09:28 23 Lipiec 2018
Na żywo
    Agnieszka Wołk-Łaniewska

    Donald Trump przyjacielem Polski jest

    © Zdjęcie : Igor Motowiłow
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    341377

    Jeszcze parę miesięcy temu Donald Trump był w Polsce dla piewców Dobrej Zmiany szwarccharakterem numer 1. Przede wszystkim ze względu na swój pozytywny stosunek do Rosji.

    Wszyscy obserwatorzy sceny politycznej byli zafascynowani przemianą, jaką Donald Trump przeszedł w chwili wyboru — kiedy to kontrkandydatka z „paskudnej kobiety", która ma za sobą 30 lat szkodliwej działalności politycznej i której miejsce jest w więzieniu, awansowała na „sekretarz Clinton, której wszyscy jesteśmy winni wdzięczność za jej długą i ciężką służbę dla naszego kraju".

    Donald Trump
    © REUTERS / Carlo Allegri
    Prezydent Rosji Władimir Putin podpisuje akt przyłączenia Krymu do Rosji, 21 marca 2014
    © AP Photo / Sergei Chirikov, Pool
    Ale niemniej ekscytującą przemianę Trump przeszedł w oczach komentatorów i ekspertów prorządowych mediów RP.

    Jeszcze parę miesięcy temu Trump był dla piewców Dobrej Zmiany szwarccharakterem numer 1. Przede wszystkim ze względu na swój pozytywny stosunek do Rosji („Trump publicznie zadeklarował, że będzie współpracował z Putinem" — donosiła Telewizja Republika, nie pozostawiając wątpliwości, że takie nieprzyzwoite rzeczy można mówić tylko prywatnie), a także przez krytykę zaangażowania USA w NATO („Donald Trump znów szokuje! Chce ograniczyć wydatki na NATO" — straszył portal wPolityce.pl).

    Trumpowi obrywało się za promiskuityzm, objawiający się w obłapianiu obcych niewiast („To już koniec. Trump jest skończony!!!" — radowała się „Fronda", przytaczając oskarżenia, że „jego ręce były jak macki ośmiornicy"), a nawet za — bliską w końcu pisowskiemu myśleniu — wrogość wobec uchodźców i imigrantów. „Papież o Trumpie: ten człowiek nie jest chrześcijaninem" — donosiła TVP Info, cytując opinię Franciszka na temat obiecywanego przez Trumpa muru na granicy z Meksykiem; skwapliwie dorzucała też arogancką odpowiedź republikańskiego nominata: „Papież jeszcze się będzie modlił, żebym to ja został prezydentem USA".

    Nie było takiego grzechu, o który Trump nie zostałby oskarżony. „Trump nie wie, gdzie jest Polska". „Trump wyrzucił z sali matkę z płaczącym dzieckiem". „Korea Północna chwali Trumpa: To mądry polityk". „Trump nielegalnie zatrudniał Polaków". „Donald Trump wariatem? Nie, to skrajny narcyz i kabotyn" — krzyczały tytułu prawicowych mediów.

    Aż tu nagle wszystko się zmieniło.

    Ci sami bojownicy prawicy dostrzegli w Trumpie amerykańskiego Andrzeja Dudę — a tak naprawdę w jego przeciwnikach zobaczyli swoich wrogów: Partia Demokratyczna to PO, tłumy wychodzące na ulicę w proteście przeciw trumpowemu zwycięstwu to KOD, CNN to TVN… Ta raczej prosta analogia uwiodła prawicowych komentatorów  i łamy niepokornych, czyli prorządowych mediów zapełniły się analizami w stylu: „Młodzież wykształcona w szkołach i na uniwersytetach przez lewicowych leniuchów żyjących w nierealnym świecie budżetówki, dziś walczy o demokrację i tolerancję bijąc ludzi podejrzanych o posiadanie innych poglądów politycznych. W Polsce mamy KOD, również sponsorowany przez podobnych ludzi. Ten sam Soros  zainstalował i  finansuje przecież Fundację Batorego, Hejtstop, W2E, czy Otwartą Rzeczpospolitą" — pisze u Karnowskich niejaki Jacek Matysiak, „z wykształcenia i zamiłowania historyk" mieszkający w USA.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    © Zdjęcie : Leonid Swiridow
    Donald Trump. Wygrała normalność? Czyżby to był już koniec lewackiej dominacji nad światem? Przywódcy Unii Europejskiej nie kryją zaskoczenia, a nawet niepokoju. O ile zwrot w prawo takich małych krajów jak Węgry czy Polska można jeszcze próbować zakrzyczeć lub spacyfikować, o tyle największe mocarstwo świata dryfujące w kierunku odwrotnym niż zwolennicy »wolności wszelakich« (od korporacyjnej, globalnej dyktatury po demoralizujące świat trendy LGBT) — wieszczy powrót do tradycyjnych, ponadczasowych wartości: wiary, patriotyzmu, kultu pracy i heteroseksualnej normalności, ratującej nas od wieków przed samozagładą" — wtóruje mu  Lech Makowiecki, „z wykształcenia — inżynier budowy okrętów; z wyboru — bard".

    Donald Trump od początku rzucił wyzwanie poprawności politycznej. Rzucił w twarz rękawice mediom od których w USA zaczęło się roić od »Gazet Wyborczych« i ekranu z którego wyzierały oblicza Tomasza Lisa i Piotra Kraski. Oblicza nowego typu dobrze opłacanego kłamcy. Miejscowa Hanna Walc nie będzie już w glorii paradować po ulicach miast. Skończyło się. Nie wykluczone, że czeka ją proces. Ameryka znowu staje się Ameryką. Jak za pociągnięciem tajemnej różdżki demokracja zacytowała tytuł gazety Jerzego Urbana. Stany Zjednoczone z Donaldem Trumpem to ogromna symetryczność tego, co wydarzyło się Polakom z Jarosławem Kaczyńskim, Andrzejem Dudą i Antonim Macierewiczem. Oba kraje, razem przecież też z Węgrami, powinno połączyć pragnienie odbudowania tego, co tacy jak Soros, czy Adam Michnik próbowali latami zniszczyć. Nie udało się. Donald Trump wygrywa! Yankee Doodle Dandy!!!" — podnieca się, niekoniecznie zgodnie z zasadami polskiej ortografii i interpunkcji, niejaki Henryk Skwarczyński, polski pisarz także zamieszkały w Stanach.

    Podobieństwa są. Przede wszystkim w tym, że strona przegrana wychodzi na ulice i mówi: »to nie jest nasz prezydent«. To pokazuje jak bardzo ta oligarchia mentalna, środowiska lewicowo-liberalne, ten mainstream, ci którzy uważali, że rządy im się należą, jak bardzo uznali demokrację za formę legitymizowania swoich rządów. Skończył się projekt reżyserii społecznej, przebudowy społeczeństwa, narzucania społeczeństwu swojej woli: to pękło i powoduje frustracje" — ocenia Jacek Karnowski.

    Oczywiście, gdyby wybory wygrała Hillary Clinton, żaden z tych piewców niezłomnej przyjaźni amerykańsko-polskiej nie ośmieliłby się naubliżać jej od Gronkiewicz-Waltz i innych platformianych aferzystów — służalczość wobec Wielkiego Brata III RP jest zbyt głęboko zakorzeniona w umysłach polskiej prawicy. Jednak skoro już wolno — towarzysze patrioci czynią to z prawdziwym entuzjazmem.

    Żeby nie było wątpliwości: budowana przez prawicowych publicystów analogia nie jest zupełnie pozbawiona sensu. Trump, podobnie jak Duda, czy PiS en général, wygrał wybory przez nieuwagę i brak wyobraźni elit, przez ich przekonanie, że cały lud podziela ich dobre samopoczucie. Ale podobnie jak w Polsce, gdzie 55 procent głosujących poparło partie antysystemowe, odrzucające kształt III RP (PiS, Kukiz, Korwin, Razem), tak i w USA zwycięstwa Trumpowi nie zapewnili ci, którzy głosowali na „powrót do tradycyjnych wartości", odrzucenie „inżynierii społecznej", mur na granicy z Meksykiem i zamknięcie drzwi przed wszelkimi „obcymi". Tak naprawdę o sukcesie Trumpa, PiSu, czy brexitu zdecydowali ci, którzy chcieli wyrazić niezgodę na neoliberalny kapitalizm — definiowany trafną parafrazą „jeszcze nigdy tak wielu nie zrobiło tak wiele dla tak nielicznych".

    Trump, podobnie jak PiS, usłyszał ich gniew i potrafił ich przekonać, że głosując na niego, przywalą znienawidzonym elitom. Jednak prawdziwym obiektem społecznego gniewu nie są elity — one tylko te emocje uosabiają — prawdziwym adresatem gniewu jest system. Ustrój społeczno-gospodarczy, powodujący przepływ „z dołu do góry", absurdalne narastanie nierówności, karykaturalną skalę społecznego wykluczenia. Wymiana elit, jakkolwiek satysfakcjonująca dla „plebsu", nie oznacza zmiany systemu.

    I ani miliarder Donald Trump, ani Prawo i Sprawiedliwość, które powierzyło stery gospodarki facetowi reprezentującemu interesy wielkiego kapitału, tego systemu nie zmieni — może co najwyżej wprowadzić pewne korekty, które, jak 500+, przejściowo poprawią społeczeństwu nastrój.

    Obstawiam, ze zarówno w Polsce, jak i w USA starczy to najwyżej na cztery lata.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Październikowe baby Dobrej Zmiany
    Rosja domaga się w OBWE przejrzystego procesu ws. zakazu wjazdu do Polski dla Swiridowa
    Optyka NATO. Aha.
    Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
    Swiridow a sprawa polska
    Trzy razy „P": Polska, Putin, Piskorski
    Rusofobia daje radość z życia
    „Polski żyrandol” - to nie polska ulica
    Tagi:
    wybory prezydenckie, Komitet Obrony Demokracji, TVP, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Gazeta Wyborcza, NATO, CNN, Tomasz Lis, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Donald Trump, Hillary Clinton, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Kukiz, Andrzej Duda, Meksyk, Waszyngton, Węgry, USA, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz