04:35 18 Lipiec 2018
Na żywo
    Propaganda Tea

    Rosyjska propaganda. Podróż w zagadkowy świat fantazji Parlamentu Europejskiego

    © flickr.com/ Mark Rain
    Opinie
    Krótki link
    Holger Eekhof
    16410

    Dla Europejczyków, którzy jeszcze nie zrozumieli, że są ofiarami rosyjskiej propagandy wojskowej, kierownictwo unijne przygotowało coś specjalnego, a mianowicie „przegląd dezinformacji” od tzw. operacyjnej grupy roboczej ds. komunikacji strategicznej UE.

    Przegląd niezbicie demonstruje, że podstępna rosyjska propaganda zagraża „europejskiej ziemi”.

    Brzmi skomplikowanie? Surrealistycznie? Przypomina warsztat carskiego ministerstwa propagandy? Tak właśnie jest. W związku z tym poniżej przedstawimy niektóre detale w ramach przygotowań do tematów politycznych z tego tygodnia – „Oświadczenie UE o ochronie”.

    Operatywna grupa robocza ds. komunikacji strategicznej UE

    Grupa została powołana do życia we wrześniu 2015 roku. W aparacie kierownictwa unijnego jest częścią sektora „komunikacji strategicznych” Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Jej pracami kieruje Federica Mogherini. W internecie ta instytucja figuruje pod nazwą „East Stratcom Task Force” z siedzibą w Tallinie (Estonia).

    Grupa ekspertów, do której należy 400 freelancerów, zajmuje się najwidoczniej monitorowaniem rosyjskiej propagandy i co tydzień wysyła materiały informacyjne dziennikarzom i specjalistom ds. marketingu politycznego, by przypomnieć im o chaosie wywoływanym przez Rosję. Ten newsletter – „przegląd dezinformacji” – Parlament Europejski wykorzystuje jako dowód na to, że Rosja prowadzi wojnę hybrydową przeciwko Europie i wartościom europejskim oraz do uwierzytelnienia unijnych oświadczeń o konieczności obrony przed Rosją.

    Przede wszystkim newsletter z materiałami z ubiegłego tygodnia nazwano „Od zmanipulowanych wyborów po zmanipulowane demonstracje”. Analizuje on punkt widzenia, przedstawiany jako rosyjski, na wybory w USA.

    Odnośnie manipulowania amerykańskimi wyborami, pojawia się link do artykułu na czeskim ac24.cz, który pozycjonuje się jako antagonistyczny do głównego nurtu portal informacyjny. Powstał w 2011 roku i ma być przeciwwagą dla telewizji publicznej.

    Jeśli chodzi o opłacone protesty przeciwko Trumpowi w USA, UE powołuje się na informacje zamieszczone na portalu conservativedailypost.com — przenikniętym republikanizmem serwisie informacyjnym. Siedziba portalu znajduje się w Las Vegas w Newadzie. Do jego zadań należy wyzbycie się poprawności politycznej, która od dawna tłumi „prawdziwą wolność i demokrację w Ameryce”.

    Posiedzenie parlamentu europejskiego w Strasburgu
    © AP Photo / Christian Lutz
    Odnośnie nieuznania wyników wyborów przez Partię Demokratyczną operatywna grupa robocza ds. komunikacji strategicznej UE zwraca uwagę na portal dailymail.co.uk. Dla tych, którzy nigdy nie słyszeli o tej „prokremlowskiej witrynie”: mowa o brytyjskim kompanie niemieckiego tabloidu „Bild” z dwumilionowym nakładem, o „gazecie rządzącej Wielką Brytanią”. Nic dodać, nic ująć.

    Co do otwierających się przed Ukrainą możliwości, aby w końcu stać się demokratyczną, grupa powołuje się na rosyjskie źródło, a mianowicie na polityczne talk show  w rosyjskiej telewizji. „Niedzielny wieczór z Władimirem Sołowjowem”. Można je porównać do niemieckiego programu „Hart aber fair”, ale rosyjski wariant jest ostrzejszy od niemieckiego. Sołowjow mówi bez ogródek i nie boi się łamać opór swoich gości – jakby poprawność polityczna nie dotyczyła rosyjskiego programu.

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko na inauguracji 5. sesji Rady Najwyższej Ukrainy
    © Zdjęcie : President of the Ukraine Press-Service
    W rozmowie z Sołowjowem niektórzy goście twierdzili, że Ukraina obecnie jest jeszcze daleka od demokracji. Taki tok myślenia prawdopodobnie mogłyby poprzeć nawet wiodące niemieckie media. Co więcej, niezbyt logicznie myślące persony też mają wątpliwości. Na przykład, Michaił  Saakaszwili, który niedawno nazwał reżim polityczny w Ukrainie „oligarchią kleptokracji”.

    Z kolei unijna grupa robocza twierdzi, że w tym kraju już zaprowadzono demokrację, a opinie sprzeczne z tym poglądem są rosyjską propagandą.

    Dobrze byłoby, gdyby wspomniana wyżej grupa w tym przypadku miała rację. Wówczas UE mogłaby zaoszczędzić miliony euro, które obecnie pompuje w zaprowadzenie demokracji w Ukrainie. Ale jakoś nie chce się w to wierzyć.

    Podsumowując:

    WSZYSTKIE dowody przytoczone w najnowszym „przeglądzie dezinformacji” po bliższym przyjrzeniu się okazują się zwykłymi przykładami politycznej różnorodności.

    75% informacji, które przypisuje Rosji unijna grupa nie pochodzi z tego kraju. Opublikowano je w Ameryce, Wielkiej Brytanii i Czechach.

    Reszta (25%) nie jest propagandą, a jedynie powtórzeniem idei, które nawet UE wykorzystuje, aby uzasadnić pompowane w Ukrainę pieniądze. W tym względzie operatywna grupa robocza ds. komunikacji strategicznej UE sama sięga po propagandę wymierzoną przeciwko kompetencjom Wspólnoty w sferze handlu.

    Kolejny raz udało się udowodnić, że Unia Europejska jest sama sobie najgorszym wrogiem. Gratulujemy.

    Opublikowano fragment materiału. Z pełną wersją w języku niemieckim można się zapoznać tutaj.

    Zobacz również:

    W rosyjskiej bazie Hmeimim powstanie nowa infrastruktura
    Samoloty NATO dalej śledzą rosyjskie myśliwce. Tym razem nad Atlantykiem
    Zacharowa weszła do top-100 najbardziej wpływowych kobiet według BBC
    Tagi:
    propaganda, Parlament Europejski, USA, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz