillary Clinton ma większe szanse na wygraną. Obecnie trwa zaciekła walka o głosy pięciu-sześciu stanów, które będą decydujące.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

4 tys. zł za donoszenie wadliwej ciąży. Nowy pomysł Szydło
Sztab Generalny Rosji: koalicja zaatakowała dzielnice mieszkalne Mosulu
Były minister wezwał Ukrainę do wznowienia stosunków z Rosją
Rosja chce umocnienia kontaktów gospodarczych z Japonią
Terroryzm w Polsce? Tak! W prokuraturze aż 22 śledztwa
Tagi:
rusofobia, posiedzenie Klubu Wałdajskiego, wybory prezydenckie, Władimir Putin, Hillary Clinton, Donald Trump, Fiodor Łukianow, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz