03:59 17 Sierpień 2017
Warszawa+ 19°C
Moskwa+ 15°C
Na żywo
    Anna Fotyga

    Esencja rusofobii: Dogmaty Pani Anny

    © AFP 2017/ Gerard Cerles
    Opinie
    Krótki link
    Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    242826635

    Rezolucja Parlamentu Europejskiego, autorstwa Anny Fotygi, dot. m.in.: walki z rosyjskimi mediami i innymi „działaniami Rosji przeciwko UE", przyjęta przez 40% członków Parlament Europejskiego, jest esencją rusofobii, opartej na dogmatyce zachodniej propagandy, nieradzącej sobie z rosyjskim przekazem informacji o świecie.

    Jest dokumentem z gruntu fałszywym, opartym na fałszywych przesłankach. Namawia jednoznacznie do inwigilacji, cenzury i ograniczenia wolności mediów i słowa. Wykazuje jak na dłoni, zmatrycowanie oglądu świata oraz ogromny brak rzetelnej wiedzy i logicznego myślenia u sporej grupy posłów PE.

    Prawdziwe życie na wsi
    © Sputnik. Yuriy Kaver
    Opis działań Rosji wobec UE, jakie przedstawia w rezolucji Anna Fotyga niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Jest dogmatem, pewnikiem przyjętym na wiarę, bez uwiarygodnienia dowodami. Opartym m.in.: na wytycznych NATO, uwzględnia „oświadczenie wydane na szczycie NATO w Strasburgu/Kehl w dniu 4 kwietnia 2009 r., przyjęte z okazji 60. rocznicy powstania NATO" oraz „deklarację ze szczytu NATO w Walii z dnia 5 września 2014 r.".

    Anna Fotyga jest członkiem prezydium komisji spraw zagranicznych (AFET), którą kieruje niemiecki chadek Emar Brok oraz przewodniczy podkomisji bezpieczeństwa i obrony (SEDE) europarlamentu i jest członkiem jego delegacji ds. stosunków z NATO. Nic dziwnego, że jej ogląd Rosji jest typowo transatlantycki. 

    WSZECHWŁADNY KREML

    Do tej pory Anna Fotyga nie przygotowywała żadnych dokumentów PE, posłem sprawozdawcą została po raz pierwszy. Nigdy samodzielnie nie redagowała unijnego dokumentu, co widać na każdym kroku. Nie rozróżnia języka potocznego od urzędowego.

    Władimir Putin i Steaven Seagal
    © Sputnik. Alexei Druzhinin
    Walonki z symbolami Rosji
    © Sputnik. Aleksej Daniczew
    Pisze np., że „wraz z aneksją Krymu przez Rosję i wojną hybrydową prowadzoną przez Rosję w Donbasie Kreml nasilił konfrontację z UE" albo „Kreml nasilił wojnę propagandową, w której Rosja odgrywa większą rolę w europejskim otoczeniu medialnym w celu ukształtowania politycznego poparcia europejskiej opinii publicznej dla działań Rosji i w celu podważenia spójności polityki zagranicznej UE".

    Nie ma w Rosji „Kremla", jest urząd prezydenta Federacji Rosyjskiej. „Kreml" to slangowe, propagandowo-medialne określenie. Można złośliwie zapytać, czy Unii chodzi o kreml moskiewski, a może o kreml smoleński. Chce walczyć z zabytkami rosyjskiej architektury?

    Anna Fotyga jest szczególnie uczulona na „Kreml" i zarzuca mu ogromną siłę sprawczą, uważa, bowiem, że „inne reżimy autorytarne na całym świecie wykorzystują strategie podobne do tych opracowanych przez Kreml".

    Grzechy główne „Kremla", wg Fotygi, to: "wypaczenie prawdy, pobudzenie wątpliwości, poróżnienie państw członkowskich, ukartowanie strategicznego rozłamu między Unią Europejską a jej partnerami w Ameryce Północnej". A nawet „sparaliżowanie procesu decyzyjnego, zdyskredytowanie instytucji UE i partnerstwa transatlantyckiego". „Kreml" ponadto powoduje „osłabienie i zniszczenie europejskiego przesłania opartego na wartościach demokratycznych, prawach człowieka i praworządności". Przy tym wykorzystuje różne narzędzia „w celu wzbudzanie strachu i niepewności wśród obywateli UE".

    Tych zarzutów jest sporo, wszystkie zbiegają się do przeświadczenia, że obywatele UE pod wpływem Władimira Putina (Kremla), wolą wierzyć mediom rosyjskim, niż zachodnim, kierują się ich opiniami, co jest niedopuszczalne i wymaga interwencji.

    Anna Fotyga nie dostrzega, że ludzie zostali obdarzeni rozumem, czasem nawet wysoką inteligencją, a przyjęte m.in. w UE ustawodawstwo pozwala im wyrażać własne zdanie w sposób niezależny. I po przeczytaniu ze zrozumieniem rezolucji PE, jaką wymodziła, zauważą bez problemu, że to nie żaden „Kreml" dyskredytuje instytucje UE i mąci w głowach unijnemu społeczeństwu, ale ona sama i podobnych do niej 303 posłów PE, przyjmując dokument zawierający stek bzdur.

    BRAK ORIENTACJI

    Zajmując się źródłami rosyjskiej „propagandy i dezinformacji" Anna Fotyga wykazuje się nieznajomością rynku medialnego. Uważa np., że „rosyjski rząd agresywnie wykorzystuje szeroki wachlarz narzędzi i instrumentów, takich jak (…) wielojęzyczne stacje telewizyjne (np. RT), pseudoagencje informacyjne i usługi multimedialne (np. Sputnik)" i inne „do zakwestionowania wartości demokratycznych, wprowadzenia rozłamu w Europie, uzyskania krajowego poparcia i stworzenia wizerunku niewydolnych państw we wschodnim sąsiedztwie UE", tj. Ukrainy.

    Nie wie, że wielojęzyczne radio SPUTNIK i jego platformy internetowe oraz telewizja RT, to nic innego jak powstały niedawno, po połączeniu różnych, działających od lat państwowych mediów — koncern medialny MAI Russia Today (Rossija Segodnia). Radio SPUTNIK, działające od dziesięcioleci (wcześniej pod nazwą Głos Rosji) nie jest żadną „pseudoagencją informacyjną".

    Pisząc i wypowiadając się od lat do SPUTNIKA, i to nie tylko dla polskiej edycji, nie zauważyłam, by kwestionowano w nim „wartości demokratyczne", natomiast często w opiniach różnych komentatorów, bynajmniej nie rosyjskich, lecz zachodnich, można poczytać, jak te wartości są na Zachodzie wypaczane.

    Wprawdzie Anna Fotyga nie precyzuje w swojej rezolucji, o jaki to „rozłam" w UE chodzi, ale z jej tekstu wynika, że chodzi o podział państw unijnych na prorosyjskie i antyrosyjskie. 

    I znowu nie zauważa, że liderzy części państw unijnych bywają ludźmi rozumnymi, umieją liczyć i kierują się interesem narodowym a nie unijną rusofobią. Dla nich wojna z Rosją w różnej postaci jest nieopłacalna, traci na tym wymiana handlowa, współpraca naukowo-badawcza itp.

    Na dodatek nie uważają, by im Rosja w czymkolwiek zagrażała. Na to nie ma wpływu żadna rosyjska „propaganda" czy „dezinformacja". Po prostu umieją myśleć i nie przyjmują dogmatyki unijnej dot. Rosji.

    SŁUŻBY SPECJALNE PRZECIWKO MEDIOM

    Rezolucja twierdzi, że „służby bezpieczeństwa i wywiadu stwierdziły, iż Rosja ma zdolność i zamiar przeprowadzenia działań służących destabilizacji w innych krajach".  Stwierdzenie nie jest poparte żadnym dowodem, jakie służby i czyj wywiad tak twierdzi — też nie wiadomo.  Sugeruje też, że „Rosja przybiera to w formę politycznego wsparcia ekstremistów, dezinformacji na dużą skalę i kampanii medialnych", że rosyjskie „przedsiębiorstwa medialne są obecne i aktywne w UE".

    Święto Niepodległości, 11 listopada 2014
    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Kąpiel koni, Kubań Rosja
    © Sputnik. Walerij Szustow
    Parlament Europejski w przyjętej rezolucji „wzywa rządy państw członkowskich do zachowania czujności wobec rosyjskich działań informacyjnych na terenie Europy, a także większego dzielenia się potencjałem i staraniami kontrwywiadu zmierzającymi do zwalczania tych działań".

    I tu leży sedno całej tej rezolucji — usankcjonowanie realnej eliminacji rosyjskich mediów z UE. Bez zmrużenia oka aprobuje się wobec nich działania służb specjalnych.

    Rezolucja wprawdzie przypomina, że UE zobowiązała się do kierowania się na arenie międzynarodowej „zasadami wolności mediów, dostępu do informacji, wolności słowa i pluralizmu mediów", to jednak zaznacza, że wolność słowa i dostępu do mediów „może być jednak do pewnego stopnia ograniczona" i to zgodnie z… „Europejską konwencją praw człowieka", wobec takich państw, jak Rosja, pod pozorem, że ich celem jest „jest zdyskredytowanie Unii, nie podzielają tych samych wartości".

    Mówiąc wprost, Parlament Europejski apeluje do rządów państw członkowskich o fizyczną eliminację mediów rosyjskich, czyli przyjęcie ukraińskiego wzorca. 

    ZAMIAST KOMENTARZA: PO-PiS

    Donald Tusk
    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Rezolucję PE poparło 42 z 51 polskich euro-parlamentarzystów. Partie prawicowe przy wsparciu ludowców wystąpiły we wspólnym froncie paranoicznej rusofobii. Wyniki głosowań imiennych obnażają to bez żadnych złudzeń:

    ZA (+):

    EPP (Europejska Partia Ludowa, chadecy): Michał Boni (PO), Jerzy Buzek (PO), Andrzej Grzyb (PSL), Krzysztof Hetman(PSL), Danuta Hübner (PO), Danuta Jazłowiecka (PO), Agnieszka Kozłowska-Rajewicz (PO), Barbara Kurdycka (PO), Janusz Lewandowski (PO), Elżbieta Łukacijewska (PO), Jan Olbrycht (PO), Julia Pitera (PO), Marek Plura(PO), Dariusz Rosati (PO), Jacek Saryusz-Wolski (PO), Czesław Siekierski (PSL), Adam Szenfeld (PO), Róża Thun und Hohenstein (PO), Jarosław Wałęsa (PO), Bogdan Wenta (PO), Bogdan Zdrojewski (PO), Tadeusz Zwiefka (PO).  Do EPP należy 23 polskich posłów, 22 zagłosowało za rezolucją.

    ECR (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy): Ryszard Czarnecki (PiS), Edward Czasek (PiS), Beata Gosiewska (PiS), Anna Fotyga (PiS), Czesław Hoc (PiS), Marek Jurek (Prawica Polska), Karol Karski (PiS), Sławomir Kłosowski (PiS), Zdzisław Krasnodębski (bezpartyjny), Urszula Krupa (niezależna), Zbigniew Kuźmiuk (PiS), Ryszard Legutko (PiS), Stanisław Ożóg (PiS), Mirosław Piotrowski (niezależny), Tomasz Poręba (PiS), Bogusław Piecha (PiS), Kazimierz Ujazdowski (PiS), Jadwiga Wiśniewka (PiS), Kosma Złotowski (PiS). 

    Do ECR należy 19 polskich posłów, wszyscy zagłosowali za rezolucją.

    Leszek Miller
    © Sputnik. Leonid Sviridov
    S&D (Sojusz Socjalistów i Demokratów): Janusz Zemke (SLD-Unia Pracy). Do S&D należy 5 polskich posłów, jeden zagłosował za rezolucją.

    PRZECIW (-):

    EFDD (Europa Wolności i Demokracji): Robert Iwaszkiewicz (Korwin). Do EFDD należy jeden polski poseł.

    ENF (Europa Narodów i Wolności): Michał Marusiak (Kongres Nowej Prawicy), Stanisław Żółtek (Kongres Nowej Prawicy). Do ENF należy dwoje polskich posłów.

    NI (Niezrzeszeni): Janusz Korwin — Mikke (Korwin).

    WSTRZYMALI SIĘ OD GŁOSU (O):

    S&D (Sojusz Socjalistów i Demokratów): Lidia Geringer de Oedenberg (bezpartyjna), Adam Gierek (Unia Pracy), Bogusław Liberadzki (SLD), Krystyna Łybacka (SLD).

    Do S&D należy 5 polskich posłów, wstrzymało się czterech.

    NIEOBECNI NA GŁOSOWANIU:

    EPP (Europejska Partia Ludowa, chadecy): Jarosław Kalinowski (PSL).

    Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Dobra Zmiana rusofoba Donalda Tuska
    Między Waszczykowskim i Fellinim
    Rusofobia - nieuleczalna choroba?
    Waszczykowski: Rosja ... państwem leżącym za Ukrainą
    Rusofobia z grubej rury
    Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
    Waszczykowski: Złożymy skargę na Rosję
    Zagrożenia egzystencjalne ministra Waszczykowskiego
    Tagi:
    rezolucja, rusofobia, RT, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Sputnik, SLD, Parlament Europejski, NATO, Unia Europejska, Anna Fotyga, Janusz Korwin-Mikke, Strasburg, Kreml, Smoleńsk, Krym, Donbas, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz