Jastrząb. Festiwal rzeźb piaskowych w Petersburgu

Rzecznik Praw Obywatelskich atakowany przez PiS

© Sputnik . Aleksey Danichev
Opinie
Krótki link
Antonina Świst
4172

Adam Bodnar przyznaje, że parta rządząca najchętniej widziałaby go poza biurem RPO. Obcięto mu budżet o 10 mln zł, usiłuje się go bezskutecznie odwołać, w TVP emitowane są paszkwile.

Pentagon
© AFP 2019 / Eric Feferberg
Adam Bodnar nie ma łatwego życia. Atak na niego przypuściła posłanka Krystyna Pawłowicz, twierdząc, że sprzeniewierza się Polsce, zaś rzeczniczka PiS Beata Mazurek zapowiedziała, że zbada, czy był bezstronny, gdy przekazywał ONZ swój raport na temat przestrzegania praw człowieka w Polsce. W TVP wyemitowano materiał sugerujący jego powiązania z prawnikami ONZ. Poseł Stanisław Pięta poddał pomysł odwołania Rzecznika. "Byłoby go za co odwołać"- mówił.

Jednak Bodnar nie zamierza się poddawać. — To, co słyszymy, to tylko oceny polityczne, do których zresztą każdy ma prawo — mówi w rozmowie z dziennikarzami "Wprost", którzy zapytali go o to, "czy już się pakuje". — Powołano mnie na pięć lat, więc przede mną jeszcze trzy lata i dziewięć miesięcy pracy.

Bodnar stwierdził, że istnieje taka możliwość, aby odwołać RPO z urzędu, ale jedynie wtedy, kiedy sprzeniewierzy się ślubowaniu, natomiast wydaje mu się, że w jego przypadku "taka sytuacja nie występuje".

Zdradził też, że są tacy posłowie PiS, którzy wprawdzie nie należą do jego admiratorów, jednak zwracają się do niego w sprawach, z którymi obywatele przychodzą do biur poselskich. Jedną z takich osób jest… prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński. — Zresztą, proszę zwrócić uwagę, że w samej partii rządzącej są różne postawy i opinie na temat mojej pracy. Na przykład, pan Jarosław Kaczyński, jako poseł, często pisze do mnie wnioski o interwencje w sprawach osób, które zgłaszają się do jego biura. Wnioskuję z tego, że docenia rolę urzędu, traktuje go normalnie i tak jak ja stara się odróżniać polityczne spory od rzeczowej pracy na rzecz obywateli — mówi Bodnar. Ostatnia prośba o interwencję RPO miała zostać wysłana przez Prezesa 16 listopada. Póki więc Naczelnik Państwa jasno nie zdecyduje o tym, by usunąć RPO ze stanowiska, Bodnar zapewne będzie bezpieczny — choć regularnie podgryzany przez pisowskie "jastrzębie".

Antonina Świst, publicystka polska, Warszawa

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Minister edukacji w ogniu pytań RPO
Afera w służbach. RPO stanie w obronie Pawła Wojtunika
Rada Europy: nowa ustawa o zgromadzeniach łamie prawa człowieka
Tagi:
Prawo i Sprawiedliwość, ONZ, Adam Bodnar, Jarosław Kaczyński, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz