06:36 25 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
2240
Subskrybuj nas na

Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama zwolni szefa FBI Jamesa Comeya po wyborach nowego przywódcy państwa - podaje „Daily Mail", powołując się na swoje własne źródła.

Z udostępnianych danych wynika, że koncepcję dymisji Comeya zaproponowała Obamie jego starsza doradczyni  Valerie Jarrett. Razem przez kilka dni zastanawiali się nad legalnymi sposobami usunięcia ze stanowiska aktualnego dyrektora FBI za jego „nieprzemyślaną, nierozsądną ingerencję w wybory prezydenckie" — pisze periodyk. Przy tym doradczyni Obamy przekonała go, że taki krok spotka się z akceptacją ze strony obu partii w kongresie.

Dokładna data zwolnienia Comeya jest nieznana. Jednakże nie dojdzie do tego, dopóki nie zakończą się wybory — pisze periodyk.

W lipcu 2016 roku FBI powiadomiło o zawieszeniu dochodzenia w sprawie poczty elektronicznej ekssekretarz stanu Hillary Clinton, przechowywanej na prywatnym serwerze. Dziesięć dni przed wyborami na serwerze małżonka doradczyni Clinton agenci znaleźli nowe listy. 6 listopada James Comey oświadczył, że te dokumenty nie zmieniły stanowiska zajmowanego przez biuro, co de facto oznacza zawieszenie spawy wszczętej przeciwko Clinton.

Dyrektor generalny Centrum Informacji Politycznej politolog Aleksiej Muchin uważa za sprawę oczywistą ingerencję na szczeblu administracyjnym w przebieg aktualnej kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych.

„Barack Obama w ostatnim czasie bardzo często ingerował w przebieg kampanii wyborczej. Oświadczał, na przykład, że nie odejdzie z Białego Domu w przypadku zwycięstwa Donalda Trumpa, wywierając w ten sposób bezpośrednią presję administracyjną i wyrażając poparcie dla Hillary Clinton. Informacja dotycząca możliwego usunięcia ze stanowiska dyrektora FBI Jamesa Comeya choć na razie nie została potwierdzona, ma bardzo charakterystyczną wymowę. Wykazuje bowiem, że kampanią wyborczą w Stanach Zjednoczonych kieruje sektor administracyjny. Sytuacja wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza na ich końcowym etapie, jest tak absurdalna, że już teraz, mówiąc uczciwie, nie wydaje się możliwe wypracowanie oceny tych wyborów jako przejrzystych, przeprowadzonych bez żadnych wykroczeń" — powiedział Aleksiej Muchin w wywiadzie dla radia Sputnik.

Wybory prezydenckie w USA 2016
© AP Photo / Mary Altaffer
Jego zdaniem szanse na odniesienie zwycięstwa przez kandydata niemającego poparcia amerykańskich władz są minimalne. Politolog uważa, że sens aktualnej kampanii wyborczej polega na maksymalnym osłabieniu przyszłego prezydenta.

„Aktualna kampania wyborcza nastawiona jest na to, że następny prezydent USA ma być skrajnie słabą postacią na scenie politycznej, skrajnie uzależnioną od grup finansowo-przemysłowych, od Pentagonu, od Kongresu. Czyli w rzeczywistości niezależnie od tego, jakie otoczenie on ukształtuje, jego wpływ na procesy polityczne wewnątrz kraju i na arenie międzynarodowej będzie minimalny. Na kandydatów wylano tyle brudów, że gdy nowy prezydent będzie usiłował ukształtować swój własny model postępowania, nikt na niego po prostu nie będzie zwracał żadnej uwagi" — konkluduje Aleksiej Muchin.

Dowodem tego, że wybory prezydenta Stanów Zjednoczonych przebiegają nie tak, jak powinny, jest również fakt, że FBI wywiera bezpośredni nacisk na rosyjskich dyplomatów, by nie dopuścić ich do lokali wyborczych podczas głosowania. Jeden z takich przypadków miał miejsce w Huston, gdy agenci zablokowali samochód pracownika konsulatu generalnego. Z informacji znajdującej się w posiadaniu MSZ wynika, że Departament Stanu USA wystąpił z „apelem" do rosyjskich przedstawicieli, aby „nie zbliżali się samodzielnie do lokali wyborczych".

„Moskwa uważa za niedopuszczalną sytuację przewidującą ograniczenie dostępu do lokali wyborczych w Stanach Zjednoczonych rosyjskim dyplomatom. Wnioski zostały wyciągnięte i sformułowane w nocie przekazanej do rąk strony amerykańskiej" — oświadczył w wywiadzie dla agencji informacyjnej RIA Novosti zastępca szefa MSZ Federacji Rosyjskiej Siergiej Riabkow. Oświadczył on również, że odpowiedź Moskwy będzie miała charakter lustrzany, i że obecność amerykańskich dyplomatów w lokalach wyborczych w Rosji nie będzie pożądana, jeśli nie będą oni należeli do składu uzgodnionych misji międzynarodowych do spraw obserwacji wyborów.  

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kreml podał warunki wznowienia współpracy z USA
Na wyborach w USA stawiają na... Putina?
Amerykańska ambasada odpowiada na skargi Moskwy
Trump uruchomił gorącą linię dla swoich wyborców
USA i Rosja nie chcą pozbawiać się prawa weta
Tagi:
wybory prezydenckie, Partia Demokratyczna, Partia Republikańska USA, FBI, James Comey, Hillary Clinton, Donald Trump, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz